14 czerwca 1940 roku z więzienia w Tarnowie wyprowadzono kolumnę siedmiuset dwudziestu ośmiu polskich więźniów. Zanim niemieccy urzędnicy skompletowali cały transport, do Zakładu Karnego w Tarnowie przywieziono Polaków z więzień: na Montelupich w Krakowie, „Palace” w Zakopanem, „Na Zamku” w Rzeszowie, z Jarosławia, Przemyśla, Sanoka, Nowego Sącza, Nowego Targu, Wiśnicza Nowego. Więzienie w Tarnowie było ostatnim przystankiem, przed wyjazdem do miejsca, które już na wieki położy się cieniem na niemiecką historię: Konzentrationslager Auschwitz. W pierwszym transporcie znaleźli się, studenci, harcerze, nauczyciele, lekarze, prawnicy, działacze polityczni, żołnierze kampanii wrześniowej z których wielu chciało się przedostać najpierw do Rumunii, a potem do Francji. Wśród pierwszych więźniów, znaleźli się także pierwsi Żydzi. Jako obywatele polscy, zostali wpisani do ewidencji, jako Polacy. Pierwszym Polakiem, wpisanym do ewidencji obozowej, był Stanisław Ryniak. Otrzymał numer 31.[1]
Droga do Auschwitz Pierwszy transport polskich więźniów
Po pokonaniu II Rzeczpospolitej przez nazistowskie Niemcy i sowiecką Rosję, władze okupacyjne przystąpiły do drugiego kroku, jakim było zlikwidowanie polskiej przedwojennej inteligencji, wojskowych (ze szczególnym uwzględnieniem służb wywiadu i kontrwywiadu), działaczy politycznych i członków partii, działaczy społecznych, harcerzy i członków patriotycznych organizacji młodzieżowych. Szczególną uwagę poświęcono wszystkim Polakom, którzy najbardziej zasłynęli z antyniemieckiej przedwojennej retoryki. Listy prospekcyjne opracowano na wiele miesięcy przed wybuchem wojny, a źródłem informacji byli przedstawiciele mniejszości niemieckiej i późniejsi volksdeutsche.
Tanneberg
Gestapo z wielkim zapałem przystąpiło do „czyszczenia” zajętych terenów z Polaków i polskości i pomiędzy wrześniem a grudniem 1940 roku, przeprowadziło wiele akcji: likwidacyjnych, masowych aresztowań, oraz wywózki do Rzeszy. 22 sierpnia 1939 roku, na konferencji w Obersalzbergu Adolf Hitler wyraźnie zakomunikował, jakie są jego oczekiwania: „zniszczenie Polski bez reszty… , usunięcie jej wszystkich żywotnych sił… ,fizyczne zniszczenie przeciwnika…”.Oczekiwania wodza zostały spełnione i już w lipcu 1939 roku wydano rozkazy utworzenia specjalnych grup wydzielonych z SD (Sicherheitsdienst) i niemieckiej policji bezpieczeństwa (Sipo), którym nadano nazwę Einsatzgruppen.[2] W ostatnich dniach sierpnia 1939 utworzono w Wiedniu, Opolu, Wrocławiu, Drawsku i Olsztynie pięć grup operacyjnych Einsatzgruppen (w skrócie EGr), którym nadano oznaczenia od I do V i przydzielono do poszczególnych dowództw armii uderzających na Polskę. Kolejne trzy zostały utworzone już po rozpoczęciu działań wojennych. Grupy działające w Polsce, od pierwszych dni września otrzymały kryptonim Tannenberg. Grupy operacyjne miały jedno zadanie: zlikwidować jak największą liczbę Polaków. Nie była to jedyny kierunek rozprawy z podbitym narodem polskim. Największymi narzędziami, a zarazem najbrutalniejszymi w aparacie antypolskiej polityki, były obozy: koncentracyjne, pracy, a od konferencji w Wannsee ze stycznia 1942 roku, obozy śmierci. Pierwszymi obozami, do których przywożono polskich więźniów były w okolicy KL Stuthoff koło Gdańska i Fort VII w Poznaniu. Polską inteligencję wywożono do niemieckich obozów w Dachau i Sachsenhausen. Do tych dwóch obozów trafili profesorowie Uniwersyteu Jagiellońskiego.
Niemcy mają problem
|
" Einsatzgruppen, zgodnie z założeniem operacji Tanneberg przeprowadzały masowe egzekucje, ale niemieckie władze zdawały sobie sprawę, że potrzebują nowych obiektów, które miały stać się miejscem kaźni narodu polskiego. ” – Swoimi Słowami |
Na początku kwietnia 1940 roku szef Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Reinhardt Heydrich wydał lokalnym placówkom gestapo na ziemiach polskich wcielonych do Rzeszy, rozkaz przeprowadzenia masowych aresztowań wśród inteligencji polskiej. Dla wszystkich brakowało miejsca. Einsatzgruppen, zgodnie z założeniem operacji Tanneberg przeprowadzały masowe egzekucje, ale niemieckie władze zdawały sobie sprawę, że potrzebują nowych obiektów, które miały stać się miejscem kaźni narodu polskiego. Przepełnione więzienia zaczęły stanowić coraz większy problem dla okupantów. Oczywiście nie chodzi o polepszenie warunków w jakich przebywali zatrzymani Polacy, ale o skargi i raporty nazistowskich funkcjonariuszy Gestapo i SS, skarżących się na coraz trudniejsze warunki do pracy. Adolf Hitler i Heinrich Himmler postawili przed SS jeszcze jedno ważne zadanie: całkowite zachowanie tajemnicy przed opinią publiczną. To pokłosie Operacji T4, przeciwko której zaprotestowali bliscy pomordowanych. Puki co, władze nie zamierzały mieć przeciwko sobie swojego własnego narodu.[5]
Lebensraum
Dla Himmlera stało się oczywiste, że najlepszym miejscem, gdzie można realizować wszystkie założenia związane z lebensraum, oczyszczeniem z polskości i rozwiązaniem ostatecznej kwestii żydowskiej, będzie Generalne Gubernatorstwo. Rozpoczęły się poszukiwania miejsc, gdzie można by zbudować pierwszy duży obóz koncentracyjny dla ludności polskiej. Obóz miał stanąć w okolicy dużego węzła komunikacyjnego, dookoła nie powinno mieszkać zbyt dużo Polaków i miał być osłonięty od ludzkiego oka, aby to, co się działo wewnątrz, nie wydostało się poza jego mury, a właściwie ogrodzenie z drutów.
Droga do Auschwitz
|
" Jako pierwszy małe miasteczko Oświęcim wskazał Oberführer SS Arpad Wigand. Pod koniec 1939 roku był szefem inspektoratu policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa. Jego bezpośrednim zwierzchnikiem był znany z pacyfikacji Powstania Warszawskiego, gruppenführer Erich von dem Bach-Zalewski szef Urzędu Wyższego Dowódcy SS i Policji we Wrocławiu. ” – Swoimi Słowami |
Jako pierwszy małe miasteczko Oświęcim wskazał Oberführer SS Arpad Wigand. Pod koniec 1939 roku był szefem inspektoratu policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa. Jego bezpośrednim zwierzchnikiem był znany z pacyfikacji Powstania Warszawskiego, gruppenführer Erich von dem Bach-Zalewski szef Urzędu Wyższego Dowódcy SS i Policji we Wrocławiu. Wigand raportował swoim zwierzchnikom, że dzielnica Oświęcim – Zasole wypełnia wszystkie postawione warunki przez Inspektorat Obozów Koncentracyjnych: więźniowie mogli być od razu umieszczeni w opuszczonych koszarach wojskowych, rozwidlenie rzek Soły i Wisły umożliwiał rozbudowę obozu a jednocześnie, naturalne przeszkody izolowały obiekt od świata zewnętrznego. Obiekt sąsiadował z dużym węzłem kolejowym łączącym Oświęcim ze Śląskiem i Generalnym Gubernatorstwem. Inspektorat, który był reprezentowany przez Oberführera SS Richarda Glücksa, wysłał na miejsce komisję, która odrzuciła propozycję Wiganda, oceniając, że koszary nie nadają się na tak duży obiekt, jaki planowano zbudować. Erich von dem Bach-Zalewski wsparł swojego podwładnego i 25 stycznia 1940 roku Reichsfürher otrzymał meldunek o rozpoczęciu budowy obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Na przeszkodzie stały jeszcze drobne administracyjne komplikacje. Koszary zostały zaanektowane przez Wermacht. 1 lutego Himmler, zanim podjął ostateczną decyzję, wydał zarządzenie, aby przeprowadzić inspekcje w trzech innych lokalizacjach wskazanych przez innych funkcjonariuszy. 20 lutego Glücks zaraportował, że dawne koszary po rozbudowie będą nadawały się na obóz kwartanny dla Polaków, w którym będzie można umieścić do dziesięciu tysięcy więźniów.
Począki
Zanim Hauptsturmführer Rudolf Hoess został mianowany na Komendanta KL Auschwitz, pełnił rolę kierownika obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. W marcu, na czele kolejnej komisji SS przyjechał do Oświęcimia, aby osobiście zapoznać się z zabudową. Spotkał się również z Wigandem we Wrocławiu i zapoznał się z planami rozbudowy dawnych koszar. Plany były już wcześniej zaakceptowane przez Inspektorat Obozów Koncentracyjnych. 27 kwietnia 1940 roku Himmler wydał oficjalny rozkaz o założeniu nowego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. Komendantem został mianowany Rudolf Hoess. Rozbudową obozu mieli zająć się polscy więźniowie, którzy mieli niebawem przybyć do Oświęcimia.
Od Sachsenhausen do Auschwitz
W pierwszych miesiącach funkcjonowania, KL Auschwitz nie był samodzielną jednostką administracyjną. Ściśle podlegał komendanturze KL
Sachsenhausen. Usamodzielnienie się administracji obozu nastąpiło w marcu 1941 roku. Przebywający na inspekcji Himmler nakazał rozbudowę obozu do trzydziestu tysięcy więźniów. Dodatkowo nakazał „dostarczyć” dziesięć tysięcy więźniów koncernowi IG Farbenindustrie do budowy zakładów przemysłowych. Od inspekcji Himmlera 1 marca 1941 Hoess nie wysyłał już raportów do Sachsenhausen, ale bezpośrednio do dowództwa Centralnego Inspektoratu Obozów Koncentracyjnych - nspektion der Konzentrationslager, w skrócie IKL. Bezpośrednio Hoess cały czas podlegał swoim zwierzchnikom z SS.
Realizacja
|
" Jako pierwszy małe miasteczko Oświęcim wskazał Oberführer SS Arpad Wigand. Pod koniec 1939 roku był szefem inspektoratu policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa. Jego bezpośrednim zwierzchnikiem był znany z pacyfikacji Powstania Warszawskiego, gruppenführer Erich von dem Bach-Zalewski szef Urzędu Wyższego Dowódcy SS i Policji we Wrocławiu. ” – Swoimi Słowami |
Pomiędzy majem a czerwcem rozpoczęły się przygotowania do rozbudowy obozu. Wysiedlono ponad tysiąc dwieście osób, do porządkowania terenu zaciągnięto wszystkich miejscowych Żydów. Do pracyzatrudniono wielu polskich robotników oraz fachowców: elektryków, murarzy, stolarzy. To właśnie polscy cywilni pracownicy pomogli w pierwszej ucieczce więźniowi z baraku nr 7, Tadeuszowi Wiejowskiemu numer obozowy 220, Za udzieloną pomoc pracownicy zostali skazani na śmierć, ale wspaniałomyślny Himmler zamienił wyroki na pięć lat pobytu w obozie koncentracyjnym.
20 maja 1940 Rapportführer Gerhard Palitzsch przybył do nowego miejsca pracy, przywożąc ze sobą grupę trzydziestu więźniów, niemieckich kryminalistów z Sachsenhausen. Niemieckim kapo wytatuowano numery od 1 do 30. Ich zadaniem było utrzymanie porządku w nowym obozie. W tej grupie znalazł się Bruno Brodniewitsch, jeden z największych sadystów, jaki chodził po świecie.
W swoich pamiętnikach, Rudolf Hoess wspomina, że pierwsze miesiące funkcjonowania obozu nie były łatwe. Środki, jakie otrzymał na zorganizowanie placówki były w jego ocenie mniej niż skromne i często posuwał się nawet do kradzieży materiałów budowalnych, drutu kolczastego czy sprzętu kuchennego.
Auschwitz I tylko dla Polaków
|
" Obóz Koncentracyjny w Auschwitz, z niewielkich koszar opuszczonych przez polskich wojskowych, stał się miejscem, które do dzisiaj napawa grozą i przerażeniem. ” – Swoimi Słowami |
Od 1940 roku zmieniło się bardzo dużo. Obóz Koncentracyjny w Auschwitz, z niewielkich koszar opuszczonych przez polskich wojskowych, stał się miejscem, które do dzisiaj napawa grozą i przerażeniem. Do końca 1941 roku w obozie przebywali Polacy w liczbie dziesięciu tysięcy dziewięciuset i sowieccy jeńcy wojenni w liczbie około dziesięciu tysięcy. Niewielką grupę stanowili Żydzi Polscy, którzy często byli wpisywani do ewidencji, jako Polacy. 20 stycznia 1942 roku w okazałej willi pod Berlinem, w Wannsee, odbyła się konferencja zbrodni, której przewodził Reinhardt Heydriech. Na konferencji przyjęto Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Żydowskiej. Zaplanowano przemysłową eksterminację Żydów, wśród których znaczną grupę stanowili obywatele Polscy wyznania Mojżeszowego.[6]
Z Tarnowa do piekła
W pierwszym transporcie 14 czerwca 1940 roku do obozu przybyło siedmiuset dwudziestu ośmiu polskich więźniów. Wśród nich byli polscy żołnierze, harcerze, działacze społeczni i polityczni, lekarze, duchowni, polska inteligencja. Do obozu trafili za działania konspiracyjne przeciwko okupantowi, za słuchanie radia, za próbę przekroczenia granicy… Przede wszystkim, za to, że urodziło się Polakiem. Dzięki wielu publikacjom Wydawnictwa Pomnika Pamięci Muzeum w Auschwitz, my, potomni, możemy się zapoznać z okolicznościami aresztowań i tragicznymi warunkami, w jakich przetrzymywano więźniów. Szczególnie dzisiaj głos bohaterów tamtych wydarzeń: Kazimierza Albina numer obozowy 118, Jana Barasia-Komskiego numer obozowy 564 (pan Jan uciekł z obozu i został ponownie aresztowany i nie został rozpoznany jako zbiegły więzień, nadano mu drugi numer 152 884), Edwarda Ferenca numer obozowy 281, Tadeusza Pietrzykowskiego numer obozowy 77, musi być wysłuchany.
Spośród siedmiuset dwudziestu ośmiu polskich więźniów, którzy trafili z pierwszym transportem do Auschwitz, wojnę przeżyło co najmniej trzystu dwudziestu pięciu. Wojna ich losy przeplatały różnie. Nie są znane dokładne dane o więźniach, którzy zostali przewiezieni do innych obozów, uciekli, bądź zostali zwolnieni. Dwustu dziewięćdziesięciu dwóch więźniów z tego transportu zginęło w czasie wojny, w tym dwustu piętnastu bezpośrednio w Auschwitz. Los stu jedenastu nie jest znany do dzisiaj.
Historia nie wszystkich potrafi nauczyć
|
" W dzisiejszej Polsce budzą się demony zła, demony przeszłości, które w latach trzydziestych ubiegłego wieku zbudowały wiele obozów koncentracyjnych dla przeciwników politycznych i ideologicznych. Na polskich ulicach pojawiają się samozwańcze bojówki, poubierane na zielono, którym wydaje się, że należą do "rasy panów" ” – Swoimi Słowami |
W dzisiejszej Polsce budzą się demony zła, demony przeszłości, które w latach trzydziestych ubiegłego wieku zbudowały wiele obozów koncentracyjnych dla przeciwników politycznych i ideologicznych. Na polskich ulicach pojawiają się samozwańcze bojówki, poubierane na zielono, którym wydaje się, że należą do "rasy panów". Podobnież do swoich ideologicznych protoplastów, piętnują wrogów, szukają zagrożeń i wmawiają mniej świadomym, że zagraża im wróg, który nie istnieje.
27 stycznia 2020, w trakcie obchodów 75 rocznicy wyzwolenia obozu Marian Turski, ocalały więzień z obozu i holocaustu, powiedział znamienne słowa: „Auschwitz nie spadł nagle z nieba. Auschwitz tuptał, dreptał małymi kroczkami, zbliżał się, aż stało się to, co stało się tutaj”. Obowiązkiem Nas świadomych, znających historię, jest obronić Polskę przed współczesnym polskim SS Grzegorza Brauna. Mamy obowiązek bronić Polski, której obca była, jest i będzie jakakolwiek nienawiść, rozsiewana przez takich polityków jak Grzegorz Braun i jego zwolennicy.
Cześć pamięci wszystkim Ofiarom i Ocalałym Więźniom Obozów Koncentracyjnych.
"Konferencja w Wannsee. Droga do Ostatecznego rozwiązania" Peter Lomgerich; Prószyński i S-ka; Warszawa 2018;
"Strefa Auschwitz-Birkenau" Marek Rawecki; Wydawnictwo Politechniki Śląskiej; 2003 rok;
"Początki obozu Auschwitz w świetle materiałów źródłowych" Igor Bartosik, Łukasz Martyniak
, Piotr Setkiewicz; Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau; 2018;
"Raporty z Auschwitz" Witold Pilecki; Wydawnictwo: Wydawnictwo AMDG historia; 2016;
„Początki Auschwitz w pamięci pierwszego transportu polskich więźniów politycznych” Piotr M.A. Cywiński;
Wydawnictwo Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau; 2015;
Lubisz moją twórczość?
Podobają się tobie moje filmy?
Postaw mi kawę w serwisie Buy Coffe
Obojętnie jaką, to Ty zapraszasz!










Dodaj komentarz