Orwell wiecznie żywy, jak nigdy wcześniej

Świat dwudziestego pierwszego wieku zagalopował się nam wszystkim dużo za daleko. Zadziwiające, jak przez pół wieku, mogły się zmienić społeczeństwa i mogli się zmienić sami ludzie. Można sobie zadać pytanie, czy ludzkość po raz kolejny nie zatoczyła błędnego koła i nie powróciła do punktu jakiegoś mitycznego wyjścia. Kolejny raz. Ilekroć zaczynam się nad tym wszystkim zastanawiać, tym wnioski do jakich dochodzę są coraz bardziej przytłaczające. Świat, a dokładniej ludzkość miała w swojej historii wiele przełomów i zakrętów. Jedne cywilizacje upadały, a na ich gruzach budowały się nowe fortuny. A w tym kotle pozostaliśmy tylko My, prości ludzie.  Co takiego się wydarzyło pomiędzy nami, że pomimo umiejętności porozumiewania się w wielu językach, umiejętnośći prowadzenia rozmów, dyskusji, nie mamy sobie nawzajem nic do powiedzenia? 

Orwell wiecznie żywy jak nigdy wcześniej

W 1948 roku George Orwell napisał jedną z najważniejszych książek dwudziestego wieku. Kto wie, czy nie jedną z najważniejszych w historii ludzkości. Cztery lata wcześniej, powstała "przedmowa" do „1984” –  „Folwark Zwierzęcy” . Obie książki zostały przyjęte z wielkim entuzjazmem i od razu zaczęły być wykorzystywane do walki politycznej. Zadziwiające, że najczęściej cytowali je politycy prawicowi, dostrzegając w dziełach Orwella manifest antykomunistyczny. Sam Orwell uważał siebie za socjaldemokratę. Autor w każdym wywiadzie podkreślał, że „Folwark Zwierzęcy” miał zwrócić uwagę wszystkich na wyzyskiwanie najniższych klas społecznych do pracy za niewielkie pieniądze, bez dbania o ich najważniejsze potrzeby. Celem miał być tylko i wyłącznie czysty zysk dla fabrykantów, a nie poprawienie losów robotników.  „1984” z kolei było protestem skierowanym przeciwko wszelkim totalitaryzmom, a nie tylko przeciwko komunistom, jak to często podkreślali i podkreślają nawet dzisiaj w swoich przemówieniach kolejni Republikanie. Rand Paul senator z Kentacky, startujący w prawyborach prezydenckich często powtarzał Amerykanom, że „staliśmy się społeczeństwem orwellowskim, nawet o tym nie wiedząc”. Te słowa miały piętnować kolejne prawa udzielane amerykańskim służbom, dzięki którym inwigilacja społeczeństwa była bardziej skuteczną. Ted Cruz senator z Teksasu wielokrotnie zarzucał Demokratom zapędy do ścisłego kontrolowania społeczeństwa i wprowadzania odpowiedniej myśli, nowomowy i światopoglądu. W praktyce działania Demokratów miały być kopią tych realizowanych przez  „Ministerstwo Prawdy” . Na łamach The Washington Post wielokrotnie pojawiały się artykuły analizujące wypowiedzi polityków partii Republikańskiej bezpośrednio nawiązujących do słynnej książki.

Republikanie i prawica
 

Donald Trump Jr. bardzo stanowczo zaatakował właścicieli i administrację popularnego Twittera, kiedy po raz pierwszy w historii konto urzędującego prezydenta zostało zablokowane: „Żyjemy w Roku 1984 Orwella. Wolność słowa w Ameryce przestała istnieć”.

– Swoimi Słowami :

Autorem jednej z tez, o tym, że żyjemy dzisiaj w okowach ministerstw „Prawdy” i „Miłości” był senator reprezentujący Missouri: Josh Hawley. Zadziwiające, że najwięcej do powiedzenia na ten temat miał po słynnych wydarzeniach z Kapitolu ze stycznia 2021 roku, które były wywołane przez polityków i elektorat partii Republikańskiej. W ostatnich latach ruch MAGA (Make America Great Again) wspierający Donalda Trumpa,  często używał podobnej narracji.[1] Donald Trump Jr. bardzo stanowczo zaatakował właścicieli i administrację popularnego Twittera, kiedy po raz pierwszy w historii istnienia tego medium konto urzędującego prezydenta zostało zablokowane: „Żyjemy w Roku 1984 Orwella. Wolność słowa w Ameryce przestała istnieć”. Najsłynniejszym oratorem opowiadającym o orwellowskim świecie, oczywiście wypominając złe praktyki tylko lewicy, z pominienięciem takich samych działań stosowanych przez prawicę, był śmiertelnie postrzelony na jednym z wieców  Charlie Kirk . Skrajny prawicowiec wielokrotnie cytował Orwella w swoich przemówieniach, książkach i wpisach na różnych blogach, zapominając, jednocześnie, o najważniejszym przesłaniu płynącym chociażby z  „1984” : o wolności wyboru w każdej dziedzinie życia. Wiele jego wypowiedzi było skandalicznych i poniżej wszelkiej krytyki. Z Winstona Smitha stał się Wielkim Bratem, członkiem Partii Wewnętrznej, agentem Policji Myśli O’Brienem. Zapomniał, że to właśnie za rządów Republikanów system inwigilacji obywateli rozrósł się do niespotykanych rozmiarów, a wszystko to w imię „Bezpieczeństwa Narodowego” i „walki o demokrację”.

Uderz w stół

Orwell jest żywy w polityce wszystkich cywilizowanych państw świata. Od wschodu na zachód, od dalekiej północy aż na południe, każda kampania wyborcza naszpikowana jest odniesieniami do obu tych książek. W każdej kampanii słuchamy tych samych polityków, którzy w zależności od miejsca siedzenia: rząd lub opozycja, opowiadają nam o wizji państwa, którą mogli stworzyć „dla nas”, ale zawsze coś stanęło im na przeszkodzie. Zapominają dodać, że najczęściej te przeszkody tworzyli właśnie oni.

Jeden Orwell, cztery tytuły

 Zastanawiam się, czy któryś polityk, zakochany w „1984” i w „Folwarku…” sięgnął po kolejny ważny tytuł pióra Orwella:   „Droga do molo w Wigan” (1937 rok). Mroczna opowieść o bezrobotnych, pracujących za marne pieniądze górników w Lancashire. I nie tylko. Młodość Georga Orwella to wielka bieda, głód, bezdomność, jakiej doświadczył również w Paryżu i Londynie. Te doświadczenia zostały opisane w opowieści, reportażu  „Na dnie w Paryżu i Londynie” (1939 rok). To ten okres jego życia utrwalił w nim socjalistyczne poglądy i ogólną krytykę wszelkich partii, którym zarzucał populizm i zaprzedanie duszy diabłom: władzy i mamonie. Z przykrością dla wszystkim konserwatystów muszę oświadczyć, żę George nigdy nie był zwolennikiem prawicy, a jego książki w równym stopniu krytykowały praktyki partii lewicowych, jak i prawicowych.

Inwigilacja na własne życzenie?

Czasy, w których przyszło nam żyć, są pełne inwigilacji i szpiegowania obywateli przez przeróżne aparaty państwa. Trzeba przyznać, że bardzo dużo informacji sami przekazujemy. Całkowicie za darmo i całkowicie dobrowolnie. BA! Za dostęp do niektórych aplikacji gotowi jesteśmy zapłacić, aby tylko z nich korzystać. Służby chcą wiedzieć kim jesteśmy, o czym myślimy, w jaki sposób funkcjonujemy i na co wydajemy swoje własne pieniądze. Rzecz jasna, chcą także wiedzieć, czy na pewno swoje pieniądze zarobiliśmy w pełni uczciwie i odprowadziliśmy od nich podatek.

Przyspieszenie
 

Czasy, w których przyszło nam żyć, są pełne inwigilacji i szpiegowania obywateli przez przeróżne aparaty państwa. Trzeba przyznać, że bardzo dużo informacji sami przekazujemy. Za darmo i bez żadnego przymusu.

– Swoimi Słowami :

Dziewiętnasty wiek przyspieszył dzięki maszynom parowym. Wiek dwudziesty był napędzany przez ropę, przemysł benzynowy, a od drugiej jego połowy, przez atom. Dwudziesty pierwszy wiek wkroczył z pełnym mixem pozyskiwania źródeł energii: z ropy, z gazu, z atomu i z wiatru oraz słońca. Nie byłoby wielkiego rozwoju przemysłu, gdyby nie osiemnastowieczny, gigantyczny rozwój giełd papierów wartościowych. Na świecie zaczynał rządzić przede wszystkim pieniądz. Dzięki pieniądzom możesz uratować komuś życie, wspomóc fundację, wesprzeć biednych kupując dzieciom obiady i mieć władzę na tymi, którzy takich pieniędzy nie mają. Trudno powiedzieć ze stuprocentową pewnością, kto pierwszy użył pewnych słów „Pieniądze szczęścia nie dają, ale wygodniej jest płakać w Mercedesie niż na rowerze”: John Wayne czy Patrizie Reggini, ale to nie pierwszy raz, kiedy słowa mają moc. Koniec dwudziestego i początek dwudziestego pierwszego wieku przyniósł jeszcze jeden kluczowy wynalazek:  Internet „Zwycięstwo ducha nad materią”. Wraz ze swoim rozwojem Internet przyniósł ekspansję elektronicznych mediów społecznych, a wraz z nimi, ludzie zaczęli tracić resztki rozumu i zdrowego rozsądku.

Wielcy przeciwko Maluczkim

System państwowy opisany przez Orwella jest mroczny i beznadziejny. Rządzący nie pozostawiają nam żadnego wyboru. Można obrać tylko jeden kierunek. Tylko z władzą, bez względu na podejmowane przez nią decyzje. Każda decyzja władzy totalitarnej władzy z założenia jest dobra, bo władza jest dobra. Nawet fakt szkolenia własnych dzieci na donosicieli nie jest dla wiernego obywatela problemem. Czy to znaczy, że Orwell napisał książkę fantastyczną? Czasy, w których dorastał Orwell były jednymi z najtrudniejszych, jakie dotknęły ludzkość. Dwa potężne totalitaryzmy, jedno wielkie Królestwo i kilka państw łaknących dominacji nad innymi. Dla dobra obywateli w kończącej się  Republice Wiemarskiej po podpaleniu Reichstagu, odebrano większość praw obywatelom. Na swoje własne życzenie ludzie oddali swoje swobody i swoją wolność: oddali prywatność korespondencji, pozwolili, że władza zdecyduje o miejscu zamieszkania, zdecydowano o wyznaniu religijnym, odebrano prawo do wychowania własnego dziecka, ograniczono wolność prasy… zakazano niemal wszystkiego. Niemieckie społeczeństwo miało przynajmniej szansę na to, aby do pewnego czasu decydować o swoich losach. W Związku Radzieckim władza wzięła wszystko co chciała. Bez żadnych wyborów.

Czwarta władza
 

W świecie Orwella wszechrządzącą była telewizja.

– Swoimi Słowami :

W świecie Orwella wszechrządzącą była telewizja. Odbiornik był obowiązkowym wyposażeniem domu, i nikt nie miał prawa go wyłączyć nawet na sekundę. Każdy telewizor wyposażony był w kamery i mikrofony rejestrujące wszystko co działo się w każdym domu. Trzeba było uważać na każde słowo, gest, a nawet na to, co się chciało zapisać w tajemnicy przed władzą. W czasach, kiedy Orwell publikował swoje dzieło aż taka inwigilacja jeszcze nie była możliwa. Telewizja i kamery przemysłowe były jeszcze w powijakach i cała służba bezpieczeństwa opierała się na ludziach: funkcjonariuszach, agentach i donosicielach. 

Technologia w służbie wywiadu

W latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku każda władza pragnęła, aby ich wywiad był najlepszy na Świecie. Technologicznie wywiady nie dysponowały takimi możliwościami, jakie dopieo rozpoczęto projektować i budować w trakcie drugiej wojny światowej. Zanim niemiecka armia zaatakowała Polskę 1 września 1939 roku rozwijał się wywiad radiowy, w hotelach montowano podsłuchy, a radary strzegły nieba przed wrogimi samolotami. Pod koniec lat trzydziestych wszystkie liczące się państwa dysponowały służbami, wyposażonymi w radiostacje w walizkach i miniaturowe urządzenia podsłuchowe. 

Prawa i obowiązki

Lata dwudzieste i trzydzieste ubiegłego wieku obfitowały w prawodawstwo ubezwłasnowolniające własnych obywateli. Gławit w ZSRR; Schriftleitergesetz w III Rzeszy; Prawo o Utrzymaniu Pokoju w Chinach; Tokkō i Tenkō w Japonii; Sedition Act, Naloty Palmera, Cenzura pocztowa w USA; Emergency Powers Act, Cenzura kolonialna w Wielkiej Brytanii… Każde z tych państw stosowało jedną z najważniejszych form inwigilacji i kontroli społeczeństw: pisało historię od nowa, przekazywało tylko szczątki informacji, posługiwało się propagandą i wprost odzierało kolejne pokolenia ze złudzeń, bo wolność musi kosztować i nie chodziło tylko o coraz większe pieniądze.

A w Polsce?

Polska w dwudziestoleciu nie była wyjątkiem. Największym osiągnięciem polskich służb było wprowadzenie praw ograniczających druk książek i ograniczenia w wydawania prasy. Po udanym zamachu na ministra spraw wewnętrznych  Bronisława Pierackiego dekretem wprowadzono rozporządzenia o zamykaniu podejrzewanych ludzi do więzienia bez wyroków. Słynna Bereza Kartuska. Szeptana Propaganda metodycznie była bardzo zbliżona do działania GESTAPO czy NKWD. Sieć agentów donosiła służbom o czym szeptano w lokalach, na spotkaniach towarzyskich, a nawet na prywatnych spotkaniach w domu. 

Radio, Telewizja, Internety

Nic tak nie pomogło w inwigilacji społeczeństw, jak postęp technologiczny. W szczególności informatyczny. Dzięki temu postępowi rządy USA, Izraela, Francji, Chin, Niemiec i wielu, wielu innych mogą dzisiaj bezkarnie i bez wiedzy zaglądać ludziom dosłownie wszędzie i w każde posiadane przez nich urządzenie. Co gorsza, mogą zdalnie odmienić rzeczywistość własnych obywateli, wmawiając wszem, że wszystko to czynią dla ich własnego bezpieczeństwa. Przykładem niech będzie amerykańskie prawo „USA PATRIOT Act” z 2001 roku, wprowadzona po zamachach na World Trade Center. Administracji Georga Buscha Juniora udało się przekonać Amerykanów, nie wszystkich, do zaakceptowania nowej rzeczywistości. Wszystkie amerykańskie służby otrzymały od rządu ogromne uprawnienia, które pod hasłem „bezpieczeństwa narodowego” mogą wejść do każdej nieruchomości, przeszukać każdy zakamarek, podsłuchać rozmowy telefoniczne, przeczytać maile, żądać danych od banków i instytucji finansowych, a to wszystko bez zgody sądów. 

Stasi i inni
 

Dzięki postępowi rządy USA, Izraela, Francji, Chin, Niemiec i wielu, wielu innych mogą dzisiaj bezkarnie i bez wiedzy zaglądać ludziom dosłownie wszędzie i w każde urządzenie. Co gorsza, mogą zdalnie odmienić rzeczywistość własnych obywateli, wmawiając, że wszystko do dla ich własnego bezpieczeństwa.

– Swoimi Słowami :

W wielkim świecie inwigilacji należy poświęcić miejsce  Stasi. Wschodnioniemiecka służba opanowała do perfekcji metody inwigilacji swojego społeczeństwa. Zdarzało się, że całe nowe osiedla wyposażone były w przewody służące do podsłuchiwania wszystkiego co się dzieje w każdym mieszkaniu. Wiele podobnych przepisów obowiązują we wszystkich państwach, które roszczą sobie prawa do miana światowych liderów. Służby otrzymały ogromne uprawnienia pilnując obywateli, abyśmy się czasami nie potknęli na przejściu dla pieszych albo przypadkowo nie wypadli z dziesiątego piętra przez zamknięte okno, którego konstrukcja nie pozwala otworzyć. Takie służby dużo kosztują i za nimi idą ogromne pieniądze, za które są budowane programy i narzędzia do cyfrowego podsłuchwania rywali politycznych. W Polsce nie milkną echa od słynnego nadużycia izraelskiego  „Pegasusa” w plemiennej wewnętrznej walce politycznej. To właśnie za podłuchiwanie polityków PO właściciele z Izraela odebrali polskiemu CBA licencję na jego używanie.

Kamery, mikrofony i satelity

Wszechobecny monitoring, kamery przemysłowe, podsłuch laserowy, podsłuch satelitarny, podsłuch cyfrowy i sam Bóg wie jakie jeszcze systemy dzisiaj pilnują naszego „bezpieczeństwa”, bo któż nie chciałby żyć spokojnie i bezpiecznie. Dzisiaj okazuje się, że służby pilnujące każdego naszego słowa nie muszą robić dosłownie nic. Sami podajemy im wszystkie niezbędne informacje. W pogoni za cyfrową popularnością nie pilnujemy tego co sami publikujemy. O tym co kiedyś opublikowaliśmy już nie pamiętamy. Podsłuchują nas nasze własne telefony a ostatnio okazało się, że nawet chińskie samochody. Nawet Orwell tego nie był w stanie przewidzieć, że ludzie sami z siebie oddadzą najcenniejsze informacje o sobie, obcym służbom lub korporacjom. Oddadzą dobrowolnie.

Media socjalne
 

Facebook, Instagram, TikTok, Youtube, Snapchat, Nasza Klasa (już nie taka nasza), Discord, Twitch, Meet, X, WhatsUpp (ostatnio bardzo znany dzięki pewnej grupie planującej skok na prywatny ogród zoologiczny), Telegram…

– Swoimi Słowami :

 Socialmedia stały się dla nas wielu pierwszym najważniejszym ze wszystkich światów. Pewien bardzo popularny proboszcz, z pewnego popularnego serialu, powiedział kiedyś, że Internet jest wielkim sadem, z którego można zebrać albo dobre, albo złe owoce. Odbiorcy najczęściej sięgają po te złe. W imię lajków i popularności, przynajmniej pewien procent z nas, jest gotowy pochować wszystkie wartości, całą moralność i zasady etyki. Obiad, wakacje, nowy samochód, nowy telewizor, nowa komórka, nowy komputer, nowe ciuchy, nowy dom, nowy pupil, nowe dziecko, nowa żona, nowa kochanka, nowy kochanek… Wszystko to podajemy na tacy. Kiedy od czasu do czasu pojawiają się artykuły o wycieku danych mamy pretensje do rządu, że nas nie chroni. Praktyka pokazuje, że czasem wystarczy postać kilkanaście minut w Biedronce czy Lidlu niedaleko kasy, aby usłyszeć kilkadziesiąt numerów telefonów osób prywatnych. 

Bez rozumu

Facebook, Instagram, TikTok, Youtube, Snapchat, Nasza Klasa (już nie taka nasza), Discord, Twitch, Meet, X, WhatsUpp (ostatnio bardzo znany dzięki pewnej grupie planującej skok na prywatny ogród zoologiczny), Telegram… Aplikacje do słuchania muzyki, oglądania filmów, czytania, rysowania, kolorowania i projektowania. Wszechobecna Sztuczna Inteligencja zastępuje ludzi już we wszystkim. Zamiast wykorzystywać własną wyobraźnię korzystamy z generatorów grafiki, tekstu, fotografii i jeszcze niewiadomo czego jeszcze. Czekam, kiedy AI zacznie za nas jeść i za nas się wypróżniać. Szacuje się, że w 2000 roku zarejestrowano około 25 milionów kont użytkowników. W 2026 roku jest nas w mediach społecznościowych około 5,66 miliarda. To konta należące tylko do ludzi, a nie do sztucznych bootów. Codziennie wysyłamy do centrali pełne informacje o sobie, o rodzinie, o znajomych, o tym co kupili, co zrobili, kogo oszukali, kogo okłamali… Każdego dnia.

Uciekające dane

Dane, które dobrowolnie przekazujemy obcym firmom poprzez aplikacje, strony internetowe i inne narzędzia są porażające. Żadnen z twórców aplikacji czy strony internetowej nie jest w stanie nam zagwarantować, że nasze dane nigdy nie wyciekną. W samej Polsce, w 2026 roku, zostało ujawnionych ponad 18-19 milionów numerów PESEL. Na Świecie zantowano wyciek danych wrażliwych ponad dwustu pięćdziesięciu milionów osób. Żadne prawo, żaden rząd nie jest zainteresowany ochroną naszych danych, naszego cyfrowego bezpieczeństwa. Gdyby rządy były zainteresowane, miliardy wydawane na służby, wydawałyby na zabezpieczenie wrażliwych danych. Część wydałyby na ograniczenie wpływu socialmediów na masy społeczne, którym dzisiaj zbyt wiele się wydaje o sobie samych. To właśnie masy najczęściej są sobie same winne, udostępniając kolejne relacje, bez odpowiedniego zadbania o swoje własne bezpieczeństwo.

Być może za mało napisałem o książkach, za mało o literaturze, ale za to bardzo dużo o duchu tej literatury. Być może nie uda się od razu odciągnąć świń od koryta i nie uda się nagrodzić konia za jego ciężką pracę, ale kto wie? Kiedyś szczytem było zamontowanie podsłuchu w lokalu nr 7, w nowym wieżowcu.

 

[1] https://betterlivingthroughbeowulf.com/why-the-gop-is-quoting-1984/