Historia, ta prawdziwa, jeńców nie bierze. Nie wszyscy chcą to zrozumieć. Jakakolwiek próba manipulacji w przeszłości, zawsze odbija się czkawką tej osobie, tej grupie osób, która dopuszcza się tego haniebnego procederu. Gdyby zostawić historię historykom, relacje pomiędzy wieloma narodami, mogły by wyglądać zupełnie inaczej. Narody, bo nie wszystkie mają i miały swoją państwowość, zapisały w swojej przeszłości chwile chwalebne. Obok wspomnień o tych chwilach, kiedy dumnie wypina się piersi do orderu, są takie, o których wszyscy chcieliby jak najszybciej zapomnieć, na temat których lepiej milczeć. Tak się im wydaje. Historia nie wybacza błędów. Zbrodnia popełniona na polskich oficerach i polskiej inteligencji w Katyniu, odkryta przez żołnierzy III Rzeszy i ogłoszona Światu 13 kwietnia 1943 roku, przez czterdzieści pięć lat Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej była ukrywana a za jakiekolwiek próby głoszenia o niej prawdy, można było nawet stracić życie.
Polsko ukraińska polityka historyczna
Do momentu, kiedy historią zajmują się historycy, naukowcy, detektywi, poszukiwacze prawdy, staje się ona fascynującym obrazem dokonań ludzkości z jej wszystkimi blaskami i cierniami. Niestety. Kiedy wydawało by się, że grono wspomniane powyżej jest wystarczające, aby objawić wszem wobec i każdemu z osobna, fakty z przed lat, dekad, wieków i epok, na arenę zaczynają wkraczać politycy, nacjonalizmy, ideologie i religie. Historia prawdziwa, traci swój sens, swoją cnotę i zaczyna się kształtować polityka historyczna. Ta z kolei, nie zamierza być wierną faktografii i przeszłości, ale ma za zadanie programować umysły wszystkich narodów po kolei. To bardzo prosta droga do konfliktów. Historia polityczna jest dzisiaj jedną z największych hamulcowych w relacjach polsko-ukraińskich.
Wojna rosyjsko-ukraińska
Kiedy w 2022 roku rozpoczęła się pełnoskalowa wojna w Ukrainie, przez kilka miesięcy Polacy stanęli na wysokości zadania. Nie byliśmy obojętni i nieśliśmy pomoc napadniętym sąsiadom. Po czterech latach konfliktu, sympatia do uchodźców wojennych w znacznej mierze wyparowała. Polski Prawy Sektor osiągnął część swojego celu i coraz więcej rodaków zaczyna powielać wiele kłamstw i manipulacji, które przebijają się do przestrzeni publicznej. W rozpowszechnianiu kłamstw pomaga największa wada Polaków: lenistwo. Nie należymy do tych narodów, które „marnują” czas na weryfikowanie tysięcy fakenewsów dziennie. Drugą największą wadą Polaków jest przekonanie, że to ja/my mamy rację, a ci inni, ci drudzy nas oszukują. Polaryzacja wśród Polaków jest ogromna. Nikt się nie zastanawia, nad tym, czy podana informacja zawiera jakiekolwiek wartościowe, prawdziwe treści. Ważne, aby informacja mówiła źle o Nawrockim, a dobrze o Tusku albo odwrotnie. Polacy stali się mistrzami czytania nagłówków.
Najwięcej na tym zyskują populiści, ale o tym napisałem i opowiadam w innym miejscu.
Populizm zawsze w cenie
Populiści nie przejmują się jakimikolwiek konsekwencjami dla wypowiadanych przez siebie słów. Mają tylko jeden cel: wygrać wybory, zdobyć władzę. Przykładem niech będą Węgry, które po szesnastu latach, w wyborach, a więc na drodze przemian demokratycznych, bez wewnętrznego konfliktu zbrojnego, usunęły jednego z ostatnich dyktatorów współczesnej Europy. W Polsce skrajni populiści nie mają jeszcze wpływu na kształtowanie polityki, ale kto wie, czy część narodu, zaślepiona nienawiścią wobec sił demokratycznych, nie odda sterów państwa całkowicie w ich ręce.
Polityka, to nie historia
|
" Wojenne wydarzenia na Wołyniu i Galicji, które do dzisiaj pozostają nierozliczone, palą ogniem żywych, oczekujących państwowych uroczystości w Kijowie oddających hołd wszystkim pomordowanym, ekshumacji i godnego pochówku. ” – Swoimi Słowami |
Polityka historyczna jest prowadzona przez oba państwa bardzo skutecznie. Oliwy do ognia dolał prezydent Żeleńsky nadając imię „Bohaterów UPA”jednemu z oddziałów wojskowych, walczących na wschodzie kraju. Takiego politycznego paliwa brakowało Polskiemu Prawemu Sektorowi. Taki krok, taka decyzja, to spory cios dla tej części polskiego społeczeństwa, które pomimo narastającej krytyki, w dalszym ciągu chce pomagać prostym Ukraińcom. Każda empatia ma swoje granice. Ta decyzja, to podręcznikowy przykład stosowania polityki historycznej, a nie prawdziwej historii. Wojenne wydarzenia na Wołyniu i Galicji, które do dzisiaj pozostają nierozliczone, palą ogniem żywych, oczekujących państwowych uroczystości w Kijowie oddających hołd wszystkim pomordowanym, ekshumacji i godnego pochówku.
Rosja nigdy nie była, nie jest i nie będzie przyjacielem Polaków i Rzeczpospolitej. Pomimo wielu historycznych zawiłości, strona rosyjska wspomogła polskie rządy, bo to nie dotyczy tylko jednego gabinetu, w budowie katyńskiej metropolii. Do niewielu przykładów zgodnego stosowania historii prawdziwej i polityki historycznej należy zaliczyć przekazanie przez Borysa Jelcyna dokumentów Katyńskich prezydentowi Wałęsie.
Ukraińska polityka historyczna
W ukraińskiej szkole o rzezi wołyńskiejnie uczy się zgodnie z historią. Najczęściej podręczniki uczą o walce o niepodległość toczonej z Polakami. Ani słowem nie wspomina się o metodach tej walki. Nie wspomina się o wielu odezwach wydawanych przez Dymitra Klaczkiwskija „Kłym Sawura”, między innymi tej z 18 maja 1943 roku[1], w której oskarża polskich chłopów o atakowanie ukraińskich sąsiadów: „.. to gniew ukraińskiego ludu wyleje się na tych Polaków, jacy mieszkają na ukraińskich ziemiach. Każde nasze spalone sioło, każda nasza ofiara, która zaistnieje z waszej winy, odbije się na was...”. Tymczasem skala zbrodni popełnianych przez ukraińskich nacjonalistów nie tylko na Polakach, na Wołyniu, nasilała się z tygodnia na tydzień, aby apogeum osiągnąć 11 lipca 1943 roku, w dniu „Krwawej Niedzieli”. Wielu historyków ukraińskich nie chce pamiętać o „Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty” Stepana Łenkawskyja, opublikowanym w 1929 roku. Siódmy punkt nie pozostawia żadnych złudzeń: „…7. Nie zawahasz się wykonać najniebezpieczniejszej zbrodni, jeśli będzie wymagać tego dobro sprawy”. Dzisiaj Dekalog jest prezentowany w zupełnie innej treści i nie zawiera słów, które mogłyby zachęcić do popełnienia jakiejkolwiek zbrodni.
Polska polityka historyczna
|
" Siedemnasty wiek przepełniony jest działaniami antykozackimi i antyukriańskimi, w których z rąk wojsk Króla Polskiego, wojsk magnackich, ginęły tysiące Ukraińców. ” – Swoimi Słowami |
Z drugiej strony, z polskiej strony, również nie chce się pamiętać o wielu sprawach, o których należy przypominać szczególnie Prawemu Sektorowi. Wielokrotnie przez zwolenników prawicy i skrajnej prawicy publikowane są grafiki wymieniające największe konflikty polsko-ukraińskie, z wyliczonymi ofiarami polskimi. Nikt nie przeczy, że takie tragiczne wydarzenia miały miejsce. Czy uczciwym jest, aby wspominać tylko o tych popełnionych przez Ukraińców?
Jako jedne z pierwszych Polacy z Prawego Sektora wymieniają zbrodnie popełnione w trakcie Powstania Chmielnickiego. Tymczasem temat ten jest o wiele bardziej skomplikowany a pierwsze zbrojne powstanie, chociaż z powodów prywatnych, wybuchło pod koniec szesnastego wieku. Siedemnasty wiek przepełniony jest działaniami antykozackimi i antyukriańskimi, w których z rąk wojsk Króla Polskiego, wojsk magnackich, ginęły tysiące Ukraińców. Przeciwko polskiej armii występowali Krzysztof Kosiński (1591-1593), Seweryn Nalewajka (1594-1596), Marek Żmajła (1625), Taras Fedorowicz (1630), Iwan Sulima (1635), Paweł Michnowicz Pawluk (1637), Jakub Ostarnica i Dymitr Hunia (1638) i najsłynniejsze powstanie pod wodzą Bohdana Chmielnickiego (1648-1657).
Każdy zryw wojenny przynosił najwięcej cierpień ludności cywilnej.
Prawicowa polityka historyczna
Polscy historycy związani ideologicznie z Prawym Sektorem, bardzo często bagatelizują postępowanie władz polskich i za wszelką cenę nie chcą przyznać, że w większości konfliktów, dotyczy to także Wołynia, wiele oliwy do ognia dolali sami Polacy. Stefan Batoryi Zygmunt III Waza przyznali wiele przywilejów Kozakom i Ukraińcom, bo nie zawsze znaczy to dokładnie to samo. Wiele swobód wiązało się z pełnieniem służby w tzw wojsku rejestrowym, za co byli nagradzani statutem wolnych ludzi, byli zwalniani z poddaństwa, obowiązku odrabiania pańszczyzny, nabywali praw do posiadania własnej ziemi, mieli prawo do żołdu wypłacanego przez Króla. Dzięki przywilejom nadanym przez Króla, cieszyli się większą autonomią.
Przywileje królewskie
Królowie swoje, a magnaci swoje. Książę Janusz Ostrogski, kasztelan krakowski jako pierwszy rozpoczął ograniczanie praw i autonomii Kozaków i mieszkańców wschodnich kresów. Jego decyzje krok po kroku czyniły Kozaków z ludzi wolnych, podwładnymi Wojewody Wołyńskiego. Kozacy tracili część praw do posiadania ziemi i ponownie zostali zobowiązani do odrabiania pańszczyzny. Gniew sięgnął zenitu i jako pierwszy za broń chwycili Kozacy pod rozkazami Krzysztofa Kosińskiego. Każda wymiana wojenna miała taki sam przebieg. Kozacy buntowali się przeciwko kolejnym magnatom, wojewodom a ich swobody coraz bardziej były ograniczane.
Stanisław Koniecpolski
Jednym z najsłynniejszych hetmanów polskich, który prowadził walki z Kozakami, był Stanisław Koniecpolski. Wojska pod jego rozkazami pokonały Żmajłę, Fedorowicza, Pawluka i Ostranicę. Koniecpolski polecił zbudować Twierdzę Kudak w 1635 roku, która stała się miejscem niewoli, tortur i kaźni dla Kozaków i ludności cywilnej. Uważający Kozaków za element wywrotowy i niebezpieczny dla Rzeczpospolitej, Koniecpolski nie zamierzał wybaczać im walki przeciwko Koronie. Nabijanie na pal, łamanie kołem, ćwiartowanie i wieszanie, masowe pacyfikacje wsi i mordy całych wiosek były dziełem wojsk Koniecpolskiego. Pożoga dotknęła Naddniestrza, Zadnieprza, Zaporoża i Podola. Dla Polaków, dla Króla, zasłużony hetman, dla Kozaków, narodów ukraińskiego, białoruskiego i ruskiego, zbrodniarz i morderca. O tym zapominają historycy z prawej strony.
Prywatna wojna Chmielnickiego
|
" Bohdan Chmielnicki nie od razu zamierzał szablą zadośćuczynić sprawiedliwości. Szukał sprawiedliwości u Władysława IV Wazy, w polskich magnackich sądach, u samych magnatów, ale jej się nie doczekał. ” – Swoimi Słowami |
To nie bezpośrednie działania hetmana Konicepolskiego doprowadziły do wybuchy największego zrywu, któremu przewodził Chmielnicki. Podstarości Daniel Czapliński, bliski współpracownik hetmana dopuścił się najazdu na dobra Chmielnickiego. Czapliński zagrabił majątek, pobił syna Chmielnickiego broniącego dobytku i uprowadził jego żonę, aby zmusić ją później do ożenku. Bohdan Chmielnicki nie od razu zamierzał szablą zadośćuczynić sprawiedliwości. Szukał sprawiedliwości u Władysława IV Wazy, w polskich magnackich
sądach, u samych magnatów, ale jej się nie doczekał. Zlekceważnie, upokorzenie urodzonego w polsko-rosyjskiej rodzinie szlachcica sięgnęło zenitu. Zebrał wiele wojsk, zebrał wielu rozgniewanych postępowaniem polskich hetmanów, Kozaków, Ukraińców, Białorusinów i Rusinów i w 1648 roku wybuchło powstanie, które nie zakończyło się zwycięstwem Polaków, ale i walczących Ukraińców. Ugoda w Perejesławiu podpisana przez Chmielnickiego z Caratem
w 1654 miała wzmocnić walczących Ukraińców z polskim Królem. Niespodziewana śmierć Chmielnickiego w 1657 była wielkim ciosem dla walczących o niepodległość własnego państwa. Ugoda w Hadziczu podpisana w rok po śmierci dowódcy wojsk ukraińskich, także nie doszła do skutku. Iwan Wyhowski zerwał sojusz z Rosją i sprzymierzył się z Królem Polski Janem II Kazimierzem Wazą. Na mocy podpisanego porozumienia Rzeczpospolita miała stać się domem Trojga Narodów. Umowa została zerwana przez kozaków, którzy domagali się samodzielnego państwa. Iwan został obalony, a Kozacy rozpoczęli wiele wojen na wielu frontach. W wyniku tych walk na ziemie ukraińskie wkroczyły wojska rosyjskie. Hetman wielki koronny Jerzy Lubomirski na zakończenie odniósł dwa zwycięstwa: pod Płonką i Cudownem, ale to już było wszystko, na co stać było wojska Rzeczpospolitej. Walki o niepodległą Ukrainę zakończył rozejm Andruszowski, na mocy którego Ukraina została podzielną pomiędzy Polskę i Rosję.
To oczywiście astronomiczny skrót wydarzeń.
Wyliczenia jednostronne
Autorzy wielu grafik wyliczających zbrodnie popełnione przez Ukraińców, często zapominają, że pacyfikacje o których wspominam, nie obejmują walk z Kozakami czy Ukraińcami, ale ludność cywilną. Liczba ofiar pacyfikacji przeprowadzonych przez Jeremiego Wiśniowieckiego szacowane są na kilkanaście tysięcy mieszkańców wsi. Wojska hetmana Koniecpolskiego spacyfikowały kolejne kilkanaście tysięcy Ukraińców. Metody pozbawienia życia także nie należały do humanitarnych, a bardziej przypominały te, które dotknęły polskich obywateli w okresie II Wojny Światowej. To jest bardzo ważne, aby nie tylko wyliczać innym, ale aby pamiętać, o naszych zbrodniach, których nie było mało.
Zbrodnia zawsze pozostanie zbrodnią. Bez względu na to kto i na kim ją popełnia. Żaden naród, jeżeli chce w prawdzie stanąć wobec historii, wyciągnąć naukę na przyszłość, nie może wybielać zbrodni własnych żołnierzy, własnego wojska, próbując wypominać, że inni robili dokładnie to samo. Taka postawa jest wizytówką Polskiego Prawego Sektora. Jest to postawa całkowicie sprzeczna z polską racją stanu, z polskością.
"Bohaterowie UPA"
|
" Największym cieniem na relację pomiędzy obu narodami, kładzie się pierwsza połowa XX wieku. Walki niepodległościowe pomiędzy Polską, Ukrainą a Związkiem Radzieckim, zwieńczone brutalną, pozbawioną jakiegokolwiek sensu, rzezią ludności polskiej, żydowskiej, białoruskiej i ruskiej na Wołyniu i w Galicji. ” – Swoimi Słowami |
W ostatnich latach władze ukraińskie na wielu szczeblach administracji dawały polskiej stronie powody do oburzenia. Nazywanie ulic, stawianie poników czy ostatnie nadanie imienia „Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" bardzo boli wszystkich Polaków. Brak dobrej woli i chęci przeprowadzenia ekshumacji ze strony ukraińskiej, także nie pomaga naprawić naszych trudnych relacji. Sądzę, że nawet najwięksi optymiści nie podzielają zdania, że wdzięczność polityków ukraińskich za okazaną pomoc uchodźcom, wsparcie militarne ich walki z Rosją, będzie trwała długo. Nie będzie. Państwa mają interesy, a nie przyjaciół. Bardzo dobrze o tym wiedział śp. Prezydent Lech Kaczyński. Wielokrotnie wspominał, że przeszłość nie może rzucać cieni na obecne stosunki, ale odpowiedzialni dzisiaj za najwyższe władze w Ukrainie, mają obowiązek pomóc polskiej stronie godnie pochować brutalnie zamordowanych na Wołyniu i w Galicji.
Największym cieniem na relację pomiędzy obu narodami, kładzie się pierwsza połowa XX wieku. Walki niepodległościowe pomiędzy Polską, Ukrainą a Związkiem Radzieckim, zwieńczone brutalną, pozbawioną jakiegokolwiek sensu, rzezią ludności polskiej, żydowskiej, białoruskiej i ruskiej na Wołyniu i w Galicji.
Wielka Wojna
Wielka Wojna, jak nazywano Wielka Wojna, przyniosła największe zmiany w geopolityce i polityce w Europie. Upadły Królestwa, upadli cesarze i królowie, pojawili się politycy i narody pragnące mieć swoją własną państwowość, niezależność i suwerenność. Nastała epoka nacjonalizmów. Na mapę Europy, po stu dwudziestu trzech latach zaborów powróciła Polska. Na wschodzie pojawiły się Litwa, Łotwa i Estonia. Na południu swoje granice określiły Czechosłowacja, Austria, Węgry i Jugosławia (pierwotnie nazywana Królestwem Serbów, Chorwatów i Słoweńców). Daleko na północy pojawiła się Finlandia a miasto Gdańsk otrzymało statut „Wolnego Miasta”, którego zwierzchnikiem miał być Senat Gdański i Liga Narodów.
Najważniejszymi graczami w europejskiej geopolityce po I Wojnie Światowej stały się Wielka Brytania, Francja, Republika Weimarska i Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich.
Polska umacnia granice
Polska dyplomacja walczyła o granice rzeczpospolitej co najmniej od roku 1916. Tuż po wybuchu I Wojny zaborcy pragnęli skorzystać z polskiej siły, polskich żołnierzy i każdy z nich obiecywał Polakom wolne, suwerenne państwo. Oczywiście granice tego państwa miało zostać ograniczone do ziem zagarniętych w 1795 roku przez rywala. Prusy z Austro-Węgrami obiecywali Polakom państwo pod kontrolą swoich cesarzy a jego granice obejmowały ziemie zaboru rosyjskiego. Rosjanie obiecywali dokładnie to samo, ale Polska zostałaby ograniczona do ziem zaborców Prus i Austro-Węgier.
Powstania i wojny 1918-1921
|
" Polska nie została porzucona, a dzięki dzielnej postawie żołnierzy ukraińskich zatrzymano bolszewików pod Zamościem i w najważniejszej walce dla odradzającej się Polski, Bitwie Warszawskiej. Nie kto inny jak ukraiński generał Marek Bezruczki dowodził wojskami polskimi i ukraińskimi, zatrzymując pod Zamościem konnicę Budionnego. ” – Swoimi Słowami |
Militarnie toczono walki w Powstaniu Wielkopolskim o powrót Poznania i całego województwa do Polski. Na wschodzie o umocnienie władzy państwa polskiego, walczono z Ukraińcami i rodzącym się Związkiem Radzieckim. Już w 1917 roku, upadające Imperium Rosyjskie otworzyło drogę do utworzenia Ukraińskiego Republiki Ludowej. Na części ziem utraconych przez Habsgurgów proklamowała się Zachodnia Ukrainska Republika Ludowa. W listopadzie 1918 polskie wojska stoczyły zacięte walki o Lwów i Galicję Wschodnią. 21 kwietnia 1920 roku Józef Piłsudski podpisał pakt z Petrulą, przywódcą Ukraińskiej Republiki Ludowej, na mocy którego rozpoczęto walki z budującym się Związkiem Radzieckim. Jednym z warunków, jaki postawił Piłsudski było zrzeczenie się przez URL Galicji Wschodniej i Wołynia. Przyciśnięty do muru Petrula zgodził się na polskie warunki. Po wstępnych sukcesach i zajęciu Kijowa przez sprzymierzone wojska polsko-ukraińskie, nastąpił mocny kontratak ze strony sowieckiej Rosji. Polska nie została porzucona, a dzięki dzielnej postawie żołnierzy ukraińskich zatrzymano bolszewików pod Zamościem i w najważniejszej walce dla odradzającej się Polski, Bitwie Warszawskiej. Nie kto inny jak ukraiński generał Marek Bezruczki dowodził wojskami polskimi i ukraińskimi, zatrzymując pod Zamościem konnicę Budionnego.
Zdrada Piłsudskiego
Polacy szybko zapomnieli o zasługach ukraińskich i w trakcie negocjacji prowadzonych w Rydze w 1921, zostali przez stronę polską zdradzeni. Wcześniejsza umowa zawarta pomiędzy Petrulą i Piłsudskim przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Brutalna polityka prowadzona przez polskich dyplomatów i wojskowych, została przez Ukraińców zapamiętana.
Tragedia Buczacza
Jednym z bolesnych dla obu stron konfliktu polsko-ukraińskiego jest opis wydarzeń z Buczacza. Ta miejscowość przechodziła z rąk polskich w ukraińskie, później z ukraińskich w polskie. Obie strony prowadziły działania, którym daleko było do cywilizowanych metod walki. Przez wiele lat przykładem brutalności i bezwzględności w działaniach Ukraińców była relacja posła Jana Zamorskiego. Związany z Endecją poseł bardzo barwnie opowiadał o dokonaniach i zbrodniach żołnierzy z ZURL. Całkowicie pominął brutalne działania polskiego wojska, które wbrew opowiadaniom Prawego Polskiego Sektora, nie należały do honorowych. Polacy przeprowadzili wiele akcji pacyfikacyjnych, zaatakowali ukraińską cerkiew zatrzymując ponad dwustu duchownych. Na zajętych ziemiach Polacy rozpoczęli budowę obozów, w których warunki bytowe były dramatyczne. 28 listopada 1919 ZURL przedstawiła Lidze Narodów memorandum, w którym skarżono się na Polaków. Lista zarzutów była bardzo długa i w wielu miejscach, bardzo brutalna. Można się tutaj zastanowić, czy oskarżenia strony Ukraińskiej miały oparcie w faktach. Zapewne podobnież do relacji posła Jana Zamorskiego, wiele z tych punktów zapewne było mocno podkoloryzowanych.
Ukraiński nacjonalizm
W latach dwudziestych na kresach wschodnich zaczęły się tworzyć pierwsze organizacje ukraińskich nacjonalistów. Pierwszą była Ukraińska Organizacja Wojskowa (UWO) działająca w latach 1920-29. W 1929 roku, w Wiedniu, z połączenia UWO i Związku Ukraińskiej Młodzieży Nacjonalistycznej powstaje Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. OUN jako główny cel obrał sobie przywrócenie niepodległości w Galicji Wschodniej i na ziemiach zajętych przez Polskę w wojnie z roku 1918. 25 września 1921 roku bojownik OWU Stepan Fedak zorganizował we Lwowie nieudany zamach na naczelnika Państwa marszałka Józefa Piłsudskiego. 15 czerwca 1934 roku udanego zamachu na polskiego ministra spraw wewnętrznych, Bronisława Pierackiego dokonał członek OUN, Hryhorij Maciejko. OUN przechodził głębokie przemiany i w wyniku braku porozumienia się młodych, skrajnych nacjonalistów, którym przewodził Stepan Bandera, z umiarkowanym skrzydłem tej organizacji, na której czele stał Andriej Melnyk. Na czele OUN-B stanął Stepan Bandera, OUN-M został wierny Melnykowi. 14 października 1942 roku OUN-B powołał do życia swoje zbrojne ramię: Ukraińską Powstańczą Armię, a jej dowódcą mianowano Romana Szuchewycza. Ukraińska Powstańca Armia jest odpowiedzialną za wykonanie rozkazów dokonania czystki etnicznej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
Polska polityka na kresach
Zanim UPA przeprowadziła ludobójstwo na mieszkających na wschodzie Polakach, administracja II Rzeczpospolitej dołożyła wiele cegiełek do tego bardzo wysokiego i grubego tłumu. Kolejny raz należy powiedzieć, że o ile w miastach, które stanowiły zdecydowaną mniejszość, Polacy stanowili sporą grupę etniczną, o tyle w granicach całego województwa wołyńskiego, było to 17%. Ponad 10% stanowili kolonizatorzy, przybywający na kresy wschodnie.
Polacy komentują
|
" Wielką niesprawiedliwością była wprowadzona ustawa rolna: „Ustawa z dnia 17 grudnia 1920 r. o nadaniu ziemi żołnierzom Wojska Polskiego” o przejęciu na własność państwa ziemi w niektórych powiatach Rzeczypospolitej Polskiej. Na mocy ustawy najlepszą ziemię otrzymywali przybyli z Mazowsza i Wielkopolski osadnicy, a nie rdzenni mieszkańcy. ” – Swoimi Słowami |
Wielokrotnie czytam komentarze w socialmediach, że naród ukraiński, zamieszkały w granicach II Rzeczpospolitej, nie miał podstaw do narzekania na polskie prawo. Wg wielu z Prawego Sektora, przepisy gwarantowały wszystkim mniejszościom takie same prawa, jakie mieli Polacy. Jest to oczywiście największe kłamstwo. Przykładem mogą być Hryńki, niewielka wieś wołyńska, w której doszło do spektakularnego nawracania na polskość bagnetami i pałkami wojskowymi. Ogólne metody stosowane przez władze II Rzeczpospolitej, aby przekonać Ukraińców, że nie warto już dalej być wiernym swojemu narodowi, były: szantaż, odbieranie dzieci, bicie, zastraszanie, zwalnianie z pracy, stosowanie bagnetów i pałek czy burzenie cerkwi. W skrajnych przypadkach przeprowadzano deportację. Ukraińcy, którzy kiedyś mogli stanowić o sobie, z dnia na dzień zostali pozbawieni własnej administracji. Mieszkańcy Wołynia od pokoleń, identyfikujący się z Ukrainą nie mogli posługiwać się własnym językiem w urzędach i szkołach. Wg przeprowadzonych badań przez profesora Włodzimierza Mędrzeckiego, już w 1923 roku na 283 stanowiska administracyjne zajmowane do tego roku przez miejscowych, aż 274 zostały przejęte przez polskich kolonizatorów. Wielką niesprawiedliwością była wprowadzona ustawa rolna: „Ustawa z dnia 17 grudnia 1920 r. o nadaniu ziemi żołnierzom Wojska Polskiego” o przejęciu na własność państwa ziemi w niektórych powiatach Rzeczypospolitej Polskiej. Na mocy ustawy najlepszą ziemię otrzymywali przybyli z Mazowsza i Wielkopolski osadnicy, a nie rdzenni mieszkańcy. Dzielono pomiędzy Polaków zwierzynę hodowlaną, ziarna zebrane z pól, siedliska, warsztaty, piekarnie i sklepy.
Polacy wobec Ukraińców
Miejscową ludność ukraińską szykanowali polscy kolonizatorzy, wykorzystując bezrobotnych chłopów do najgorszych i najcięższych prac. Szykanowali wojskowi, między innymi generał Marian Januszałtis: „… Każdy Ukrainiec jest kandydatem do zdrajcę stanu…”. Szykanował wymiar sprawiedliwości: w tej materii nic się nie zmieniło od czasów Chmielnickiego. Ukraińcy zostali całkowicie pozbawieni prawa do obrony w polskim sądzie. Do skazania Ukraińca wystarczyło zeznanie Polaka: bez świadków, bez dowodów, bez winy.
Rewindykacja
|
" Polacy szybko zapomnieli o zasługach ukraińskich i w trakcie negocjacji prowadzonych w Rydze w 1921, zostali przez stronę polską zdradzeni. Wcześniejsza umowa zawarta pomiędzy Petrulą i Piłsudskim przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. ” – Swoimi Słowami |
Cała akcja rewindykacyjna nie przyniosła spodziewanego rezultatu. Przez dwie dekady prowadzono akcję wynarodowienia Ukraińców odbierając im dosłownie wszystko. Nawet ci, którzy zgodzili się zmienić wyznanie i przyjąć polskie obywatelstwo, powracali w szeregi swoich braci. W 1938 roku lokalne władze z Chełmszczyzny i Wołynia alarmowały o zwiększającej się liczbie ataków na polską społeczność, której nie można już było zapewnić minimum bezpieczeństwa. Prześladowanie ukraińskiej cerkwi, szczególnie na Chełmszczyźnie, sięgnęło zenitu. Grabiono i palono świątynie, plebanie, zabudowania gospodarcze. Pisma, memoranda, apele i listy protestacyjne lądowały w koszach na śmieci i żaden Polak się nimi nie przejmował. Tylko nieliczni, tacy jak Stanisław Cat-Mackewicz mieli odwagę zaprotestować na łamach wileńskiego pisma „Słowa”, którego był redaktorem naczelnym. Sanacyjna cenzura nie pozwalała sobie na błędy. Gazety wychodziły z białymi plamami, a redaktorzy, dziennikarze, literaci, przeciwnicy Sanacji i krytycy akcji rewindykacyjnej, lądowali w Berezie, co także spotkało Cata-Mackiewicza.
Słowa niepopularne
Nie spodziewam się euforii i zrozumienia całego tekstu. Dla prawicowej części naszego społeczeństwa, sprawa pomiędzy Ukraińcami a Polakami, zaczęła się dopiero na Wołyniu. Wielki dramat, wielka tragedia obu narodów, jest dzisiaj cynicznie wykorzystywana dokładnie tak samo, jak onegdaj wykorzystywali nienawiść do Polaków działacze OUN czy siepacze z UPA. To jest dokładnie to samo paliwo. Dokładnie taka sama ideologia. Różnica polega tylko na tym, że kiedyś UPA używała symboli narodowych Ukrainy, flagi czerwono-czarnej, a dzisiaj ich odpowiednicy po stronie polskiej, używają Biało-Czerwonej i Orła Białego.
A wszystko to przy wielkim uznaniu ze strony prezydenta, któremu bardzo daleko, do Lecha Kaczyńskiego, ostatniego z prezydentów, który rozumiał jakie piastuje stanowisko i dlaczego decyzje podejmuje się na podstawie rozumu, przy pomocy mądrych doradców a nie w emocjach i przy dużym udziale polityki historycznej.
- "Powstanie kozackie 1638" Borowiak Albert; Wydawnictwo Inforteditions; Zabrze 2010;
- "Kozaczyzna w przededniu powstania Bohdana Chmielnickiego (1635-1648) [w:] Epoka „Ogniem i Mieczem” we współczesnych badaniach historycznych" pod red. M. Nagielskiego, Borowiak Albert; wydawnictwo DiG; Warszawa 2000r
- "Powstanie kozackie 1637" Gawęda Marcin; Wydawnictwo Inforteditions; Zabrze 2007;
- "Kozaczyzna ukrainna Ukraina Rzeczypospolitej Polskiej do końca XVIII wieku" Gawroński Rawita Franciszek; Wydawnictwo Armoryka; Warszawa 1923;
- "Hetmani zaporoscy w służbie króla i Rzeczypospolitej" pod red. Piotra Krolla, Mirosława Nagielskiego, Marka Wagnera,; Wydawnictwo Inforteditions; Zabrze 2010;
- "Bohdan Chmielnicki" Kaczmarczyk Janusz; Wydawnictwo Ossolineum; Wrocław‒Warszawa‒Kraków 2007;
- "Historia Ukrainy do 1795 roku" Jakowenko Natalia; Wydawnictwo Naukowe PWN; Warszawa 2011;
- "Na dalekiej Ukrainie. Dzieje Kozaczyzny do 1648 roku" Serczyk Władysław Andrzej; Wydawnictwo Avalon; Kraków 2008;
- "Na płonącej Ukrainie. Dzieje Kozaczyzny 1648‒1651" Serczyk Władysław Andrzej; Wydawnictwo Książka i Wiedza; Warszawa 1999;
- "Powstanie kozackie w roku 1630" Tomkiewicz Władysław; „Przegląd Powszechny”, t. 187 (1930).
- "Wojny kozackie w dawnej Polsce, Kraków 1989 Wójcik Zbigniew, Dzikie Pola w ogniu. Kozaczyzna w dawnej Rzeczypospolitej" Wójcik Zbigniew; Wydawnictwo Krajowa Agencja Wydawnicza; Warszawa 1960;
- „Mord na Wołyniu. Przemilczane ludobójstwo na Polakach” Marek Andrzej Koprowski; Wydawnictwo Replika; 2023 rok;
Lubisz moją twórczość?
Podobają się tobie moje filmy?
Postaw mi kawę w serwisie Buy Coffe
Obojętnie jaką, to Ty zapraszasz.
Swoimi Słowami









Dodaj komentarz