„Wielokrotnie widziałem takie fakty: Żyd wyskoczył z płonących murów. Ubranie mu już się zajęło ogniem. Ruchy i gesty pomyleńca. Twarz umorusana. Włosy zmierzwione i częściowo spalone. Postał chwilę. Odetchnął gorącym powietrzem, ale świeżym. Gdy nas zobaczył, krzyknął coś, pogroził ręką, zrobił nieprzyzwoity gest, strzelił do SS-manna z pistoletu i poszedł z powrotem w ogień. Wolał taką śmierć, w swoich murach, w swoim rozżarzonym krematorium niż dostanie się w nasze ręce.[1]” Jürgen Stroop, SS-Gruppenführer.
Kazimierz Moczarski, autor książki „Rozmowy z Katem”, został zatrzymany przez urząd bezpieczeństwa 11 sierpnia 1945 roku. Zatrzymania dokonał osobiście płk Józef Różański, jeden z najbrutalniejszych zbrodniarzy stalinowskich w Polsce. Tortury, jakich się dopuszczał w trakcie przesłuchiwania polskich bohaterów, do dzisiaj owiane są bardzo mrocznymi relacjami. Moczarski był trzymany przez sowiecką bezpiekę w różnych więzieniach do 1956 roku. Zmieniały się czasy, stalinowcy odeszli w niesławie. Wiele wyroków uchylono, a procesy wracało do ponownego rozpatrzenia. 11 grudnia 1956 Sąd Wojewódzki dla m.st Warszawy wydał prawomocny wyrok uniewinniający. Moczarski został zrehabilitowany.

W więzieniu urzędu bezpieczeństwa
Często stosowaną psychiczną tortur, stosowaną przez stalinowców, było umieszczenie w jednej celi zbrodniarzy hitlerowskich i bohaterów polskiego podziemia. Od 2 marca 1949 roku, przez dwieście pięćdziesiąt pięć dni, do 11 listopada, przebywał w jednej celi z dwoma zbrodniarzami wojennymi.
Kazimierz Moczarski
Jednym był mało znany i nic nieznaczący dla tej historii Sturmbannführer BdS Krakau Gustaw Schielke. Drugim był oficer SS-Brigadeführerem Jürgen Stroop. Stroop został skazany na śmierć wyrokiem wydanym głównie dzięki materiałowi dowodowemu zgromadzonemu przez dział Moczarskiego i jego ludzi.
Kazimierz Moczarski „Rafał” od 1940 roku był pracownikiem Biura Informacji i Propagandy początkowo w Związku Walki Zbrojnej, a od 14 lutego 1942 roku, Armii Krajowej. Jako „Maurycy” kierował działem dochodzeniowo-śledczym w Okręgowym Kierownictwie Walki Podziemnej Warszawy.
Ten tekst jest oparty głównie o relację Jürgena Stroopa , ale nie tylko, na jego słowach.
Warszawa w roku 1939
W sierpniu 1939 roku w Warszawie mieszkało około trzystu siedemdziesiąt tysięcy Żydów Polskich. Tak, mieli polskie obywatelstwo. Byli najpierw Polakami, a dopiero potem Żydami. Po porażce Kampanii Wrześniowej i IV rozbiorze Polski z 17 września, władze niemieckie rozpoczęły proces oczyszczenia Kraju Warty z miejscowych Żydów. Mieli być przesiedleni na wschód. Dziewięćdziesiąt tysięcy z nich trafiło do Warszawy. Niemcy działali systemowo, rzeczowo a nie chaotycznie. Można powiedzieć, że przemysłowo. 21 września 1939 roku Reinhard Heydrich wydał polecenie do rozpoczęcia operacji „Schnellbrief”. Rozkazy zobowiązywały Einsatzgruppen do zatrzymania i stłoczenia Żydów w zamkniętych dzielnicach. Izolacja miała całkowicie odseparować ich od pozostałej przedstawicieli podbitych narodów. Na mocy tego prawa lokalni gauleiterowie wyznaczali w miastach dzielnice przeznaczone na getta i tam kierowali ludność Żydowską. Ich decyzje wywołały masowe wysiedlenia pośród lokalnej ludności.
Sytuacja Żydów w okupowanej Polsce od października 1939 roku ulegała systematycznemu pogorszeniu.
Ustawy Norymberskie prawem w Polsce
Kolejne niemieckie prawa odbierały Żydom Polskim prawo do wykonywania pracy, odbierało oszczędności, konfiskowało cenne mienie, odbierało sklepy. Przez cały 1940 rok kolejne rozporządzenia wydawane odgórnie przez gubernatora Hansa Franka zakazały wstępu do kawiarni, restauracji, wchodzenia do parków, korzystania z ławek, środków publicznego transportu, a nawet chodzenia po chodniku. Żydzi mieli obowiązek noszenia opaski z wyszytą gwiazdą Dawida i oddawania honoru niemieckim żołnierzom i urzędnikom[2].
Narodowa Organizacja Radykalna
Żydów z Warszawy nie prześladowali tylko Niemcy. Czyniły to także polskie skrajnie prawicowe organizacje, które wraz z upadkiem II Rzeczpospolitej, nabrały nowego wiatru w swoje zdelegalizowane żagla. Z niemieckiej inicjatywy, grupa pięciuset uzbrojonych w pałki i kije Polaków, których trzon stanowili aktywiści Narodowej Organizacji Radykalnej (organizacji utworzonej przez byłych działaczy Obozu Radykalno-Narodowego, zdelegalizowanego w II Rzeczpospolitej), przez kilka dni pomiędzy 22 a 30 marca 1940, dokonywała ataków na swoich żydowskich sąsiadów. Bojówkarze dewastowali ostatnie sklepy, niszczyli żydowskie mienie, atakowali domy i mieszkania. Zbrodniarze nie oszczędzali nawet kobiet i dzieci. Wydarzeniom towarzyszyły liczne kradzieże i gwałty. Nie dysponujemy dzisiaj pełnymi danymi na temat tego pogromu, ale jest on odnotowany przez niemieckie służby jako prawdziwy zryw Polaków przeciwko Żydom[3]. Organizacja rozpoczęła swoje działanie już w październiku 1939. Od początku postawili sobie cel wspieranie nazistów i byli bardzo pomocni w okupacji naszego kraju. Czynnie brali udział przy tworzeniu listy Polaków, którzy byli poszukiwani lub powinni być zatrzymani przez gestapo. Wielokrotnie denuncjowali Polaków ukrywających Żydów, bądź im pomagali.
Polacy przeciwko nazistom
Naprzeciwko polskim nazistom wystąpił w kazaniach, listach i artykułach kościół katolicki. Od pierwszego dnia powstania Służby Zwycięstwu Polski (fundamentów Armii Krajowej), przestrzegał Polaków przed współpracą z nazistowskimi prawicowymi radykałami.
Na czele Narodowej Organizacji Radykalnej stał Andrzej Świetlicki. Działacz przedwojennego, zdelegalizowanego Obozu Narodowo Radykalnego. Współpraca z niemieckim okupantem nie przyniosła mu korzyści. 21 czerwca 1940 roku został rozstrzelany w podwarszawskich Palmirach. Nie tylko Patrioci ginęli z rąk nazistów niemieckich. Ginęli także ich sojusznicy. Przykład Narodowej Organizacji Radykalnej, jej szefa, niech będzie przestrogą dla tych, co chcą konkretne narody i nacje oskarżać o hołdowanie morderczym ideologiom. Ideologie nie mają granic.
Pierwsze getto żydowskie powstało w Piotrkowie Trybunalskim, na początku października 1939 roku. Była to pierwsza zamknięta dzielnica w Europie, które powstawały w każdym raju podbitym przez Niemców. W całej Europie było ich ponad tysiąc, z czego w Polsce, około sześćset, siedemset.
Getto w Warszawie
Dzielnica Żydowska Dzielnica Żydowska w Warszawie została oficjalnie ustanowiona 2 października 1940 roku. 16 listopada dzielnicę otoczono wysokim murem i odcięto od aryjskiej części Warszawy. Granice dzielnicy wyznaczył dr Ludwig Fischer kilkoma ruchami ołówka na planach Warszawy. Jednym ruchem pióra, jednym podpisem zmusił do przesiedlenia sto trzydzieści siedem tysięcy Żydów Polskich i sto trzynaście tysięcy Polaków.
Getto stało się izolowaną dzielnicą, w której wszystko funkcjonowało tylko po to, aby przebywający w nim ludzie, umierali. Głód, ograniczenie świeżej wody, ograniczony dostęp do pomocy medycznej, a więc i epidemie tyfusu, przeludnienie przyspieszały śmierć tysięcy uwięzionych ludzi[4].
15 października 1941 roku Hans Frank wydał dokument, który wprowadził karę śmierci dla Żydów, opuszczających getto bez pozwolenia, oraz dla Polaków niosących jakąkolwiek pomoc zamkniętym w dzielnicy. Od 15 października 1941 roku pomoc udzielana potrzebującym i prześladowanym, stała się w Polsce nielegalna i groziła za to kara śmierci.
Czy Polacy posłuchali? Oczywiście, że nie, ale nie dotyczyło to wszystkich.
Cywile wobec podziemia i okupacji
Zdecydowana większość przyjęła bierną postawę, zarówno wobec okupanta, jak i wobec działań polskiego podziemia. Bierni Polacy nie współpracowali ani z Polskim Podziemiem, ani z Niemcami. Chcieli przeżyć okupację i wojnę. Ci, którzy zdecydowali się pomagać, przekazywali pieniądze, jedzenie, odzież i opał. Pomagali w załatwianiu pracy poza gettem, pomagali w leczeniu poza gettem. Formy pomocy były bardzo zróżnicowane i zależne od możliwości. Wśród wszystkich niosących pomoc, jedna grupa ryzykowała najcenniejszym, życiem własnym i życiem swoich najbliższych. Ta grupa ukrywała Żydów, którzy postanowili wbrew poleceniom Hansa Franka pozostać po aryjskiej stronie. Ta grupa pomagała w ucieczkach na aryjską stronę mieszkańcom getta bądź sami ich ukrywali.
Jednym z mitów drugiej wojny światowej, szczególnie pielęgnowany przez polską prawicę, jest jedność Polaków wobec panującej okupacji i trwającej wojny. To jest kłamstwo.
Getto w Warszawie z transportu na transport zwiększało swoją liczbę Żydów więzionych pomiędzy murami. W 1941 roku liczba sięgała prawie pół miliona. Niemieckie władze nie zamierzali za bardzo się przejmować problemami z przeludnieniem, ale Gauleiterzy nie mogli dłużej milczeć. Zwracali się do wszystkich najwyższych urzędników Rzeszy, że przeludnienie musi zostać zredukowane. Ich głos został wysłuchany.
Konferencja śmierci
20 stycznia 1942 roku w pod berlińskim pałacyku Wannsee na zaproszenie Reinharda Heydricha stawili się wysocy oficjele III Rzeszy. Przybyli ministrowie i urzędnicy odpowiedzialni za gospodarkę, transport, prawodawstwo i spraw narodów podbitych przez Nazistów. Heydrich przedstawił najnowszy plan SS na rozwiązanie kwestii żydowskiej. Narodził się holocaust, narodził się program „ rozwiązania ostatecznej kwestii żydowskiej [5]”. Zanim niemiecka machina policyjna na dobre rozbudowała system obozów zagłady, w wielu miejscach testowano różna masowe metody uśmiercania. Niemcy do systemowej zbrodni podeszli sztywno i zasadniczo. Jedną z propozycji było kontynuowanie akcji T4. Proponowano użycie zmodyfikowanych samochodów ciężarowych przerabianych na komory gazowe. Przedstawiono projekty stacjonarnych obiektów, które ostatecznie stanęły w Chełmnie, Treblince, Bełżcu, Sobiborze i Auschwitz. Na konferencji wydano pierwsze rozkazy i zarządzenia. Całością miał zarządzać Heydriech.
Zamach na Heydriecha
Niemieckie plany pokrzyżowali czescy cichociemni, dokonując udanego zamachu na Heydriecha zamachu na Heydriecha 27 maja 1942 roku. 4 czerwca zmarł on w szpitalu po wielu dniach walki z ranami i wewnętrznymi obrażeniami[6]. Śmierć autora „ostatecznego rozwiązania” nie zatrzymała rozpoczęcia masowej zagłady. Na cześć zlikwidowanego Heydriecha nadano jej kryptonim „Reinhard” i rozpoczęto realizację.
W całej Europie rozpoczęły się deportacje Żydów do obozów zagłady.
Wywózki do obozów zagłady
22 lipca 1942 roku ruszyły deportacje z Getta w Warszawie. Żydzi trafiali głównie do Treblinki. Mniejsza grupa zdolnych do pracy, trafiła do Auschwitz. Najmniejszą skierowano do Sobiboru. Ostatni transport z Warszawy odjechał 21 września 1942 roku[7]. Niemcom wystarczyło kilka tygodni na wymordowanie w komorach gazowych ponad trzysta tysięcy Polaków. Żydzi z Getta w Warszawie byli przede wszystkim Polakami, o czym należy pamiętać. Na terenie Getta pozostało nie więcej niż 60 tysięcy ludzi. Początkowo Niemcom udawało się utrzymać wszystko we względnej tajemnicy. Wywożonym obiecywano pracę na farmach, w zakładach pracy, w zakładach zbrojeniowych. Zapewniano lepsze wyżywienie i warunki bytowe.
Janusz Korczak i jego dzieci
W tej fali deportacji do Treblinki został wywieziony Janusz Korczak wraz ze swoimi współpracownikami i podopiecznymi z żydowskiego sierocińca. Ostatni wpis w swoim pamiętniku zamieścił 4 sierpnia 1942 roku. 5 lub 6 sierpnia opiekunowie sierocińca: Janusz Korczak, Stefania Wilczyńska, Natalia Poz, Róża Lipiec-Jakubowska, Róża Sztokman-Azrylewicz, Sabina Lejzerowicz, wraz z dwustoma dziećmi zostali deportowani do Treblinki. Do komory gazowej trafili najprawdopodobniej 7 lub 8 sierpnia[8].
Abraham Jakun Krzepicki
Prawdę o tym, gdzie naprawdę kierują się pociągi i w jakim celu wyjawił jeden z niewielu uciekinierów z Treblinki, Abraham Jakub Krzepicki. Krzepicki miał szczęście, że nie został od razu skierowany na drogę śmierci prowadzącą do komór. Niewszyscy więźniowie wywożeni do obozów zagłady od byli mordowani. Każdy obóz potrzebował robotników. Krzepicki przekazał przerażające wieści, dostarczając plany Terblinki. Nie wszyscy uwierzyli, nie chcieli uwierzyć, że Niemcy, naród znany z porządku, z wysokiej kultury, mógł coś takiego wymyślić i wprowadzić w życie[9].
Wywiad Armii Krajowej
Raporty Krzepickiego nie były jedynym dowodem. Kolejnych dostarczył wywiad Armii Krajowej. Meldunki były składane komendzie głównej, ta informowała o wszystkim Londyn. Oprócz Londynu informacje otrzymywali bojownicy Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego .
Przygotowanie do oporu w Getcie
W wynikudeportacji przeprowadzonej w getcie warszawskim pozostało w nim około sześćdziesiąt tysięcy z czterystu pięćdziesięciu. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że niedługo nastąpi likwidacja getta, a wszyscy mieszkańcy trafią do obozów zagłady. Niewielu uda się przeżyć zagładę i wojnę. Świadomi grożącego niebezpieczeństwa, Żydzi rozpoczęli przygotowania do powstania. Prace trwały wiele miesięcy. Jesienią 1942 roku rozpoczęły się tajne budowy schronów, bunkrów, tuneli. Maskowano skromne magazyny broni. W piwnicach przygotowywano butelki zapalające, żarówki wypełnione kwasem siarkowym i amatorsko produkowano amunicję i granaty. Polskie podziemie po stronie aryjskiej nie czekało z założonymi rękoma. Pomagano mieszkańcom getta w miarę możliwości, ale kordon niemiecki otaczający getto stawał się coraz większy i coraz bardziej szczelny.
18 styczeń 21943 roku
Do pierwszych starć pomiędzy Niemcami a obrońcami getta 18 stycznia 1943 roku. Tym razem deportacja się nie do końca udała. Opór był tak duży, że Niemcy postanowili wycofać swoje oddziały po trzech dniach. Żydzi doskonale zdawali sobie sprawę, o co walczą. W Getcie przebywały całe rodziny. Jeżeli już mieli ginąć, to z bronią w rękach. Świadkowie wspominają ten dzień jako bardzo mroźny i słoneczny. Oddziały Waffen SS wspierane przez oddziały Łotyszy i Ukraińców, oraz oddziały polskiej granatowej policji obstawiające mury i bramy z zewnątrz ukończyły koncentrację. W tej operacji miało zostać deportowanych osiem tysięcy Żydów. Awanturnicze rozpoczęcie przez żołnierzy niemieckich kolejnej akcji deportacyjnej: hałasy, strzały w powietrze, wywołały panikę wśród ludzi. Zaczęli się chować w bunkrach, schronach i tunelach, o których władze nie miały pojęcia. Początkowy plan wywiezienia wszystkich niemających zaświadczenia[10], że pracują na rzecz wielkiej rzeszy, się nie powiódł. Rozpoczęła się wielka łapanka, w trakcie której zatrzymywano każdego, kto tylko pojawił się na ulicy. W tym dniu swoje istnienie zakończył ostatni szpital na Gęsiej 6-8. Wszyscy pacjenci zostali deportowani do Treblinki.
Dowodzący Niemcami zlekceważył doniesienia wywiadowców i wkroczył pomiędzy kamienice w getcie. Opór, bohaterska walka, przede wszystkim żołnierzy ŻOB-u, Niemcy nie wykonali rozkazów, jakie przed nimi postawiono i z zaplanowanych ośmiu tysięcy wskazanych do wywózki, deportowali około pięciu tysięcy żydów, z których większość stanowili przymusowo pracujący dla III Rzeszy. Kolejnych tysiąc stu siedemdziesięciu jeden zamordowano na ulicach, w miejscach pracy i w mieszkaniach. Historycy są zgodni, że akcja zakończyła się po czterech dniach, głównie dzięki zażartej postawie obrońców getta.
W styczniu całą akcją dowodził dowódca SS i Policji dystryktu warszawskiego Ferdinand von Sammern-Frankenegg. Za bezpośrednie prowadzenie walki odpowiadał Hermann Höflem.
O von Sammernie von Sammernie bardzo negatywnie wypowiadał się Stropp, kiedy wspominał swoją nominację z kwietnia 1943 roku na dowódcę Grossaktion :
„Hienrich Himmler rozkazał -pisze w książce „Rozmowy z Katem” Kazimierz Moczarski- abym natychmiast jechał do Warszawy i czuwał nad wywózką żydów z getta, mimo że von Sammern, młodszy ode mnie rangą, to miękisz, austriacki inteligent z Tyrolu, doktor praw czy filozofii, wygodny, łasy na baby, alkohol, zabawę…[11]”
Pomiędzy styczniem a kwietniem
Pomiędzy styczniem a kwietniem Niemcy podejmowali ostatnie próby dobrowolnego przymuszenia Żydów do podporządkowania się rozkazom okupantów, ale to już było niemożliwe. W krótkiej przerwie pomiędzy styczniem a kwietniem, rozkazom Żydowskiej Organizacji Bojowej podporządkował się nawet Judenrat, wypełniający tylko fasadowe obowiązki wobec okupanta[12]. Próby wykorzystania niemieckich fabrykantów także się nie udały. Rabini przestrzegali młodych ludzi przed zgodą na wyjazd. Efekt był taki, że przedstawiciel słynnej „Szopy”, przedsiębiorstwa z getta, Walter Többens, organizował spotkania, na które nikt nie przyszedł, lub przychodziło bardzo niewielu. Z kilkudziesięciu tysięcy zgłosiło się kilkuset zrezygnowanych, którzy uznali, że mają dosyć życia w getcie[13]. Jednym z obozów, do których trafili, funkcjonował w Poniatowej na Lubelszczyźnie. Więźniowie pracowali w przeniesionej z getta znanej „Szopie” Többensa. Fabrykantowi zależało na stałej kadrze pracowniczej i nie pozwalał SSmanom prześladować pracujących dla niego Żydów. Nie mogli jednak odegrać się na fabrykantach, za to mogli na więźniach. Trzeba jasno powiedzieć, że transport do Poniatowej ocalił ich od Grossaction, ale nie uratował ich życia.
Na dobę przed powstaniem
18 kwietnia do getta docierają informacje o tym, że niemieckie wojska przygotowują się do wejścia na teren Getta. „Godzina W” dla Żydów zamkniętych na niewielkim obszarze, wybiła. Himmler tym razem dążył do całkowitej likwidacji żydowskiej dzielnicy, z kamienicami włącznie. Siły przygotowane przez SS były znacznie większe i o wiele lepiej uzbrojone. Zanim dowodzenie przejął Stroop, oddziały wykonały dokładnie takie same manewry, jakie popełnili w styczniu.
Powstanie
19 kwietnia, z samego rana na teren getta wkroczyły pierwsze oddział niemieckie. Ponownie zostali przywitani ogniem kilku karabinów maszynowych, granatami produkowanymi w prymitywnych warsztatów i butelkami z łatwopalnym płynem. W pierwszym dniu Niemcami dowodził Ferdinand von Sammern. Ciężkie walki toczyły się w regionie ulic Zamenhoffa, Nalewek i placu Muranowskim. Za broń chwycili żołnierze Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego. Pierwsza organizacja miała w swoich szeregach bojowników lewicy, a druga działaczy prawicowych, marzących o własnym państwie. Chociaż obie organizacje walczyły z jednym wrogiem, nie zamierzały ze sobą współpracować. Żydowska Organizacja Bojowa, na której czele stali między innymi Icchak Cukierman, Marek Edelman, Mordechaj Anielewicz, nie zdążyła się zorganizować tak, jak zrobiła to Armia Krajowa. Wszystkie działania były mocno prowizoryczne. Zanim padły pierwsze strzały nikt nie wiedział, gdzie i kiedy rozpoczną się walki. To zależało tylko od Niemców.
Jürgen Stroop
Tak ten dzień opisuje Kazimierz Moczarski w książce pt. "Rozmowy z katem" relacjonując wspomnienia Stroopa:
"Ten idiota, von Sammern-Frankenegg,-pisze Moczarski- prowadził w uliczki i gęste zabudowania jeden czołg, przydzielony Waffen SS ze zdobyczy na froncie francuskim, oraz dwa SS-owskie samochody pancerne. Powstańcy żydowscy ostrzelali czołg i samochody oraz obrzucili je koktajlami Mołotowa. (…) W ciągu pół godziny wojska von Sammerna były rozbite i zdemoralizowane. Czołg palił się dwa razy. Został unieszkodliwiony. To samo stało się z jednym samochodem pancernym[14]".
von Sommern przegrywa
Atak zakończył się paniczną ucieczką wojsk niemieckich i ich pomocników, poza mury getta. Jeszcze tego samego dnia Himmler zdymisjonował von Sammerna i mianował Stroopa, jako bardziej doświadczonego. Data 19 kwietnia nie została wybrana przypadkowo. 20 kwietnia przypadało święto Paschy i urodziny Adolfa Hitlera. Upadek Getta miał być prezentem na urodziny Wodza.
Wg różnych danych, podawanych przez historyków polskich, pracowników naukowych z Muzeum Getta Warszawskiego, siły niemieckie, wraz z oddziałami sojuszniczymi i oddziałami polskiej policji granatowej, liczyły ponad dwa tysiące dobrze uzbrojonych wojskowych i policjantów. Getto broniło około tysiąca słabo uzbrojonych Powstańców[15].
Niemcy aresztują
Dookoła getta cały czas trwały zatrzymania Żydów z państw neutralnych, których wysłano do obozów Francji. Trwały poszukiwania członków Judenratu i wielu innych ważniejszych przedstawicieli społeczności żydowskiej.
Po kompromitacji 19 kwietnia, Stroop zdawał sobie sprawę, że nie może popełnić błędu swojego poprzednika. Z obrońcami należało walczyć ich metodami, czołgi wjeżdżające w wąskie ulice stawały się bezbronne i w przypadku zniszczenia, stawały się trudnymi przeszkodami. Wojska dowodzone przez Stroopa miały zupełnie inne rozkazy.
Armia Krajowa pomaga
Polskie oddziały Armii Krajowej usiłowały wejść do walki już pierwszego dnia. 19 kwietnia 1943 roku oddział Armii Krajowej pod dowództwem kpt. Józefa Pszennego ps. „Chwacki” podjął próbę wysadzenia muru getta przy ul. Bonifraterskiej. Akcja miała charakter wsparcia dla żydowskich bojowników, jednak z powodu silnego ostrzału niemieckiego i szybkiej reakcji wroga, próba ta się nie powiodła, a oddział poniósł straty[16]. Wcześniej polskie podziemie (AK) dostarczało broń i prowadziło szkolenia przed powstaniem, a także wspierało uciekinierów. Wśród relacji można odnaleźć opisy prób nawiązania kontaktu, dostarczania planów kanałów czy pomocy w ewakuacji, mimo ogromnego ryzyka kary śmierci za taką pomoc.
Stroop wyciąga wnioski
Wcześniejszą brawurę i lekceważenie zastąpiono systematycznym oczyszczaniem po kolei domów, ulic, kwadratów, sektorów. Do pacyfikacji używano broni maszynowej, dużo granatów i miotaczy ognia. Kamienice minowano i wysadzano. Jedną po drugiej. W ten sposób odkrywano tunele, wejścia do schronów i niezliczoną ilość bunkrów, w których chowali się przerażeni Żydzi. Każdy miał świadomość, że odnalezienie kryjówki oznaczało pewną śmierć wszystkich. Jeżeli nie na miejscu, to w obozie zagłady. Powstańcy żydowscy nie mieli prawa przeżyć Grossaction. Zacięte walki pomiędzy trwały zaledwie kilka dni.
Walki trwają krótko
Na tyle wystarczyło amunicji i na tyle wystarczyło miejsca do walki. Stroop w przeciwieństwie do swojego poprzednika, doskonale opanował walkę w miastach. Zamiast bezmyślnego wypuszczenia wojsk do przodu, poruszali się powoli. Mieli opanować każdy dom od piwnicy po strych i eliminować wszystkich napotkanych Żydów. Bez względu na to, czy byli uzbrojeni czy nie. Każdy Żyd, był wrogiem. W drugiej fali wchodzili SSmani z miotaczami ognia. Palili wszystko i wszystkich. Ostatnimi byli saperzy. Rozmieszczali ładunki wybuchowe i wysadzali wszystko w powietrze[17]. Jeżeli w środku znajdowali się jacyś ludzie, ginęli w eksplozji.
Proporcje
Trudno było długo i skutecznie się bronić, jeżeli na pięćdziesiąt tysięcy ukrywających się Żydów, zaledwie kilkuset było w jakikolwiek sposób uzbrojonych. Zapewne dzisiaj wielu antysemitów chciałoby wykorzystać ten fakt, do poniżenia obrońców. Dla kontrastu podam, że pierwszego sierpnia 1944 Warszawa liczyła wg różnych statystyk od 900 tysięcy do jednego miliona stu tysięcy mieszkańców. Za broń chwyciło od dwudziestu pięciu do trzydziestu siedmiu tysięcy Powstańców. Proporcje procentowe są więc podobne.
Getto umiera walcząc
Zmiana taktyki zastosowana przez Stroopa zaskoczyła obrońców. Kolejne strategiczne miejsca w getcie upadały. Do najsilniej bronionych należał Plac Muranowski obstawiony przez Żydowski Związek Wojskowy. Dowódcą tego odcinka był Paweł Frenkel. Przez trzy dni odpierali ataki przeważających wojsk niemieckich. Symbolem obrony stały się flaga Biało-Czerwona i niebieska flaga z gwiazdą Dawida. Stroop zażądał zerwania obu flag. Powstańcy bronili się mądrze. Kiedy kolejne ataki nie wypędziły obrońców, wydał rozkaz sprowadzenia ciężarówek z zamontowanymi działkami przeciwlotniczymi. Bez narażenia piechoty, z odległości, zniszczono miejsca obrony i zmuszono walczących do wycofania. Powstańcy wycofali się przygotowanym tunelem na stronę aryjską. Niemcy nie mieli pojęcia o istnieniu tego tunelu[18]. Budynki po zlikwidowanych zakładach, tzw „Szopach” Toebbensa i Schultza stanowiły kolejne miejsce walk, które nie miały prawa się utrzymać. W Szopach swoje barykady postawili bojownicy Żydowskiej Obrony Żydowskiej. Młodzi ludzie w wieku od osiemnastu do dwudziestu pięciu lat oddawali swoje życie, pragnąc umierać godnie. Chcieli wierzyć w to, że ich wysiłek będzie dostrzeżony przez cały świat. Kiedy skończyła się amunicja, używali butelek z płynem łatwopalnym i żarówek wypełnionych kwasem siarkowym.
Każdy punkt obrony w Getcie kończył dokładnie tak samo. Jeżeli była taka możliwość, to ostrzeliwano kamienice z działek przeciwlotniczych lub artylerii. Kiedy upewniono się, że z górnych kondygnacji nikt już nie zagrażał, wtedy wkraczali z miotaczami ognia, granatami i dobijali ukrywających się w ruinach.
Trwoga w Warszawie
Stojące w ogniu kamienice przerażały Polaków oglądających upadek getta z innych dzielnic miasta. Część mieszkańców strony aryjskiej współczuła walczącym, zdając sobie sprawę, że powstanie jest aktem desperacji i nie ma szans na zwycięstwo. W relacjach pojawia się również szokujący kontrast – symboliczna karuzela na placu Krasińskich funkcjonująca tuż obok płonącego getta. Zdzisław Wyszomirski wspominał scenę, w której widać było dym pożarów, a jednocześnie słychać melodyjkę z karuzeli, na której bawiły się dzieci. Niektórzy warszawiacy obserwowali walki jak tragiczny spektakl, a kronikarze określali to mianem „wojny żydowskiej” lub „widowiska”.
Upadek
Walki w Getcie przenosiły się z ulic i kamienic do piwnic, schronów, wydrążonych tuneli i kanałów. Niewiele pozostało budynków dających minimalne schronienie. Jeżeli nawet udało się komuś znaleźć resztki kamienic, resztki muru, to padał ofiarą niemieckich snajperów. Kluczowym dniem dla prowadzenia dalszej walki było odnalezienie sztabowego bunkru dowodzenia Żydowskiej Organizacji Bojowej. Sztab został przeniesiony do wzmocnionego schronu z ulicy Miłej 29. Przygotowane pomieszczenie na Miłej 18 posiadało sześć korytarzy prowadzących na zewnątrz. 8 maja bunkier został otoczony przez Niemców. Do dzisiaj trwają dyskusje czy bunkier został odnaleziony przypadkowo, metodą czesania dzielnicy budynek po budynku, czy ktoś zdradził jego położenie. Pięć korytarzy zostało otoczonych przez SS. Szóstym korytarzem ze schronu wydostała się Tosia Altman wraz z kilkunastoma innymi Powstańcami. Po wezwaniu do poddania większość cywilów wyszła z bunkra, natomiast grupa około 100-120 bojowników ŻOB, na wezwanie Arie Wilnera ps. „Jurek”, popełniła samobójstwo, aby nie wpaść w ręce wroga. Wśród tych, którzy nie zamierzali się poddawać był Mordechaj Anielewicz , dowódca ŻOB. Marek Edelman wraz z kilkom towarzyszami broni schodzi do kanałów i chce opuścić okolice bunkra. W kanałach spędzają 48 godzin. Nie wszystkim udało się przeżyć. Po śmierci Anielewicza, został dowódcą organizacji bojowej. To nie było ostatnie powstanie, w którym brał udział. Stanął do walki 1 sierpnia 1944[19].
Dzisiaj w miejscu bunkra znajduje się usypany pamiątkowy Kopiec Anielewicza.
Mordechaj Anielewicz, Izrael Chaim Wilner i Mordechaj Tenenbaum, przywódca powstania Żydów w Białymstoku, rozkazem NR 400/BP z dnia 25 lipca 1944 zostali odznaczeni orderem „Krzyżem Walczenych”.
Wielka Synagoga
Symbolicznym końcem powstania w Getcie Warszawskim było wysadzenie Wielkiej Synagogi . Aktu zniszczenia dokonał osobiście kat warszawskiego getta, SS-Brigadeführer Jürgen Stroop 16 maja 1943 r. Kazimierz Moczarski zapisał w „Rozmowach z katem” słowa Stroopa, który jeszcze w więzieniu mokotowskim wielokrotnie wspominał to wydarzenie: „Przygotowania trwały 10 dni. Synagoga była gmachem solidnie zbudowanym. Stąd, aby ją za jednym zamachem wysadzić w powietrze, należało przeprowadzić pracochłonne roboty saperskie i elektryczne. Ależ to był piękny widok! Z punktu widzenia malarskiego i teatralnego obraz fantastyczny. Oficer saperów wręczył mi aparat elektryczny, wywołujący detonację ładunków wybuchowych. Przedłużałem chwilę oczekiwania. Wreszcie krzyknąłem: Heil Hitler! – i nacisnąłem guzik. Ognisty wybuch uniósł się do chmur. Przeraźliwy huk. Bajeczna feeria kolorów. Niezapomniana alegoria triumfu nad żydostwem. Getto warszawskie skończyło swój żywot”.
Getto w Warszawie przestało istnieć. Złowrogi zapach ruin unosił się nad Warszawą do końca okupacji, a ciała poległych odkopywano jeszcze długie lata po roku 1945.
Siedemdziesiąt tysięcy poległych i wywiezionych
W „Rozmowach z Katem”, w rozdziale osiemnastym, Kazimierz Moczarski wiele akapitów poświęcił, aby oszacować realną liczbę wszystkich ofiar Wielkiej Akcji w Getcie. To nie tylko ci, którzy polegli z bronią w ręku, nie tylko bezbronni zamordowani przez SSmanów. To także około trzydzieści sześć tysięcy wywiezionych do obozów zagłady i do obozów pracy na Lubelszczyznę. Stroop w oficjalnych raportach stwierdza, że bezpośrednio w walce zginęło siedem tysięcy Powstańców. Sześć tysięcy Żydów zginęło w efekcie działań niemieckich, kiedy jego podwładni używali miotaczy płomieni, granatów lub materiałów wybuchowych. Przez cały okres walk nieprzerwanie trwały deportacje. Razem z Żydami wywieziono resztę maszyn przemysłowych. Słowa zbrodniarza tylko w części są prawdą. Wszyscy wywiezieni na Lubelszczyznę pracowali dla niemieckich fabrykantów do listopada 1943 roku. Kończąca się akcja „Reinhard” i mniej znana akcja „Erntefest”, doprowadziły wszystkich wywiezionych do obozów zagłady.
Nordycka liczba, o której wspomina generał SS to 56.065 osób.
Schielke, zbrodniarz wojenny z gestapo w Krakowie, współosadzony z Moczarskim i Stroopem dodał, że to około 300 tysięcy litrów ludzkiej krwi[20].
W tym samym osiemnastym rozdziale Moczarski nie daje spokoju katowi i ciągnie go za język. Po kolejnej rozmowie Stroop przyznaje, że podana wcześniej liczba, jest czysto symboliczna. Stroop przyznaje, że nie ma pojęcia, ilu Żydów tak naprawdę poległo, ilu zostało wywiezionych. Zgadza się z Moczarskim, że było ich więcej niż siedemdziesiąt tysięcy[21].
Cześć i Pamięć wszystkim poległym, wszystkim ofiarom Powstania w Getcie Warszawskim.
Swoimi Słowami
Postscriptum
Dzisiaj na Świecie dzieje się źle. Bardzo źle. Bliski Wschód przypomina jeden wielki poligon, na którym dorośli mężczyźni bawią się w wojnę. Różnica pomiędzy zabawą a tym, co faktycznie się dzieje w Gazie, Libanie Iranie, jest taka, że na Bliskim Wschodzie giną ludzie, giną tysiące dzieci.
Dzisiejszy Świat, w szczególności Bliski Wschód płonie. Izrael, Iran, Liban, Hamas, Hezbollach, Stany Zjednoczone, prowadzą ze sobą walkę, w której najmniej liczą się ofiary cywilne. Zamach terrorystyczny przeprowadzony przez Hamas z 7 października 20243 roku, w którym uprowadził cywili i mordował izraelskie żołnierki, rozpoczął kolejną wojnę. Przez pierwsze tygodnie, cywilizowany Świat stał po stronie porwanych Izraelczyków. Sam byłem zszokowany skalą zbrodni dokonanej przez Hamas.
Tylko przez chwilę.
Oczywiście, byli tacy, którzy cieszyli się z takiego obrotu sprawy, ale oni od zawsze będą anty: antysemitami i antyukraińcami, antyniemcami, antyuniaeuropejska… Oni zawsze muszą mieć jakieś „anty”, bo bez tego, nie trafią w nocy do toalety. Nikogo nie zdziwię, jeżeli stwierdzę, że to są te same osoby. Nie zauważają, że tak naprawdę, są antypolakami.
Mój tekst nie zmieni Świata, ale jeżeli chociaż jedna osoba się na chwilę zatrzyma i pomyśli, zauważy, dlaczego próba wymazania „Żółtych Żonkili” działaniem, niegodziwym i w stu procentach antypolskim.
Zestawianie Kwiatu Lnu, upamiętniającego polskie ofiary na Wołyniu z przekreślonym Żółtym Żonkilem, nie spodobałoby się tym ofiarom. Nie spodobałoby się to Moczarskiemu i wielu żołnierzom Armii Krajowej.
Ci, którzy wstawiają takie obrazki stoją ramię w ramię z tymi, którzy na Wołyniu mordowali Polaków, i tymi, którzy w Getcie, nosili niemieckie mundury. Macie dokładnie takie same Idee, a ideologia, tok myślenia, jest pozbawiona obywatelstwa i nie ma narodowości.
„Kto ma uszy ku słuchaniu…[22]” .
Odmawianie Żydom Polskim prawa do Polskości, jest obrzydliwe. Dzisiaj, szczególnie dzisiaj, trzeba to podkreślić bardzo mocno. Wielu Polakom, szczególnie z prawej strony, uważa, że tylko katolik ma prawo o sobie powiedzieć, że jest Polakiem. Dla nich symbolem narodowym jest krzyż. Mylicie się. Polakiem jest każdy, kto w sercu ma Polskę, a nie religię i organizację religijną. My Polacy mamy Flagę Biało-Czerwoną i Godło Orła Białego na czerwonym tle.
Bardzo często w dyskusjach pomiędzy historykami, znającymi się na historii, a tymi, którym się wydaje, że znają się na historii, pojawiają się takie argumenty. Za tym idą kolejne animozje.
Wybielanie Polaków ponad miarę, to bardzo romantyczne podejście do historii. Oczernianie i oskarżanie Polaków o nadmierny udział w zbrodniach popełnionych na Żydach, szczególnie tam, gdzie ich nie było, to fałszowanie historii. Prawda leży jak zawsze pośrodku.
Strefa Gazy, morze ruin, przypomina gruzy pozostawione przez Stroopa w miejscu, gdzie Warszawa pięła się do góry.
Trudno jest dzisiaj komentować działania potomków tych, którzy stanęli do walki, wiedząc, że zginą. Nie zamierzam się poddać prawicowej, brunatnej fali i nie zamierzam popłynąć razem z tymi, którzy dzisiaj Symbol Powstania w Getcie, chcą za wszelką cenę poniżyć i wymazać. Dokładnie w taki sam sposób naziści, komuniści, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, zaczynali swoje drogi do czynienia wielkiego zła.
Nie zawsze historia potrafi nauczyć, nie wszystkich da się nauczyć. Nie zawsze historia ma moc, aby dzięki przeszłości odmienić przyszłość.
Dostaję od czasu do czasu wiadomości typu: robisz bardzo fajne filmy, ale jak, dlaczego masz takie poglądy? Jak możesz popierać walkę Ukraińców, bronić holocaustu, jak możesz nie popierać Brauna czy innych z prawej strony…
Musisz zrozumieć człowieku, że Ja, to nie Ty.
Jak widzicie, mogę. Jak zaczniecie rozumieć historię, to sami zaczniecie więcej rozumieć.
Przede wszystkim tym filmem chciałem oddać hołd wszystkim poległym w Getcie Warszawskim.
Nie wstydzę się używać Żółtego Żonkila. Tak jak nie wstydzę się 11 lipca wspomnieć polskie ofiary Rzezi Wołyńskiej i przypiąć Kwiat Lnu.
Przemysław Pol, Swoimi Słowami 24 kwietnia 2026 roku.
[1] "Rozmowy z Katem" K. Moczarski; Wydawnictwo Znak; Kraków 2009; str.
[2] Hans Frank wydał wiele dekretów dotyczących egzystencji Żydów w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Pierwsze z 26 października 1939 wprowadzało między innymi obowiązek pracy na rzecz III Rzeszy. Kolejne z 23 listopada 1939 wprowadzało obowiązek noszenia opasek z wyszytą gwiazdą Dawida. 26 stycznia 1940 roku ograniczonego Żydom prawo do korzystania z środków publicznego transportu. Od 15 października 1941 roku zaczęły obowiązywać zakazy o ograniczeniu pobytu.
[3] „Kwestia żydowska w myśli politycznej Obozu Narodowego 1939–1945” J. Tomasiewicz, Instytut Pamięci Narodowej; Pobrany PDF;
[4] "Pianista" Władysław Szpilman; Horyzont Znak;
[5] "Konferencja w Wannsee. Droga do Ostatecznego rozwiązania" Peter Lomgerich; Prószyński i S-ka; Warszawa 2018; str. 89-93;
[6] „Reinhard Heydrich„ Gerwarth Robert; Pantheon; Tłumaczenie na język angielski Rennet Udo; rok 2013;
[7] Bezpośrednim dowódcą Wielkiej Akcji likwidacyjnej był SS-Sturmbannführer Hermann Hoefle.
[8] „Wielkie biografie Korczak” Katarzyna Stachowicz; Buchmann; rok 2012;
[9] "Człowiek uciekł z Treblinek... Rozmowy z powracającym" Abram Jakub Krzepicki; Żydowski Instytut Historyczny; rok 2017;
[10] W getcie obowiązywał system przepustek, które, w zależności od osoby wystawiającej, miały różną rangę. W tekście mowa o „białej przepustce” zaświadczającej, że jej właściciel, jest osobą pracującą na rzecz III Rzeszy i nie jest przeznaczony do deportacji”
[11] "Rozmowy z Katem" Kazimierz Moczarski; Wydawnictwo Znak; Kraków 2009; str. 179;
[12] "Adam Czerniaków 1880–1942. Prezes getta warszawskiego" Marcin Urynowicz; Instytut Pamięci Narodowej; Warszawa 2009; Wykorzystany format„pdf”;
[13] "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanna Krall i Marek Edelman; Wydawnictwo Literackie; 2008 rok;
[14] "Rozmowy z Katem" Kazimierz Moczarski; Wydawnictwo Znak; Kraków 2009; str. 179;
[15] "Powstanie w getcie warszawskim" Engelking Barbara Leociak Jacek; Centrum Badań nad Zagładą Żydów; rok 2013;
[16] „W.Bułhak, A.K.Kunert, Kontrwywiad podziemnej Warszawy. Struktura, zadania i obsada personalna Komendy Głównej, Obszaru Warszawskiego i Okręgu Warszawa ZWZ-AK w latach 1939–1944”, [w:] Wywiad i kontrwywiad Armii Krajowej, Warszawa 2008, s.246, 352; Karsov-Szymaniewska Stanisława, Radwan-Przedpełska Janina, [w:] Księga Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Polska, t.1, red. I.Gutman, Kraków 2009, s.285–286; A.Hempel, Pogrobowcy klęski. Rzecz o policji „grantowej” w Generalnym Gubernatorstwie, Warszawa 1990, s.268–269; Ten jest z ojczyzny mojej, oprac. W.Bartoszewski, Z.Lewinówna, Warszawa 1969, s.447
[17] "Powstanie w getcie warszawskim" Engelking Barbara Leociak Jacek; Centrum Badań nad Zagładą Żydów; rok 2013;
[18] "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanna Krall i Marek Edelman; Wydawnictwo Literackie; 2008 rok;
[19] "Rozmowy z Katem" Kazimierz Moczarski; Wydawnictwo Znak; Kraków 2009; str. 231;
[20] "Rozmowy z Katem" Kazimierz Moczarski; Wydawnictwo Znak; Kraków 2009; str.239;
[21] "Rozmowy z Katem" Kazimierz Moczarski; Wydawnictwo Znak; Kraków 2009; str. 240 i 248”
[22] „Ewangelia wg. Świętego Mateusza rozdz. 13 wers. 9” Biblia Tysiąclecia, Wydanie Piąte; Pallotinum; rok 2010;
Swoimi Słowami























Dodaj komentarz