13 Grudnia, Wspomnienie o niedzieli bez Teleranka.

 

13 grudnia 1981 roku spędzałem z siostrą u naszej babci. Czekaliśmy, jak w każdą niedzielę, na „Teleranek”, ale „Teleranka” nie było. Telewizor nie działał, a ręczne próby naprawy, bardzo często stosowane na Rubinach, tym razem nie skutkowały. Jak to dzieci, mieliśmy z tego tytułu dużo zabawy. Dziadek próbował naprawiać antenę na dachu, a babcia szukała jakiejkolwiek stacji radiowej. Radio także nie działało, tak jak co dzień. Wesołe harce całej naszej gromady przerwał dźwięk rozbitych talerzy. To nasza babcia straciła czucie w dłoniach, bo właśnie powtórzono po raz kolejny komunikat odczytany przez generała Wojciecha Jaruzelskiego, o wprowadzeniu stanu wojennego na terenie całego kraju. W całym kraju na ulicach pojawiło się wojsko. W miastach podwyższonego ryzyka: Gdańsku, na Śląsku, Poznaniu, Warszawie, Radomiu, Lublinie, Świdniku, Szczecinie, obok lekkich pojazdów opancerzonych, stanęły czołgi. Wprowadzono godzinę policyjną, a działaczy prawdziwej Solidarności, internowano. Tylko niektórym pozwolono spać spokojnie do południa, głównie dlatego, że nie stanowili żadnego zagrożenia dla ówczesnej władzy. Wręcz przeciwnie. 

Gorący Sierpień 1980 roku.

1 lipca 1980 roku kryzys w państwie pogłębiał się. Ekipa Edwarda Gierka nie widząc żadnej możliwości, na poprawienie sytuacji gospodarczej w Polsce, podejmuje decyzję o kolejnej podwyżce cen żywności. Kolejny raz w krótkim czasie drożeją wędliny, mięsa, inne towary trudno dostępne w szarej komunistycznej rzeczywistości. W PRL-u podwyżki cen obejmowały przede wszystkim handel detaliczny i omijały publiczne stołówki. Tym razem podwyżki  wprowadzone zostały właśnie w stołówkach zakładowych, barach pracowniczych, czyli tam, gdzie władza nie szukała dodatkowych problemów i napięć.  Do rangi symbolu urosło wydarzenie z dnia 8 lipca, w stołówce WSK Świdnik. To w tym dniu jeden z pracowników rzucił kotletem mielonym na ziemię, wypowiadając słynne słowa: Ten kotlet jest nie dość że drogi, to do tego taki mały. Dodatkowo we wszystkich przedsiębiorstwach podniesiono normy pracownicze, którym trudno było sprostać nawet „przodownikom pracy”.

Ruszyła kolejna fala strajków. Świdnik nie był pierwszym miastem. Niemal natychmiast po ogłoszeniu nowych cen, załogi zakładów podejmowały pierwsze akcje strajkowe, które władze nazywały „nieuzasadnionymi przerwami w pracy”. Strajkowali pracownicy w Wytwórni sprzętu Komunikacyjnego w Mielcu, poznańskim „Pomecie”, tarnowskim „Ponarze”, sanockim „Autosanie”, tarnobrzescy kierowcy, siedleckiego „Stalchemaku”.  To były te mniejsze zakłady pracy.

 

Obawy Biura Politycznego KC PZPR.

61b73105408c7 o xlarge Władze obawiały się, że akcje protestacyjne wymkną się z pod kontroli i z niepokojem spoglądały na stocznie, kopalnie, huty, czy chociażby warszawskiego „Ursusa”. Nie pomyliły się. W „Ursusie” stanęły wszystkie linie produkcyjne, z Wydziałem Montażu Silnika włącznie. Blisko 4 tysiące robotników nie zamierzało podjąć się swoich obowiązków. W warszawskiej „Elektrociepłowni” na czele siedmioosobowego komitetu strajkowego stanęli Zbigniew Bujak i Zbigniew Janas. Ich postulaty dotyczyły głównie poprawy na stanowiskach w swoich zakładach oraz podwyżki wynagrodzenia.

Edward Gierek pełniący obowiązki I sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Politycznej, czyli głowy państwa, przyznał po latach, że aparat władzy spodziewał się akcji strajkowych, ale ich skala przerosła ich najśmielsze oczekiwania. Propaganda przekonywała w Dzienniku, że strajkują pracownicy w około stu osiemdziesięciu zakładach, a liczba strajkujących wynosiła zaledwie osiemdziesiąt jeden tysięcy. Do Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego przyłączyło się ponad czterysta zakładów z całej Polski. W Warszawie nie było ani jednego zakładu, w którym nie byłoby strajku. Początkowo jedynie w kolebce gierkowskiej na Śląsku, podejmowanie decyzji o strajkach przyszło z opóźnieniem. Strajk Generalny, w wyniku którego doszło do podpisania słynnego Porozumienia Sierpniowego, dopiero raczkował, a jego narodziny miały miejsce w Gdańsku.

 

Strajkujący.

Postulaty strajkujących nie były jednolite. W większości przypadków dotyczyły one spraw lokalnych, czyli jednego, dwóch zakładów pracy. W takich przypadkach dyrektorom udawało się szybko dojść do zgody i strajki szybko były kończone. W przypadku, gdy waga postulatów była zbyt ciężka, wykraczała poza uprawnienia dyrekcji zakładów, mediacji z załogami podejmowali się miejscowi sekretarze partyjni, wojewodowie, delegacje z Warszawy. Próbowali rozmawiać, ale nie byli w stanie ugasić pożaru strajków, jakie rozlały się po Polsce. 

14 sierpnia w Stoczni Gdańskiej wybucha strajk w obronie Anny Walentynowicz, zwolnionej dyscyplinarnie ze stoczni za działalność związkową. Prowodyrem strajku był Bogdan Borusewicz, stojący na czele Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami. Wkrótce na teren stoczni przedostaje się Lech Wałęsa. Przez dwa dni trwały rozmowy z dyrekcją i władzami wojewódzkimi. Zgodziły się one na większość postulatów, a do najważniejszych należały: przywrócenie do pracy pani Walentynowicz i pana Wałęsę, podwyżki dla wszystkich pracujących, wydanie zgody na budowę pomnika ofiarom Grudnia 1970.

Działacze wydali komunikat o zakończeniu strajku. Okazało się, że nie wszyscy przedstawiciele komitetu chcą zakończenia i przekonali Wałęsę do kontynuowania strajku i solidarności z innymi robotnikami, z innych zakładów pracy. Powstaje Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, w skład którego weszli przedstawiciele innych zakładów.

Przewodniczym MKS-u wybrano Lecha Wałęsę. Jego zastępcami zostali Andrzej Kołodziej i Bogdan Lis. W zarządzie zasiedli między innymi Andrzej Gwiazda, Anna Walentynowicz, Zdzisław Kobylański.

 

21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego.

W nocy z 16 na 17 sierpnia 1980 roku, w Stoczni Gdańskiej Międzyzakładowy Komitet Strajkowy przygotował 21 postulatów. 18 sierpnia 16303902806fc2e706a569bb421d558af99af8a44991ffc43bb10f84dad3ef7616a7dcf56a
zostały one spisane na sklejkach i zawieszone na bramie Stoczni Gdańskiej. Międzyzakładowy Komitet Strajkowy  w postulatach domagał się: wolności słowa, druku i publikacji; przywrócenia do pracy zwolnionych z powodów politycznych; podania w środkach masowego przekazu informacji o utworzeniu MKS i opublikowania listy postulatów; podjęcia działań na rzecz wyprowadzenia kraju z kryzysu; wypłacenia strajkującym wynagrodzenia za okres strajku; wzrostu płac o 2 tys. złotych; gwarancji waloryzacji płac w stosunku do wzrostu cen i inflacji; pełnego zaopatrzenia rynku w artykuły żywnościowe; zniesienia cen komercyjnych i sprzedaży za dewizy w tak zwanym eksporcie wewnętrznym; doboru kadry kierowniczej według kompetencji, a nie przynależności partyjnej; w tym zniesienia przywilejów dla MO i SB; wprowadzenia kartek na mięso i przetwory do czasu opanowania sytuacji na rynku; obniżenia wieku emerytalnego; zrównania rent i emerytur starego portfela do aktualnie wypłacanych; poprawy warunków pracy służby zdrowia; zwiększenia liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach; wprowadzenia płatnego, trzyletniego urlopu macierzyńskiego; skrócenia czasu oczekiwania na mieszkanie; podwyżki diet; wprowadzenia wszystkich sobót jako dni wolnych od pracy.

 

Porozumienia Sierpniowe.

PZPR przystąpił do rozmów  Komitetem. Powagi rozmowom dodała obecność zagranicznych dziennikarzy, relacjonujących festiwal w Sopocie. W rozmowach stronę rządową reprezentowali Tadeusz Pyka, Mieczysław Jagielski i Kazimierz Barcikowski. Rozmowy zakończyły cztery podpisane porozumienia: W Szczecinie, 30 sierpnia podpisy złożyli działacz związkowy Marian Jurczyk i wicepremier Kazimierz Barcikowski. 31 sierpnia 1980 w legendarnej hali BHP w Stoczni Gdańskiej podpis złożył przewodniczący Lech Wałęsa i wicepremier Mieczysław Jagielski. Do podpisu porozumienia Wałęsa używał charakterystycznego długopisu z miniaturką zdjęcia Jana Pawła II. 3 września w Jastrzębiu-Zdroju porozumieli się ze strony Solidarności Jarosław Sienkiewicz i wicepremier Aleksander Kopeć. Ostatnie podpisy w Dąbrowie Górniczej złożyli  Zbigniew Kupisiewicz i Franciszek Kaim minister hutnictwa. Minister Kaim był jednym z internowanych działaczy PZPR-u, jako bliski współpracownik Edwarda Gierka.

Postulaty, o które walczyli strajkujący, dotyczyły nie tylko ludzi pracy, ale także służby zdrowia, edukacji, wolności prasy i wypowiedzi. Osiągnięto dużo więcej: Po raz pierwszy w państwie komunistycznym władza centralna zgodziła się na powołanie niezależnego od komunistycznej partii politycznej, związku zawodowego: Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. 

Rok 1980/81.

Przez całe lato, w Komitecie Centralnym w Warszawie trwały gorące rozmowy, nie tylko na szczeblu krajowym. Edward Gierek codziennie stawiał czoła towarzyszom z Moskwy, Berlina i Pragi. Leonid Breżniew domagał się od Gierka szybkiego zamknięcia sprawy Solidarności. Na zbrojną interwencję wojsk Układu Warszawskiego w Polsce najmocniej nalegał Gustáv Husák, Pierwszy Sekretarz Czechosłowackiej Partii Komunistycznej. Doskonale pamiętał tę z 1968 roku, w której uczestniczyli polscy komandosi.

   W Polsce trwał karnawał powiewu wolności, karnawał Solidarności.  

Następne miesiące nie poprawiły sytuacji gospodarczej Polski i Polaków. Narastający kryzys ekonomiczny, braki żywności, puste sklepy, hiperinflacja, przedsiębiorstwa produkujące przede wszystkim miejsca pracy, przerwy w dostawie energii, to główne powody wzrostu niezadowolenia w kraju. 

Zmieniali się pierwsi sekretarze, ale nie zmieniało się w Polsce. Po początkowych sukcesach rządów Edwarda Gierka, jego popularność szybko zaczęła opadać. Edward Gierek zaczął być oskarżany o niedotrzymanie obietnic, postawionych ciężkiemu przemysłowi. Do starych problemów, dochodziły nowe: wzrost zadłużenie państwa. Wierzyciele chętnie udzielali pożyczek Polsce. Gierek sprowadził do Polski odrobinę Zachodu, ale przyszedł czas spłaty, a Polska dolarów na spłaty nie posiadała.  

Stanisław Kania.

6 września 1980 VI Plenum PZPR odwołało Edwarda Gierka, a na jego miejsce powołało Stanisława Kanię. Zadania postawione przez Breżniewa były jasne: Zakończyć karnawał Solidarności i uspokoić nastroje w Polsce. Słynna rozmowa Kani z Breżniewem jest do dzisiaj cytowana na dowód, jakoby ZSRR rozważało zbrojną interwencję: „Nie wejdziemy” „мы не войдем”. Słowa wypowiedziane przez Breżniewa zostały przyjęte w Warszawie z wielką rezerwą. Praga i Berlin cały czas domagały się zbrojnej interwencji. Wzrost braku zaufania wobec Stanisława Kani, doprowadził do kolejnej zmiany na stanowisku pierwszego sekretarza w Warszawie. Szefem Państwa został generał Wojciech Jaruzelski. Przejmując stery 18 października 1981 roku, wiedział już, że sprawa Solidarności musi zostać rozwiązana, a sam związek zdelegalizowany. Zdawał sobie sprawę z tego, że naprzeciwko aparatowi władzy ma prawie 10 milionów członków związku.

 

Generał Wojciech Jaruzelski. 

Przygotowanie Stanu Wojennego nie rozpoczęły się w roku 1981, ale znacznie wcześniej. Jeszcze przed rejestracją NSZZ Solidarność w sądzie, resorty siłowe otrzymały pierwsze tajne rozkazy dotyczące operacji „Lato 80”. Generał Jaruzelski, minister obrony narodowej, wydał rozkazy generałowi Florianowi Siwickiemu, aby ten zebrał zespół najbardziej zaufanych oficerów, współpracowników i powierzył im przygotowanie stanu wojennego w najściślejszej tajemnicy.

Plan A

Pierwszy plan został przyjęty już w listopadzie 1980 roku. Zawierał on: zawieszenie wszystkim obywatelom praw obywatelskich, blokadę telefonicznych połączeń międzymiastowych, ograniczenie działania mediów, wprowadzenie godziny milicyjnej, zakaz zgromadzeń, zakaz aktywnego działania partii politycznych i stowarzyszeń, zakaz przemieszczenia się bez pozwolenia pomiędzy miastami czy województwami. Plan zalecał częściową mobilizację rezerwistów, tymczasową zmianę statusu studentów, powołanie miliona osób w struktury Obrony Cywilnej. Wszystkim odbywającym zasadniczą służbę wojskową obowiązkowo przedłużono służbę wstępnie o dwa miesiące.

Przez cały rok 1981 trwały przygotowania do wprowadzenia planu w życie. Na „zewnątrz” nie wychodziły żadne sygnały, które by sugerowały, że władza przygotowuje się do zbrojnej rozprawy z Solidarnością. Nie oznacza to, że „Solidarność” całkowicie ignorowała PZPR. Spodziewano się mniejszych, lokalnych działań wymierzonych w działaczy związkowych, ale nie stanu wojennego na terenie całego kraju. Solidarność nie spodziewała się ofiar śmiertelnych, przemocy, aresztowań, internowania i delegalizacji Związku.

Plan B


 Przez cały rok 1981 we wszystkich zakładach produkcyjnych, szkołach, na uczelniach, pojawiali OTYwL3VfMS9jY185ZDAyMy9wL3BpY3R1cmVzLzIwMTQvMTIvMTYvODMwLzQ2MC9tdXpldW13dWplay5qcGcsię mundurowi, którzy otrzymali rozkazy  wdrożenia się w kierowanie dużymi przedsiębiorstwami, mniejszymi zakładami, uczelniami, szkołami, a nawet gospodarstwami rolnymi. Wizyty mundurowych w zakładach pracy początkowo dziwiły cywilnych dyrektorów i kierowników. Zachowanie wojskowych nie było kłopotliwe , ani nie zdradzało celu ich prawdziwej wizyty. Był to kolejny sukces organizatorów Stanu Wojennego.

We wszystkich zagrodach wiejskich, PGR-ach pojawili się urzędnicy skrupulatnie spisujący ogólną liczbę zwierząt hodowlanych, zapasy zboża czy zmagazynowane litry mleka. Ta wielka inwentura miała zabezpieczyć zapasy żywności przed potencjalnymi rabunkami czy kradzieżami.

"Jodła" i "Azalia"

12 grudnia, jeszcze przed północą rozpoczęto dwie operacje: „Jodła” i „Azalia”. Pierwsza obejmowała aresztowania działaczy związkowych oraz członków PZPR i internowanie ich w miejsca odosobnienia. Operacja „Azalia” wyłączyła telefony w całym kraju. W godzinach nocnych w Belwederze zebrali się członkowie Rady Państwa. Zebrani zostali poinformowani o dekrecie, jaki został przygotowany przez Jaruzelskiego. Nie było zgody na dyskusje, a poddanie pod głosowanie iluzoryczne. Sprzeciwu być nie mogło. Tylko jedna osoba, Ryszard Reiff, przewodniczący PAX (stowarzysznie katolickie współpracujące z PZPR), zagłosował przeciwko. Jego obecność miała zachować pozory legalności całego zebrania.

 

Prymas Józef Glemp

Władze kościelne w osobie Prymasa Józefa Glempa poinformował jeszcze w nocy Kazimierz Barcikowski. 13 grudnia w Częstochowie zaapelował w kazaniu do młodzieży, aby zachowała spokój i nie prowokowała żołnierzy i milicjantów do ataków. W Warszawie apelował o zaniechanie walki bratobójczej. Jednocześnie Episkopat przygotował dokument żądający zakończenia stanu wojennego. Dokument został przedstawiony Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego 15 grudnia. 

 

 

 

ZOMO i wojsko na ulicach

Tuż po północy, 13 grudnia 1981 roku, na ulice miast wyjechały bojowe wozy opancerzone BWP, SCOT-y, czołgi oraz 70 tysięcy żołnierzy, wspieranych przez milicjantów. Wszystkich poinformowano o tym, że w Polsce władzę sprawuje Wojskowa Radza Ocalenia Narodowego, z generałem Wojciechem Jaruzelskim na czele. Do samego ogłoszenia stanu wojennego Jaruzelski maskował swoje zamiary. Problemem Wojciecha Jaruzelskiego nie była tylko „Solidarność” sama w sobie. Pojęcie „Stanu Wojennego” nie istniało w ówczesnym systemie prawnym, a obowiązująca Konstytucja posiadała jedynie zapis o „Stanie Wyjątkowym”. Generałowie Jaruzelski i Kiszczak, postanowili zignorować Konstytucję i narzucić wszystkim członkom Biura Politycznego dekret o Stanie Wojennym. Dla podniesienia wywołania większego efektu, Wojciech Jaruzelski podał jeszcze jeden argument: groźba zewnętrznej interwencji ze strony państw Układu Warszawskiego.

Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego zamierzała unicestwić przede wszystkim Komisję Krajową  NSZZ „Solidarność”. W Gdańsku zatrzymano większość członków komisji w trakcie zebrania. Niewielu z członków tego gremium zostało ostrzeżonych i ukryło się przed Służbą Bezpieczeństwa.  

 

Internowanie Lecha Wałęsy

Około godziny drugiej w nocy zatrzymany został Lech Wałęsa. Początkowy plan wykorzystania go do celów politycznych się nie powiódł. pap 19821115 004 Wałęsa odmówił jakiejkolwiek współpracy z władzami pod przymusem. Po kolejnych rozmowach, niezmiennej postawie przewodniczącego, odizolowano go od innych działaczy i od rodziny. W trakcie internowania odwiedzała go żona, oraz brat, ale te wizyty odbywały się pod ścisłą kontrolą funkcjonariuszy, według określonego scenariusza, co dodatkowo miało złamać Wałęsę. I tym razem się nie udało. Nauczony doświadczeniem lat 70, Lech Wałęsa nie zamierzał niczego podpisywać, ani się nie układać z Jaruzelskim.  

„Solidarność” nie zamierzała się poddawać. W całej Polsce, w każdym zakładzie pracy, w kopalniach, hutach, stoczniach, zakładach motoryzacyjnych, gdzie Związek miały swoje struktury, organizowano protesty i akcje strajkowe. Zmotoryzowane Obwody Milicji Obywatelskiej przeprowadzały natychmiastowe pacyfikacje przedsiębiorstw. Strajki, mniej lub bardziej brutalnie stłumiono w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, Hucie im. Lenina w Krakowie, Fabryce Samochodów Ciężarowych w Lublinie, Stoczni w Szczecinie, w Hucie Katowice i jeszcze wielu innych przedsiębiorstwach.

 

Aresztowani i internowani

W pierwszych dniach stanu wojennego władze PRL aresztowały, internowały około pięciu tysięcy opozycjonistów i przeciwników Jaruzelskiego. W całym okresie stanu wojennego zatrzymano ponad dziesięć tysięcy obywateli polskich, przetrzymywanych w 49 ośrodkach. Jednym z aktywnych prokuratorów stawiających zarzuty opozycjonistom był Stanisław Piotrowicz. Odznaczony przez Wojciecha Jaruzelskiego za swoją pracę wysokim odznaczeniem państwowym. 5 grudnia 2019 prokurator Stanu Wojennego, Stanisław Piotrowicz, został oficjalnie sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Ślubowanie w godzinach nocnych, w Pałacu Prezydenckim przyjął prezydent Andrzej Duda, co jest największym skandalem w najnowszej historii Rzeczpospolitej. Wśród internowanych był Edward Gierek i wszyscy jego najbliźsi współpracownicy, uważani za "wrogi element" Polski ludowej. 

 

Filmowo - Symboliczny szlaban graniczny.

"Nam strzelać nie kazano". Powstanie Listopadowe 28.11.1830 - 21.X.1831.

Jak Polska wracała na mapę Europy.

 

 

Kopalnia Wujek

W wielu miejscach pacyfikacje kończyły się na brutalnych pobiciach, zatrzymaniach protestujących. Do najbardziej krwawych walk oddziałów milicji i wojska z protestującymi Polakami doszło na Śląsku, w kopalni Wujek”. 16 grudnia do broniących kopalni górników ZOMO oddało śmiertelne strzały, mordując dziewięciu z nich, a kolejnych 21 raniąc. Reżyser Kazimierz Kutz, w 1994 roku, nakręcił film poświęcony tym wydarzeniom.  

Od kul milicjantów z  oddziałów zmotoryzowanych, ZOMO, zginęło dziewięciu górników: Jan Stawisiński, Joachim Gnida, Józef Czekalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka, Zbigniew Wilk, Zenon Zając.

 

Protestuje cały kraj

W Gdańsku „Solidarność” organizuje wielką manifestację. Przeciwko działaniom milicyjnym protestuje blisko 100tys. Jedna osoba zostaje zastrzelona, a kolejne trzysta, rannych. W całym kraju Polacy masowo występują przeciwko rządzącym. Kolejne manifestacje w Krakowie, Katowicach, także są brutalnie tłumione.

Największe manifestacje odbywają się w ostatnim dniu sierpnia 1982 roku, w rocznicę podpisania porozumień. To w tym dniu dochodzi do największych starć Polaków z komunistami, w których bezpośrednio ginie w całej Polsce sześć osób, kolejnych kilkaset zostaje rannych, a ponad 5 tysięcy zostaje aresztowanych. Wiele ofiar śmiertelnych, to wynik używania przez milicję gazów bojowych.

 

Ofiary stanu wojennego

Nie jest znana pełna lista wszystkich ofiar wydarzeń z początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Szacuje się, że było około stu Polaków: zastrzelonych, umierających od gazów bojowych, umierających od ran, pobitych w trakcie protestów, zakatowanych na komisariatach, odnajdywanych gdzieś w pustych halach, magazynach. Sprawcy tych zbrodni nigdy nie ponieśli odpowiedzialności karnej.

Za działania oddziałów ZOMO odpowiadał generał Czesław Kiszczak, ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji, a za rozkazy wydawane wojskowym, oraz nadzorowanie całej operacji, generał Wojciech Jaruzelski. Obaj oficerowie nigdy nie odpowiedzieli za te zbrodnie. Córka generała Wojciecha Jaruzelskiego, jedna z bardziej docenianych dziennikarek i influencerek obecnej prawicy,  uważa, że  to nie jest wina jej ojca, ale tych, którzy nieudolnie ścigali obu generałów. Dzisiaj Monika Jaruzelska udaje osobę, która nie ma sobie nic do zarzucenia, jeżeli chodzi o właściwą ocenę działań jej ojca.

Czesław Kiszczak już w kilka dni po wprowadzeniu stanu wojennego raportował, że działania odniosły swój skutek, a towarzyszom udało się zażegnać niebezpieczeństwo zewnętrznej interwencji ze strony Układu Warszawskiego. Interwencji, która Polsce nigdy nie groziła, o czym władze doskonale wiedziały.

 

W nocy z 29 na 30 kwietnia 1982 roku, opozycjoniści w Wodzisławiu Śląskim wysadzili w powietrze pomnik z godłem Związku Radzieckiego. Swoimi Słowami

 

W jedności siła

Opozycja nie zamierzała się przyglądać. Polacy mają bardzo bogate doświadczenie w stosowaniu walki podziemnej, więc działac6dc0aa629984eb 945 567 5 50 1995 1196ze zlikwidowanej „Solidarności” szybko przeszli do konspiracji. Do protestu przeciwko działaniom generała Jaruzelskiego przyłączyło się całe społeczeństwo. Słynne oporniki wpinane w klapy, w widocznych miejscach, dodawały wszystkim otuchy i jednoczyły Polaków. Na ulicach rozdawano ulotki, wieszano plakaty, malowano hasła. Protestowali dziennikarze, aktorzy, piosenkarze, a nawet sportowcy, odmawiając publicznych występów, nie tylko w Radiokomitecie. PZPR podjął się weryfikacji wszystkich zwolenników i przeciwników władzy. Swoją lojalność wobec władzy musieli określić ludzie kultury, sportu i nauki. W wyniku tej weryfikacji, w pierwszych dniach stanu wojennego, zwolniono ponad ośmiuset dziennikarzy. Dociśnięty do muru, bojkotowany przez inteligencję, ludzi kultury Radiokomitet (Media w PRL-u), zwrócił się do generała Jaruzelskiego o poluzowanie rygoru. Pozamykano kina, teatry, filharmonie, opery.

Jednym z symboli stanu wojennego, jego walki z kulturą, jest zdjęcie wykonane przez Chrisa Niedenthala. Przed kinem „Moskwa” w Warszawie, stoi pojazd opancerzony SCOT. Nad wejściem do kina, na wielkim afiszu, uwieczniono tytuł „Czas Apokalipsy” Francisa Coppoli. Czas, miejsce, okoliczności, są bardzo wymowne.

 

Kultura

Tylko oficjalnie kultura "nie działała". W podziemiu życie kulturalne organizowało się wokół największych ośrodków opozycyjnych, w kościołach czy w zakładach pracy. Artyści kabaretowi pisali skecze ośmieszające WRON-ę, pisali ważne piosenki, występowali w prywatnych mieszkaniach i domach. Jacek Kaczmarski, którego gwiazda i legenda dzisiaj przyblakła z innych powodów niż artystyczne, skomponował „Mury”, będące nieoficjalnym hymnem „Solidarności”.

 

Życie w Polsce powoli powracało do komunistycznej normy. Spacyfikowana „Solidarność”, zepchnięta do podziemia niemal cała opozycja, po raz kolejny próbowała walczyć o Polskę wolną od wpływów Związku Radzieckiego.

 

Lech Wałęsa wraca do domu

8 listopada 1982 roku Lech Wałęsa napisał pierwszy oficjalny list do generała Wojciecha Jaruzelskiego. Samotność, na jaką został skazany, informacje, które pomimo  cenzury, docierały do przewodniczącego, tęsknota za rodziną, zmusiły go do takiego kroku. Wielu internowanych już powróciło do domów i próbowali odnaleźć się w zupełnie innej Polsce. Wałęsa zaproponował Jaruzelskiemu spotkanie i zadeklarował chęć współpracy przy szukaniu porozumienia z PZPR. Nie wiadomo, czy miało to miejsce dokładnie 12, a może 14 listopada. Lech Wałęsa został zwolniony z internowania. Po latach wyznał, że nie wiedział, jakie rezultaty przyniesie jego deklaracja i sam list. Chciał wierzyć w to, że zakończy on nie tylko stan wojenny, ale wprowadzi więcej spokoju pośród polskie społeczeństwo.

Doskonale pamiętał wydarzenia gdańskie z 1970 roku. Zdawał sobie sprawę, że dokument, który podpisał, będzie dla niego obciążeniem. Przeciwnicy prezydenta Lecha Wałęsy do dzisiaj wytykają mu ten podpis, jako zobowiązanie się do współpracy ze służbą bezpieczeństwa. Nic takiego nie miało miejsca, a obok wielu dokumentów, szczególnie tych najnowszych, odnalezionych cudownie w piecu kaflowym przez wdowę po generale Kiszczaku, są notatki służbowe informujące o całkowitej odmowie współpracy ze strony Lecha Wałęsy.

 

Kiszczak i Prokuratura

Jako pierwszy, 9 listopada 1982 roku, z gotowymi propozycjami do podpisu, pojawił się w Arłamowie generał Czesław Kiszczak. Intencje listu Wałęsy zostały niewłaściwie zrozumiane. Nie zamierzał on podejmować się współpracy z władzami PRL, ale prowadzić rozmowy w celu uspokojenia sytuacji w kraju. Ostatnią próbą złamania Wałęsy przez komunistów, był przedstawiony przez Naczelną Prokuraturę Wojskową dokument, w którym został on poinformowany o aktualnej sytuacji  prawnej w Polsce. Wałęsa odmówił podpisania obu dokumentów. Wraz z dniem zwolnienia został poddany inwigilacji przez służbę bezpieczeństwa. Inwigilacja trwała aż do słynnych rozmów w podwarszawskiej Magdalence, podjętych przez PZPR i Solidarność pod koniec lat 80, których wynikiem były obrady Okrągłego Stołu. Jedni uważają, że obrady były zdradą. Normalni Polacy, tacy jak ja, Okrągły Stół uważają za największy sukces polskiej polityki i dyplomacji z przełomu lat 80 i 90 ubiegłego wieku.

 

Świat reaguje

Przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego wystąpiły Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie. 23 grudnia 1981 r. prezydent USA Ronald Reagan ogłosił sankcje ekonomiczne wobec PRL, a kilka dni później podał do wiadomości, iż obejmą one także Związek Sowiecki, który jego zdaniem ponosił "poważną i bezpośrednią odpowiedzialność za represje w Polsce". W ciągu następnych tygodni do sankcji ekonomicznych przeciwko Polsce przyłączyły się inne kraje zachodnie.

Stan wojenny został najpierw zawieszony, 31 grudnia 1982 roku, a 22 lipca 1983, zakończony. 

 

Lech Wałęsa otrzymuje Pokojową Nagrodę Nobla

5 października 1983 roku Norweski Komitet Noblowski przyznał Lechowi Wałęsie. W uzasadnieniu członkowie Komitetu przyznali, że „starania o zapewnienie robotnikom prawa do zakładania własnych organizacji są ważnym wkładem do kampanii na rzecz uniwersalnych praw ludzkich”. Uznano również, że jego działania prowadzone były w przekonaniu, iż „wszystkie problemy należy rozwiązywać bez odwoływania się do przemocy". Nagroda przyznana Wałęsie bardzo mocno zaniepokoiła władze w Warszawie, a Jerzy Urban w swoim stylu skomentował, że w taki sposób nagradza się tych, którzy działają na szkodę Polski. Rząd Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, jako drugi w historii, złożył oficjalny protest, który został odrzucony. Pierwszym państwem, które oprostestowało nagrodę dla swojego obywatela była III Rzesza. Zarząd Główny NSZZ "Solidarność" opublikował własne oświadczenie, o słuszności drogi, jaką obrał pod kierownictwem Przedwodniczącego Lecha Wałęsy. 10 grudnia 1983 roku, w imieniu swojego męża, Danuta Wałęsa odebrała medal, ale nagrodę pozostawiono bezpiecznie w Norwegii. Na uroczystości nie było Lecha Wałęsy. "Solidarność" i sam Lech obawiali się, że nie zostanie on wpuszczony do Polski. 

 

Po 1989 roku

Od 1989 roku, od ogłoszenia Niepodległości, upadku PZPR, przed domem generała Wojciecha Jaruzelskiego odbywały się manifestacje organizowane przez środowiska polityczne powiązane na początku z Leszkiem Moczulskim, Kornelem Morawieckim i Porozumieniem Centrum. Im więcej lat upłynęło od wydarzeń Grudnia 1981, tym więcej wiadomo o wielu protestujących, którzy mocno uaktywnili się po roku 1989, ale zapomnieli o swojej lojalności wobec PZPR, SB i MO, w okresie Stanu Wojennego. Nie wszyscy byli niepokojeni po nocy, wielu spokojnie się wysypiało do południa, w willi odebranej w majestacie prawa PRL, żołnierzowi Armii Krajowej. Wielu prześladowało, oskarżało, pałowało, aby dzisiaj udawać wielkich patriotów.

Cześć i Chwała Bohaterom. Cześć Pamięci Ofiar Stanu Wojennego.

Swoimi Słowami.

 

Swoimi Słowami

Swoimi Słowami
Każdego dnia pokazuję i piszę swoje życie od nowa
Swoimi Słowami
Swoimi Słowami
w Swoimi Słowami o historii
Odsłon: 213

Dodaj komentarz

Wyślij

PANO 20220507 133045