Narodowe Marsze Nienawiści

Przez wiele polskich miast przemaszerowały rzekome Marsze Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu. Pamięć o ofiarach zawsze powinna być szczególnie pielęgnowana. Szczególnie, jeżeli rozmawiamy o ofiarach zbrodni nierozlicznych. Gdyby tylko takie idee przyświecały organizatorom, to byłbym w pierwszym szeregu. Niestety. Marsz organizowane przez partie prawicowe, przez środowiska nacjonalistyczne, faszystowskie o pamięci nie wspominały ani słowem. Za to o nienawiści do dzisiejszych obywateli ukraińskich, powiedziały wszystko.

Narodowe Marsze Nienawiści

Wielokrotnie uczestniczyłem w takich uroczystościach, które miały upamiętnić ofiary wojen, pomordowanych w Katyniu. Brałem udział w marszach – protestach przeciwko przemocy. Wiele takich było organizowanych w Polsce, szczególnie kiedy ofiarami bezsensownych zbrodni były dzieci. Te protesty łączyło jedno: uczestnicy nie zgadzali się na bierność prawa, na niskie wyroki dla sprawców, na zbrodnię w ogóle.

Ale nie było w trakcie nich nienawiści, haseł nawołujących do linczowania kogokolwiek czy haseł w ogóle. Wspólnota ludzi wyrażająca swój sprzeciw wobec przemocy i zła. Nie wznosiliśmy haseł wzywających do zemsty, ale szukaliśmy sprawiedliwości. Nie boskiej, ale ludzkiej. Na boską, to nie ma co liczyć.

Przed rocznicą Krwawej Niedzieli 11 lipca 1943 roku, środowiska Polskiego Prawego Sektora zapraszały na Marsze Pamięci ponad podziałami. Od czego zaczęły? Od podziałów. Organizatorzy w wielu miastach mieli szansę zorganizować marsze Pamięci o ofiarach ludobójstwa, ale postawili na manifestację nienawiści skierowanej w stronę współczesnych Ukraińców. A to nie za wiele ma wspólnego z Pamięcią, z oddaniem czci i hołdu pomordowanym. Nie sądzę, aby w ogóle ci pomordowani sobie tego życzyli.

Nienawiść jaką dzisiaj obserwuje w przestrzeni publicznej, wcale mnie nie zaskakuje. Ktoś, nie ważne jak się nazywał, powiedział kiedyś, że Polakom wystarczy tylko dać rządzić, aby sami siebie utopili w morzu bratniej krwi. Straciłem już rachubę kto jest moim wrogiem, kto nim był, a kto ma dopiero nim zostać. Ta brunatna zaraza wlewa się do mojej bańki i rozbija o skały rozsądku i człowieczeństwa na miliony kropel, niczym strumień wody z Wodogrzmotów Mickiewicza.

 Szantażują mnie, omamiają, wmawiają, że muszę myśleć tak jak oni, krzyczeć tak jak oni, wierzyć tak jak oni i stać obok nich. Szał nienawiści Polskiego Prawego Sektora jest tak abstrakcyjny, że muszą wtrącać swoje niepotrzebne trzy grosze dosłownie wszędzie. Pojawili się nawet w informacji o tym, że jest możliwość poczęstowania się barszczem ukraińskim.

Szał nienawiści nie pozwala im spać, nie pozwala im swobodnie oddychać, nie pozwala im myśleć. Myślenie zawsze było wrogiem wszelkiego zła. Są zainfekowani niczym filmowe zombie, bez mózgu, bez rozumu, ale zafiksowani na tylko jednym celu: zniszczyć wyimaginowanego wroga, dopiec kolejnej sprzedawczyni z Żabki, poniżyć osoby sprzątające klatki schodowe w blokach.

Byle by pokazać, jak bardzo Prawdziwi Prawicowi Polacy, są po prostu głupi. Szantażują mnie, że jeżeli nie zacznę być z nimi, to nie mogę być Polakiem. Namawiają do wyjazdu na front, skoro tak mi blisko do obywateli Ukrainy. Są przekonani, że muszę mieć korzenie ukraińskie, bo przecież Wołyń Pamiętamy!!!

Chuja tam pamiętacie. Na Wołyniu jest dzisiaj już ponad dwieście miejsc, gdzie można złożyć kwiaty, zapalić znicz i oddać cześć pomordowanym. Jakoś was kurwa tam nigdy nie widziałem. W tym pędzie do pogromu paliwa dolewają wszystkie środowiska prawicowe.

Nie mają żadnych hamulców moralnych. Liczy się tu i teraz i zbijanie kapitału politycznego. Każdego dnia cała prawica produkuje tysiące wpisów, komentarzy, memów antyukraińskich, sugerujących, że za zbrodnie z przeszłości, powinno się oskarżyć Oksanę, lat dwadzieścia, sprzedającą w pobliskiej Żabce. Ona także jest winna.

Europa to zna. Europa to pamięta. Kopiowanie zachowań nazistowskich, jakie miały miejsce na ulicach niemieckich miast w latach trzydziestych ubiegłego wieku, stają się w Polsce faktem. I tak samo jak w latach trzydziestych w Niemczech, policja nie radzi sobie z nimi w Polsce. Zachowania, o których czytałem w podręcznikach do historii, w reportażu Gregora Ziemmera, w literaturze historycznej, widzę w komentarzach, na filmach, na ulicy, słyszę w środkach publicznego transportu.

Bezrefleksyjne, bezrozumne, bezludzkie, pełne zwierzęcego instynktu i bez żadnego moralnego hamulca. Jeden z ostatnich Głosów Rozsądku, profesor Marcin Matczak, w rozmowie ze znanym propagandystą prawicowym, Rafałem Ziemkiewiczem, wypunktował ich system działania. Prosty i skuteczny, który działa wszędzie tam, gdzie masy w sposób nieuzasadniony dla siebie, zaczynają uważać siebie za kwiat intelektualny w narodzie. To zawsze kończyło się katastrofą.

Faktem jest, że Ukraińcy, nie tylko w Polsce robią tysiące pożytecznych rzeczy, pracują, zakładają firmy z których podatki trafiają do polskiego wspólnego skarbca. Wystarczy tylko jedna iskra, jedno wydarzenie, takie jak uhonorowanie nazwą bohaterów UPA jednostki wojskowej, której w Polsce nikt nie zna, i już wszystko co pożyteczne i pozytywne, nie istnieje. Dla Skrajnego Polskiego Prawego Sektora rzecz jasna, bo przecież nie wszyscy są cierpią na nacjonalistyczny trąd.

Ta ślepa i nieuzasadniona nienawiść, wmawianie przez rzekomo wierzących katolików z Polskiego Prawego Sektora, że muszę uznać dzisiejszą Ukrainę, jej obywateli za wroga, jest tak ogromną, że Marsze, które mogły być zwycięstwem dobra nad złem, całkowicie przeszły bez echa. Nikt nie wspomina o Ofiarach, ale cytuje nacjonalistyczne, narodowo-socjalistyczne wręcz hasła z transparentów, jakich było całkiem sporo.

Akcja odebrania Orderu Orła Białego także się nie powiodła. Miało się masowo mówić o Wołyniu, o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów, o metodach uśmiercania pamiętających czasy bandyckich działań hetmanów i wojewodów: Koniecpolskiego i Wiśniowieckiego. No tak, ale przecież oni mordowali brutalnie dla polskiego króla, to im było wolno. Polski Prawy Sektor zawsze będzie popierał zbrodnie popełnione przez polską stronę, popiera polskie powstania, polskich zamachowców atakujących Niemców, Rosjan, Ukraińców…

Gorzej, jak już inni uznają nas za okupantów. Wtedy im absolutnie nie wolno walczyć o niepodległość takimi samymi metodami. Wtedy to jest bardzo złe i niewłaściwe.

Przeprowadziłem research tych kilkudziesięciu wątków i o ile o politycznych przepychankach pomiędzy Polską a Ukrainą powstało dużo tekstu, o tyle o Rzezi Wołyńskiej można znaleźć jeden, dwa akapity. Polski Prawy Sektor. Zaledwie dwa, tak dobrze słyszeliście DWA poświęcił Ofiarom więcej miejsca i czasu. DieWelt i BBC. Ale nawet one opowiadają o Rzezi analizując dzisiejsze relacje polsko-ukraińskie. Nie powstał ani jeden długi materiał, nie powstał film w zagranicznych mediach, nie ma szału na film „Wołyń” Smarzowskiego. Trochę szumu chcieli zrobić polscy nacjonaliści w komentarzach, ale sami zauważyli, że oprócz im podobnych, nikt się nie zainteresował.

Socialmedia bezlitośnie i za pewne całkiem przypadkowo bombardują mnie kolejnymi kontami, kolejnymi bootami, chociaż cierpliwie kasuje i blokuje ich prostackie treści, pojawia się dziesięć nowych. Rosja nie szczędzi środków na swoją propagandę, chociaż jeżeli tak się wczytać, obejrzeć te wszystkie treści, to polska prawica robi więcej dla swoich moskiewskich mocodawców niż ostatni król Stanisław August.

Pomimo waszych starań, pomimo waszej nienawiści, nazywania mnie antypolakiem, upadlińcem, pozostanę Polakiem i kimś, kto sam doskonale potrafi odsiać ziarna od plew. I to nie ja jestem tymi plewami.

Mało im haseł, mało im słów i wznoszenia pięści w niebo. Zaatakowali cyfrowo i fizycznie sklep, tylko dlatego, że w jego drzwiach stanęła kobieta, protestująca przeciwko przemocy rozlewającej się przez uczestników tego marszu hańby. Dlaczego to zrobili? Już o tym napisałem: jeżeli ktokolwiek zacznie pokazywać Polskiemu Prawemu Sektorowi, że ich nienawiść jest zła. Jeżeli zaprotestujesz przeciwko rosnącemu szowinizmowi antyukraińskiemu, to od razu musisz kochać UPA, banderyzm i zapewne wychwalać mordy na Wołyniu, bo tak i już.

Tymczasem protestowała przeciwko ludziom bardzo podobnym do tych, którzy w latach czterdziestych ubiegłego wieku, takie zbrodnie popełniali.

Tymczasem „Las Rąk, to nie tylko miejsce, gdzie oferowano rękodzieło. To nie tylko miejsce, gdzie swoje towary wystawiali polscy rękodzielnicy. To miejsce, z którego zawsze wypływała pozytywna energia. Miejsce organizujące warsztaty rękodzielnicze, miejsce dzielące się dobrem. „Las Rąk”, to znani wolontariusze organizujący paczki, wspierający społeczność lokalną.

Zostali zaatakowani, bo mieli odwagę stanąć naprzeciwko tłuszczy owładniętej nienawiścią.

Lubisz moją twórczość?
Podobają się tobie moje filmy?
Postaw mi kawę w serwisie Buy Coffe
Obojętnie jaką, to Ty zapraszasz!

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

 SwoimiSłowamiAutor.png

 

 

 

w O społeczeństwie
Utworzono: 10 Lip R
Odsłon: 72

Dodaj komentarz

Wyślij

baner swoimislowami