Przysłowia polskie, nazywane także mądrością narodu, sumieniem narodu, często odwołują się do diabłów. „Nie taki diabeł straszny, jak go malują”, to jedno z moich ulubionych. O tym, że „baba” jest skutecznym narzędziem, jakimi polskie diabły posługują się bardzo często, to wiedzą przysłowiowi wszyscy. Polskie diabły są różne, tak jak różna jest Polska i Polacy. Chociaż wielu z pośród Nas wydaje się, że jesteśmy monolitem narodowym, to musze ich rozczarować. Nie jesteśmy. Jesteśmy obywatelami jednego państwa, ale kultura, pochodzenie, korzenie są zróżnicowane. Mazurzy, Górale, Kaszubi, Pomorzanie, Wielkopolanie, Ślązacy, tworzą wielką jedność, zbudowaną z wielu różnic. I takie same są nasze polskie diabły i ich pomocnicy.
Historia pospolitego diabła, żyjącego między nami, jest fałszywie mylona z biblijną postacią, która jest znana pod imieniem Lucyfer, późniejszym Szatanem. Lucyfer występuje w wielu kulturach i religiach pod różnymi nazwami. Muzułmanie, Żydzi, Chrześcijanie przypisują mu różne umiejętności i udział w wielu intrygach.
Lucyfer
Polskie przekłady Biblii różnie nazywają Lucyfera: Jutrzenka Światła, Jaśniejąca Gwiazda, Gwiazda Jutrzenna. Prorocy Izajasz i Ezechiel wspominają Lucyfera, jako najpiękniejszego i Pierwszego po Najwyższym, dzisiaj byśmy powiedzieli, że to jego prawa ręka do interesów. 14 rozdział Księgi Izajasza jest poświęcony w całości buntowi Lucyfera i innych upadłych aniołów. Lucyfer zapragnął pełni władzy i dopuścił się zdrady. On sam jego zastępy zostali pokonani i zrzuceni do krainy umarłych, skąd już na zawsze i na wieki wieków mieli toczyć nierówny pojedynek ze swoim stwórcą. Lucyfer stał się Szatanem, czyli Przeciwnikiem[1].
Ludzi podzielić może wszystko, a Polakom, naprawdę niewiele potrzeba. Wystarczy powiedzieć, że to Majonez Winiary jest najlepszy i śledzić bitwę na komentarze w socialmediach.
Religia w słuzbie bogów
Wojny religijne należały do najbardziej krwawych w historii ludzkości. Średniowiecze spływało krwią niewinnie mordowanych w imieniu Jezusa, w imieniu Allacha, w imieniu Jezusa protestanckiego, w imieniu Jezusa katolickiego. Każdy chciał mieć rację i każdy wiedział najlepiej, co dla przeciwników jest drogą do zbawienia i że na pewno, ci drudzy muszą się nawrócić, aby nie cierpieć wiecznie, z woli miłującego ludzi Boga.
Teologia?
Teologia ma to do siebie, że tłumaczy Słowo Boże zgodnie z linią kościoła, którego nauki reprezentuje. W tym tłumaczeniu sama uznaje co warto powiedzieć swoim wiernym, a co lepiej przemilczeć. Dotyczy to również Przeciwnika. Kościół Katolicki jako największy, rości sobie prawo do pouczania wszystkich dookoła, jak traktować Lucyfera, późniejszego Szatana. Starannie wyselekcjonowani duchowni potrafią nawet wypędzać Szatana z ciała i ducha opętanego człowieka. Stoi to w sprzeczności z wieloma przykładami biblijnymi, w których nawet Jezus nie odważył się powiedzieć złego słowa przeciwko Szatanowi „Gdy zaś archanioł Michał, tocząc rozprawę z diabłem, spierał się o ciało Mojżesza, nie odważył się rzucić wyroku bluźnierczego, ale powiedział: «Pan niech cię skarci.[2]" To nie jedyne kłamstwo o Szatanie i o samym sobie, jako instytucji. Gdyby tylko kłamali, to pół biedy. Znany serialowy lekarz twierdzi, że wszyscy kłamią.
Księga Księdze nie równa
Skoro mowa o Biblii, to trzeba wspomnieć o księgach, które przypadkiem nie znalazły się wśród wybranych w kanonie sześćdziesięciu sześciu przez ojców kościoła. Złośliwy mógłby powiedzieć, że wiele ksiąg starotestamentowych i wiele ewangelii nie zostało uznanych, bo nie potwierdzały bardzo częstych, naciąganych nauk rodzącego się kleru katolickiego i papiestwa. Włącznie z tymi, które czynią z Piotra pierwszym papieżem."Ksiega Henocha", Życie Adama i Ewy, Księga Jubileuszów, Dzieje Tomasza, to niektóre z Apokryfów przedstawiające upadek Lucyfera w odmienny sposób, niż przedstawili to Izajasz i Ezechiel.
Wyznawcy niebiańskich teorii spiskowych nie przejdą obojętnie obok "Księgi Urantii" i "Raj Utracony" Johna Miltona. W odróżnieniu od wielkich proroków Starego Testamentu Apokryfy i wspomniane książki rozszerzają swoją treść o wątki, które kler katolicki woli przemilczeć.
Katolickie zbrodnie na tradycjach
Kościół przez całe wieki dokonywał zbrodni na tradycjach, wierzeniach, kulturze wielu narodów, plemion, które mieczem przekonywał do wyrzeczenia się własnej wiary. Nie ominęło to dziesięciowiecznej Polski. Wymazywanie kultur, wierzeń słowiańskiej, celtyckiej, nordyckiej, z o wiele mniejszym skutkiem, jak to było w średniowieczu, trwa do dzisiaj. Przykładem jest profesor Dariusz Andrzej Sikorski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. W kontrze do rozważań profesora stoją całe zastępy archeologów i środowiska mediewistów. We wszystkich pracach profesora zadziwia jego determinacja w obalaniu źródeł dotyczących Słowian, słowiańskiej kultury: badań archeologicznych i dokumentów, niekoniecznie pochodzenia słowiańskiego, ale wielu sąsiadów Słowian, potwierdzających nasze rdzenne wierzenia, wraz z przekazem ludowym. Jednocześnie z uporem barana, wmawia wszystkim dookoła, że jedynie wiarygodne są używane prze niego źródła niemające często mocnych fundamentów, dla stawianych tez i teorii. Chyba nie zdziwię nikogo, że wg profesora Sikorskiego, muszą to być dokumenty pochodzące od współpracowników kościoła katolickiego.
Diabły w literaturze
Zmienia się świat, zmieniają się technologie, narzędzia, medycyna… Nie zmieniają się ludzie i nie zmieniają się praktyki stosowane przez Dużych tego świata, wobec Maluczkich. To dlatego dzisiaj o Słowianach nie wiemy tyle, ile byśmy sobie o tym życzyli. To nie oznacza, że tak jak uważa profesor Sikorski, nie wiemy nic.
Pióro silniejsze od miecza
Podczas wydarzenia inaugurującego działalność Ruchu Palikota padły bardzo ważne słowa. „Czy rzeczywiście wojsko stanowi o tym, czy to dzięki wojsku przetrwaliśmy setki lat niewoli, czy nie dzięki Miłoszowi i innym poetom, którzy są pochowani także na Wawelu”[3]. W historii bardzo często zdarzało się, że kultura podbijanych rdzennych mieszkańców, była tępiona w pierwszej kolejności. Ołtarze, posągi, miejsca kultu były niszczone w pierwszej kolejności jako obiekty, które mogły jednoczyć podbite ludy do występowania przeciwko najeźdźcom. Kapłanów zachęcano co porzucenia starej wiary i przyjęcia nowej. Opornych mordowano i budowano nowe bóstwa, którym oddawano cześć i którym składano ofiary. Takimi metodami wysłannicy papiescy przejmowali dobra kultury państwa Mieszka I i przez kilka wieków wymazywali ślady słowiańskiej tradycji. Słowiańskie święta, ofiary, zabawy znalazły się w kalendarzu uroczystości katolickich. Kler nie ze wszystkimi tradycjami pogańskimi postępował tak samo. Te dotyczące tradycji, zabaw świątecznych, lokalnych obyczajów były adoptowane i stawały się nieodłącznym folklorem świąt katolickich. Obowiązkiem uczciwych badaczy tego tematu jest o tym wszystkich zainteresowanych i nieświadomych, informować. Dotyczy to także próby wymazania naszych ludowych bajek i legend. Również tych, o naszych diabłach.
Tradycja rzecz święta
Całkowita próba wymazania ludowych wierzeń i ingerencji w słowiańską kulturę nie powiodła się. Dzięki badaniom archeologicznym, odkrywanym miejscom pochówku, dzięki przekazom ludowym odkrywanym przez ostatnie sto lat, wiemy bardzo dużo. Przekazy nie były tylko ustne. Spisywano legendy, opisywano domowe chochliki, przestrzegano przed południcami, północnicami, utopcami… Na wszelkie ludzkie zło, krzywdę, szczęście, dobre plony, bałagan w domu, znalazła się jakaś leśna baba czy psotnik. Występowały także demony, ale im wypada poświęcić osobny materiał.
Polskie Diabły
Zaszczytne miejsce w tej hierarchii, zajmowały polskie diabły. Podobnie jak w całej rodzinie psotników, jedne diabły strzegli domowego ogniska a inne pragnęły tylko i wyłącznie psocić, a nawet posunąć się do zbrodni. I jedne i drugie sporo oddziela od wspomnianego biblijnego Lucyfera. W nomenklaturze słowiańskiej nazwa diabły pojawiły się wraz z przybyciem pierwszych chrześcijańskich misjonarzy. Czy to znaczy, że wcześniej nie istniały? Oczywiście że istniały. Diabły ewoluowały. Przejęły od wielu domowych istot miks cech charakteru i stały się mieszanką demonów, przyjaciół domu, namawiały do złego, namawiały do psot, ale bywały i takie, które brzydziły się życia na kocią łapę i zanim doszło do miłosnych zbliżeń, obowiązkowo brały ślub.
Mefistofeles i Markiz Fotofero
Diabły polskie rozgościły się na dobre w legendach, w podaniach, w ludowej i szlacheckiej twórczości. W złotej epoce polskiej literatury, wiele miejsca diabłom poświęcali polscy pisarze i poeci. Adam Mickiewicz poświęcił jedno dzieło Mefistofelesowi. W utworze „Pani Twardowska” polski szlachcic Pan Twardowski, na byczej skórze, na Łysej Górze, podpisał cyrograf z diabłem Mefistofelesem. Dzięki umowie stał się znanym i popularnym czarodziejem. Umowę zawarto na dwa lata, po których szlachcic miał się udać do Rzymu i oddać duszę. Siedem lat minęło, a Twardowski nie kwapił się, aby wywiązać się z warunków. Jak się sprawa zakończyła? Odsyłam do dzieła Adama Mickiewicza .[4] Józef Ignacy Kraszewski w powieści „Diabeł. Powieść z czasów Stanisława Augusta” wspomina o diable Markizie Fotofero[5]. Powieść Kraszewskiego nie jest komedią. Jest to pigułka wypełniona gorzkim smakiem upadku obyczajów, upadku moralności, honoru i Rzeczpospolitej. Kraszewski w swoim Dziele nie pozostawia suchej nitki na polskich Magnatach, na Szlachcie polskiej i na samym królu. Symbolika jest aż nadto wymowna a główny bohater Michał Ordyński, postać tragiczna, wmieszany w warszawskie salony, kuszony do intrygi przez Markiza Fotofero i ratowany od złego przez Julię Górską, jest lustrzanym odbiciem ówczesnej Warszawki dbającej tylko o swoje własne interesy.
Diabły w polskiej literaturze występują bardzo często. Kazimierz Wójcicki, Józef Ignacy Kraszewski, Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Stanisław Wyspiański, Leopoold Staff, to nasi najbardziej znani pisarze i poeci, często sięgający po przeróżne diabły, które stają się wypełnieniem treści. A Diabły mają talent do wypełnienia same sobą, jak mało kto.
Polskie Diabły są wszędzie
Polskie Diabły rozgościły się na dobre w całej Polsce. Widywano je na bezdrożach, w karczmach, na polach, w głębokich lasach, w ruinach, w dworach szlacheckich, słowem: były wszędzie i nie były jednolite. Występowały jako diabły ludowe (chłopskie), często przedstawiane jako głupkowate i łatwe do oszukania, oraz diabły szlacheckie (pańskie) , które nosiły kontusze i kołpaki. Ze szlacheckimi bywało o wiele trudniej. Znały one doskonale wartość swoich usług. Cena, jaką najczęściej trzeba było zapłacić, to własna dusza, albo dusza sąsiada.
Diabły w służbie ludzi?
Diabły zgadzały się zadbać o dobre plony, czy też negocjowano z nimi pełnienia straży przy nawiedzonych miejscach. I to jest prawda. Każda wioska miała swoje konszachty ze swoim własnym diabłem. Ale diabeł nigdy niczego nie robił za darmo. Zdarzało się, że plony spłonęły, bo chłopi nie dostarczyli diabłu odpowiedniej zapłaty, albo w ogóle chcieli go oszukać. Diabły same ze sobą także kombinowały i pomimo otrzymania duszy, jako zapłaty, nie zamierzały się wywiązać ze swojej części umowy. Przede wszystkim diabły pozostawały diabłami i ich naturą było prowadzenie swojej diabelskiej powinności. Sprowadzały na manowce, namawiały do zdrady małżonków, namawiały do niszczenia mienia sąsiada, robienia krzywdy dzieciom, robienie krzywdy zwierzętom. Zdarzało się, że namawiały do zbrodni. Ofiarami diabłów padali ludzie, zwierzęta, plony, chłopskie chaty i dworki szlacheckie.
Nie taki straszny?
„Nie taki diabeł straszny, jak go malują” jest przysłowiem, które wykuwało się przez całe wieki. Diabły nie objawiały się ludziom w swoich prawdziwych postaciach. Zdobywały zaufanie przyjmując postać hulaki, pijaka, wesołka, w towarzystwie którego nigdy nie było nudno. Przypisywano im także umiejętność sprawiedliwego karania tych, którzy zasługiwali na wyrok, za swoje niecne czyny. Na pomoc swoich wioskowych diabłów mogli liczyć najbiedniejsi. Diabły podrzucały im jedzenie, pieniądze elementy odzieży i opał. Najczęściej jawiły się jako postacie psotne, ale sprawiedliwe. Zdarzało się, że pomimo prowadzenia hulaszczego trybu życia, podejmowały się trudnej roli strażnika moralności we wiosce czy dworze szlacheckim. Straszyły pijaków, którzy nie potrafili zapanować nad swoimi nałogiem. Skąpcom, okrutnym panom objawiały się pokazując swoje prawdziwe piekielne oblicze. Informowały wtedy, że jeżeli panowie nie zmienią swojego postępowania, to zostaną zabrani żywcem do piekieł.
Cięzką pracą diabły się bogacą
Diabły zaciągano do ciężkiej pracy przy budowie dróg, mostów i wałów. Ceną za pomoc miała być dusza pierwszej istoty, która przejdzie przez most, przejdzie drogę lub pokona wał. Ludzie sprytnie oszukiwali swoich nieziemskich pomocników, posyłając jako pierwszą istotę zwierzęta hodowlane.
Niektóre diabły oskarżano o nadmierną opiekę nad bogatszymi gospodarzami i szlachcicami: „Bogatemu diabeł dziecko kołysze”. Prości ludzie wiele potrafili sobie wymyślić, aby tylko wytłumaczyć świat po swojemu.
A kto jest w naszej diabelskiej hierarchii najważniejszy?
Boruta
Boruta to w wierzeniach staropolskich strażnik podziemnych skarbów oraz obrońca ludzi w potrzebie. Niektórzy etymolodzy twierdzą, że jego imię pochodzi od słowiańskiego Leszego i tak naprawdę, to jedna i ta sama osoba. Gdy jest to konieczne pomaga on ludziom wszystkich warstw społecznych, poczynając od prostego ludu po samego Króla Polski. Cecha ta jest szczególnie podkreślana w polskich wierzeniach dworskich i ludowych. Równocześnie Boruta nie stroni jednak od wielkiego zamiłowania do uczt, zbytków, psot i burzliwych romansów. Boruta słynie także z ogromnej siły i umiejętności przybierania dowolnej postaci, w tym zamożnego szlachcica, młynarza, czarnego konia, sowy, a nawet rogatej ryby. Mimo, że często zwany diabłem w rzeczywistości jego charakter – co należy podkreślić – ma niewiele wspólnego z cechami diabła chrześcijańskiego. Boruta rezydował w zamku w Łęczycy. Zgromadził tam ogromne skarby. Powodzenie i bogactwo przerwały rozbiory. Rozgoryczony Boruta i wielu jego kompanów, pochowało się w piwnicach i lochach wielu zamków i tam żyją do dzisiaj, popijając najstarsze trunki życia.
Rokita
W polskich wierzeniach ludowych Rokita to strażnik mokradeł oraz sprawca bagiennych mgieł zwanych także mlekiem. Zwykle rezyduje nad wodą lub w pobliżu dróg i grobli. Zamieszkuje wnętrze starej wierzby stanowiącej w wierzeniach – podobnie jak wszelkie mokradła i lasy – bramę do zaświatów. W zaklęciach ludowych proszony jest, szczególnie przez czarownice, o obfitość mleka u krów. Wierzono iż potrafi przybierać postać kota. W tradycji szlacheckiej znany również jako Rokicki. Znany na terenie całej Polski, wymieniany w licznych dokumentach z procesów o czary, bohater wielu podań i legend. W podaniach późniejszych wędruje po świecie, gdzie wraz z Borutą staje w obronie ludzi w potrzebie.
Fugas
Fugasa znają wszyscy, którzy chociaż raz zagrali w jedną z epickich gier komputerowych wyprodukowanych w Polsce. Fugas znany jest ze swojego wielkiego apetytu i pożerania zapasów z chłopskich spiżarni. Został wypędzony z piekła za lenistwo i nieudolność w kuszeniu ludzkich dusz. Wielokrotnie udowodniono mu słabość wobec ludzi i nadmierne pijaństwo.
Hajdasz
Diabeł Hajdasz znany był ze swojej bezczelności. Nigdy nie krył swojego prawdziwego oblicza. Chadzał po polach, po łąkach, nikogo nie krzywdził, nie zwodził na złą drogę. Pomiędzy rogi wplatał kwietne wianki, wesoło pogwizdywał i machał ogonem i cieszył się życiem.
Iskrzycki
Diabeł Iskrzycki, to jeden z najwybitniejszych ekonomów w diabelskiej rodzinie. Nie potrafił przybierać ludzkiej postaci, a że był bardzo szpetny, to doradzał wszystkim z ukrycia. Żądał jednego za swoje usługi: duszę. W zamian gwarantował doczesne powodzenie, duży majątek i ogólny dobrobyt. Trzeba było w stu procentach być wiernym jego wskazówkom.
Na Kaszubach
Nie brakowało lokalnych diabłów. Na Kaszubach znanymi diabłami był Smętek i Purtk. Pierwszy był melancholikiem, wiecznie smutnym i załamanym. Jego jedynym zadaniem było sprawić, aby Kaszubi nigdy nie zaznali szczęścia. Nie podpisywał nigdy cyrografów. Zamiast tego wlewał w ludzkie serca żal, zniechęcenie i tęsknotę. Często przedstawiany jako wysoki, chudy mężczyzna w szarym płaszczu i kapeluszu, który błąka się po lasach i brzegach jezior.
Gdziekolwiek nie pojawiły się brzydkie zapachy i ogólny smród siarki i zgnilizny, tam wypatrywano Purtka. Mały, krępy, niezwykle owłosiony, z rogami, kopytami i długim ogonem. Często przedstawiany jako brudny i niechlujny. Jego specjalnością są drobne złośliwości. Wiąże koniom ogony, plącze nici na kołowrotku, psuje narzędzia i straszy zwierzęta w oborze. Sąsiadom podszeptuje kłamstwa, by wywołać karczemne bójki i wieloletnie spory, a w kuchni dosypuje soli do ciasta, przypala potrawy i wylewa mleko.
Diabelskie kamienie
W Wielkopolsce do najsłynniejszych diabłów należał gang Smółki i Węglika. Motywem działania diabłów był chrzest przyjęty przez Mieszka I. W akcie zemsty próbowały zablokować nurt Warty ogromnym głazem, by woda zalała miasto. Kiedy niosły kamień, zapiał kur, diabły straciły moc i upuściły głaz w okolicach podpoznańskiego Kiekrza lub w samym Poznaniu. Głaz ten dziś nazywany jest Diabelskim Kamieniem. Inny diabeł planował zniszczyć wielkopolski Kalisz. Jak opowiada legenda o „Głazie św Jadwigi” diabeł wzniósł się nad miasto taszcząc ciężki kamień. I tym razem w zniszczeniu miasta przeszkodził piejący kogut. Głaz wypadł z łap diabelskich i upadł w gołuchowskim lesie.
Podhale
Helmuż dzielił i rządził na Podhalu i w Beskidach. Często opisywany jako niski, krępy, ubrany po góralsku, ale zdradzający się kopytem wystającym z kierpca lub ukrytym ogonem. Według wierzeń wykluł się z jaja zniesionego przez czarnego kura, które przez dziewięć dni nosił pod pachą pewien baca. Nie jest czystym złem; to raczej psotny pomocnik, który za odpowiednią zapłatę, często duszę lub miskę mleka, pomagał w wypasie owiec lub ukrywaniu zbójnickich skarbów. Wiele diabłów usiłowało przeszkadzać w budowaniu kościołów. Słynna jest legenda o tym, jak diabeł chciał zniszczyć kościół w Zakopanem, rzucając w niego ogromnym głazem, stąd liczne "Diabelskie Kamienie" w Tatrach.
Mazury
Na Mazurach zamieszkał Kłobuk. Diabeł o wyjątkowym mieszanym charakterze. Bywa groźny, ale częściej pełni rolę domowego duszka, który dba o bogactwo gospodarza. Według wierzeń kłobuk powstawał z poronionego płodu lub duszy dziecka zmarłego bez chrztu, zakopanego pod progiem domu. Najczęściej ukazuje się jako zmoknięta kura, czarny kot lub ptak z dużym brzuchem. Kłobuk wykrada ziarno, pieniądze i jedzenie sąsiadom, by znosić je swojemu gospodarzowi. W zamian oczekuje wygody i jedzenia, najlepiej jajecznicy. Jeśli gospodarz przestanie o niego dbać, kłobuk potrafi podpalić dom. Pikułas, zwany także Pikułem, To typowy mąciciel. Zamiast pilnować gospodarstwa, woli wodzić ludzi na pokuszenie, psuć narzędzia rolnicze lub straszyć błąkających się po borach mazurskich.
Na Dworze Artusa
Najbardziej znanym diabłem związanym z Gdańskiem jest bez wątpienia ten z legendy o Złotej Kamienicy oraz diabeł z Dworu Artusa. Gdańskie podania często łączą siły nadprzyrodzone z kupiecką chciwością lub kunsztem rzemieślniczym. Diabeł z Dworu Artusa, nazywany jest także chudym diabłem. Na jednym z kafli pieca znajduje się postać diabła, który jest wyjątkowo wychudzony. Według podania, diabeł założył się z mistrzem budującym piec, że ten nie zdoła ukończyć dzieła w terminie. Budowniczy przechytrzył czarta, a ten z wściekłości tak mocno uderzył w piec, że jeden z kafli (ten z jego wizerunkiem) pękł. Od tego czasu gdańszczanie pokazywali go przyjezdnym jako przestrogę przed pychą. Diabeł ze Złotej Kamienicy ma swoje powiązania z kupcem Speymannem i Białej Pani. Według legendy, właściciel kamienicy wzbogacił się dzięki pomocy sił nieczystych. Po śmierci jego dusza nie zaznała spokoju, a postać diabła miała pojawiać się na korytarzach, pilnując złota zgromadzonego w piwnicach. Białej Pani towarzyszą szepty. Często mówi się o słowach słyszanych w nocy: "Czynisz sprawiedliwie, nikogo nie krzywdzisz", co ma być ironicznym przypomnieniem o grzechach dawnych mieszkańców, za które diabeł wystawił im słony rachunek.
Legendy i podania, sumieniem ludu
Legendy i podania ludowe mają w sobie wielki ładunek emocjonalny i ilustracyjny. Opisy, które przedstawiają dobre i złe duszki, dobre i złe diabły, różnego rodzaju baby, opiekunów ogniska domowego, upiory napadające na ludzi w lasach i na polach, dostarczają nam dzisiaj wielu ciekawych informacji o naszych przodkach. Sposoby jakimi tłumaczono sobie słabsze plony, choroby, zaginięcia i nienaturalne zgony, pobudzały ludzi żyjących wieki temu, do wymyślania wielu ciekawych istot, które widzieli oczami swojej wyobraźni.
Dzisiaj brakuje ludziom tak rozbudowanych umiejętności tworzenia wielu ciekawych istot i przypisywania im nadprzyrodzonych zdolności. Czasami przypominają sobie o tych umiejętnościach pisarze, twórcy filmowi i twórcy gier. Tylko, że w takim przypadku to owi twórcy filmów i gier, odbierają nam możliwość do własnego odtworzenia oczami wyobraźni, jak wyglądał ten bogaty w stwor i potwory, świat wczesnego średniowiecza.
[1] Księga Izajasza, rozdział 14 „Biblia Stary i Nowy Testament”; Święty Paweł; 2014. Przykłady zostały podane za Przekładem Brzeskim i Gdańskim;
[2] List Judy, werset 9; „Biblia Stary i Nowy Testament”; Święty Paweł; 2014; Wyd. Święty Paweł;
[3] Janusz Palikot w Krakowie o 1%PKB na kulturę. 15.X.2010 roku;
[4] „Pani Twardowska” Adam Mickiewicz;
[5] „Diabeł. Powieść z czasów Stanisława Augusta” Józef Ignacy Kraszewski;
Źródła:
"Bestiariusz słowiański. Część pierwsza i druga"; baśnie, legendy, podania; wyd. Bosz; 2017;
"Diabły polskie"Praca zbiorowa; Wyd. Rytm; 2010;
"Raj utracony" John Milton; Wyd. Bellona; 2025;
"Diabeł Polskie w Rzeźbie i legendzie" Wiktoryn Grabczewski; wyd. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza;
"Pani Twardowska" Adam Mickiewicz
"Diabeł. Powieść z czasów Stanisława Augusta" Józef Ignacy Kraszewski; wyd. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza;1972;
"Diabeł Boruta w dawnej kulturze polskiej" Praca zbiorowa; Ebok;
Lubisz moją twórczość?
Podobają się tobie moje filmy?
Postaw mi kawę w serwisie Buy Coffe
Obojętnie jaką, to Ty zapraszasz.
Swoimi Słowami





















Dodaj komentarz