W każdej księgarni, w każdej bibliotece, znajdę dziesiątki książek, publikacji, jakie na wiele sposobów omawiają kwestię II Wojny Światowej. Opowiadają o kampaniach, bitwach, okupacji podbitych ziem. Inne opowiadają o przemysłowej eksterminacji Narodów Europy, bo przecież nie tylko Żydzi ginęli w obozowych komorach, obozowych kazamatach. Wśród tej całej rzeszy książek, publikacji historycznych, popularnonaukowych, wspomnień tych, co przeżyli obozy, oraz tych całkowicie wyssanych z palca, pojawiła się jedna z najważniejszych książek, która jeszcze nie ocieka krwią pomordowanych, ale nie mniej drastycznie, w czarnych barwach opowiada o tym, jak III Rzesza przeprogramowała umysły wielkiego narodu niemieckiego, tworząc z niego potężny nazistowski syndykat zbrodni, mordu, nienawiści, aż ta nienawiść doprowadziła ów naród do jednego z największych upadków, jaki zna współczesna historia.
Gregor Ziemer „Jak wychować nazistę”
Nie wiele jest takich książek.
Gregor Ziemer „Jak wychować nazistę”.
Popularnym zwrotem używanym przez wielu historyków, dziennikarzy zajmujących się historią, jest ten o tym, jak to Auschwitz nie spadło nam z nieba. Bardziej by pasowało, że nie wyszło z czeluści piekielnych. Sam nie wiem, czy to faktycznie przywilej, że Polska jest znana w świecie nie tylko dzięki Chopinowi, Wałęsie, ale przede wszystkim dzięki Auschwitz.
Początki Narodowego Socjalizmu
A zaczęło się to wszystko w okresie międzywojennym, u zachodniego sąsiada Polski. Czas międzywojnia wcale nie uspokoił Europy. Podzielam opinię wielu historyków, jakoby ten okres był czasem regeneracji mięśni przed dogrywką. Złośliwie powiedziałbym, że do dogrywki wojennej doprowadzili Francuzi, stawiając twarde warunki, pragnący doprowadzić Niemcy do totalnej ruiny, upokarzając pokonanych do granic wszelkiej wytrzymałości. Takie traktowanie musi mieć swoje skutki, musi doprowadzić do buntu.
Polacy coś o tym wiedzą, skoro przez 123 lata co chwilę podnosili dumnie swoje głowy i stawali do walki. No właśnie, dygresja taka, czy to nie dziwne, że pierwsze powstania były wymierzone przede wszystkim w carskiego zaborcę, a powstania przeciwko pruskiemu dopiero wtedy, kiedy miały szansę powodzenia? Nie o tym.
Berlin w latach trzydziestych
Gregor Ziemer to amerykański nauczyciel, dziennikarz. Do 1939 roku pełnił funkcję dyrektora amerykańskiej szkoły w Berlinie. Była to ostatnia szkoła, do której w nazistowskiej Rzeszy mogły uczęszczać żydowskie dzieci. Szkoła była dla nich ostatnim azylem pewnej normalności, jeżeli tak to można nazwać. W szkole byli bezpieczni, nikt ich nie prześladował, nikt ich nie atakował. Tylko w szkole. Już poza jej murami, poza ogrodzeniem, wracali do rzeczywistości otulonej złowrogim sztandarem ze swastyką. Popychani, często pobici, zwyzywani, obdarci z resztek ludzkiej godności. Dlatego trudno jest mi dzisiaj do końca pojąć, jak szybko współczesny Izrael zapomniał, jak to jest, nie mieć praw, jak to jest nie mieć szkoły, nie mieć prawa do istnienia. Próbuję zrozumieć motywy, ale nie coraz trudniej jest mi znaleźć wytłumaczenie dla ich działań wymierzonych w Palestyńczyków.
Naziści atakują
Powtarzające się ataki na uczniów szkoły nie pozostają bez reakcji dyrekcji placówki. Wielokrotnie interweniuje on w urzędach, prosi o pomoc policję, pisze listy do najwyższych władz partyjnych. Spotyka się z funkcjonariuszami partyjnymi, którzy za każdym razem powtarzają mu, że przecież jego amerykańscy uczniowie nie są atakowani. Spotyka się z dyrektorem niemieckiej szkoły średniej, który nie widzi nic złego w tym, że jego uczniowie atakują słownie i fizycznie żydowskich rówieśników. Przecież Żydzi to największy wróg III Rzeszy.
„Książka ostrzeżenie przed tym, co może się stać, jeśli edukację naszych dzieci oddamy w ręce fanatyków”
Kuratela
Ziemer nie mógł dłużej czekać. Chciał działać, chciał wielu odpowiedzi na jego trudne pytania. Tutaj zaczyna się jego historia. Pierwsze kroki skierował do biura nazistowskiego kuratora, nieśmiało prosząc o zgodę na wizytacje niemieckich placówek edukacyjnych, instytucji roztaczających opiekę nad młodymi matkami, sierocińcami, internatami, wreszcie koszarami dla HitlerJugend. Biuro kuratora mieściło się przy Olivaer Platz. Urzędnik nazywał się Schultrat Pieper. Łakomy na łapówki polecił dyrektorowi amerykańskiej szkoły, aby ten skierował swoje kroki do jedynej instytucji, jaka mogła mu pozwolić na takie odwiedziny. Miał napisać pismo, prośbę, wniosek do Jego Ekscelencji Herr Minister für Erziehung und Volksbildung, doktora Bernarda Rusta[1]. Niestety nie wiem, czy to moja nieuwaga, ale nie odnotowałem daty spotkania Ziemera z Rustem, które odbyło się w jego biurze, w ministerstwie Rzeszy. Sama rozmowa napawa już grozą. Spotkanie fanatyzmu z przyzwoitością. Nie, nie będę jej tutaj przepisywał. Zostawiam coś na deser czytelnikowi.
Pisma z pieczęcią ze swastyką
|
" „Partia interesuje się dzieckiem, zanim zostanie ono poczęte. Zdrowe dzieci należą do Państwa, te z defektami otrzymują łaskę śmierci. Szkoła to poligon Partii – słabi i nieposłuszni zostają wydaleni. Chłopcy będą żołnierzami, dziewczęta-urodzą żołnierzy” " – Gregor Ziemmer "Jak wychowałem nazistę" |
Wczesną wiosną (zgaduję, że w roku 1939), Ziemer otrzymuje oficjalne pismo opatrzone pieczątką ze swastyką, z oficjalną urzędniczą pieczęcią pocztową III Rzeszy. To mogło być wszystko. Od wezwania do Gestapo, po wydalenie z nazistowskich Niemiec. W kopercie znajdowała się jedna kartka. Wyrażenie zgody na odwiedziny w niemieckich placówkach szkolnych, wychowawczych dziewczęcych i chłopięcych, placówkach dla kobiet… Słowem, wybrał się w podróż, z której Świat powrócił dopiero w roku 1945, a może tak naprawdę, nigdy z niej nie wrócił?
„Partia interesuje się dzieckiem, zanim zostanie ono poczęte. Zdrowe dzieci należą do Państwa, te z defektami otrzymują łaskę śmierci. Szkoła to poligon Partii – słabi i nieposłuszni zostają wydaleni. Chłopcy będą żołnierzami, dziewczęta-urodzą żołnierzy”
Pozwolę sobie na moją osobistą dygresję, moje osobiste odebranie tego dzieła.
Pojąć się nie da
Nie zamierzam wchodzić w sposób myślenia kogokolwiek. To każdego indywidualna sprawa, jak pojmuje świat, jak pojmuje historie, jakim chce być człowiekiem. Znaczenie ma to, że im głębiej fanatyzm, nie ważne, czy ten z prawej, czy ten z lewej, czy ten religijny, ingeruje w edukację młodych ludzi, to zawsze wyrządza on ogrom szkód. Nie zamierzam nikogo ukierunkowywać, nikogo do niczego nie namawiam. Jeżeli jednak po przeczytaniu tej książki nie znajdzie szerokiej korelacji z pewną, jak na razie marginalną grupą polityczną, jeżeli nie znajdzie podobieństw z pewną partią, która utraciła niedawno władzę w Polsce, to powinien tę książkę przeczytać wiele razy. Ostatnie wydarzenia w Warszawie, atak na sklep, często ataki na młodych Ukraińców, są tego najlepszym dowodem.
Nie oceniam opinii, oceniam tylko fakty. Nie mam opinii wobec opinii o faktach, a tylko i wyłącznie opinię o samych faktach.
[1] Bernhard Rust od 1933 pełnił rolę komisarza do spraw edukacji w ministerstwie Rzeszy. Od 1934 pełnił role ministra ds. Nauki III Rzeszy. Był częstym obiektem żartów ze strony społeczeństwa. Gorliwie zaprowadzał porządek nazistowski w szkołach. W 1945 roku, na wieść o kapitulacji, popełnił samobójstwo.
|
" Jeżeli jednak po przeczytaniu tej książki nie znajdzie szerokiej korelacji z pewną, jak na razie marginalną grupą polityczną, jeżeli nie znajdzie podobieństw z pewną partią, która utraciła niedawno władzę w Polsce, to powinien tę książkę przeczytać wiele razy. " – Swoimi Słowami |
Od opisanych berlińskich wydarzeń do dzisiaj mija prawie sto lat. Od upadku III Rzeszy minęło siedmdziesąt jeden lat. Przez siedem długich dekad Świat wypoczywał od wojen, mordów i czystek etnicznych. Nie było świętych narodów, co najwyżej jedne popełniały zbrodni wojennych mniej. Dzisiaj w Polsce obudziły się demony przeszłości, które są odpowiedzialne za podpalenie Świata i palenie ludzi. Schemat jest identyczny. Demony nie widziały w swoich czynach niczego złego, a jedynie działanie dla wielkości swojej własnej Ojczyzny. Patriotyzm się schował i z przerażniem rozgląda się dookoła, co się jeszcze wydarzy.
Jak na razie, tylko gdzieś na moście brutalnie pobito młodych Ukraińców. Jak na razie zdemolowano sklep pewnej Pani, która miała odwagę stanąć na przeciwko ryczącej z nienawiści dziczy. Jak na razie.
Lubisz moją twórczość?
Podobają się tobie moje filmy?
Postaw mi kawę w serwisie Buy Coffe
Obojętnie jaką, to Ty zapraszasz!










Dodaj komentarz