Jak nie zostać męską pizdą?

Skąd się bierze współczesne poczucie wyższości dzisiejszych młodych ludzi, ludzi trochę starszych, o wyższości testosteronu nad estrogenem? Wiele czasu spędzam w socialmediach szukając odpowiedzi na to pytanie i odnoszę wrażenie, że im głębiej w las, tym mocniej wióry lecą. Nie ma na odpowiedzi, żadnego uzasadnienia, a jednak rośnie grupa mężczyzn, dla których rola kobiety w społeczeństwie, domu, zawraca koło i wręcz domagają się zmian ustrojowych w tej sprawie.

Niezaprzeczalnie ma to związek z rosnącą popularnością pewnych partii politycznych, poglądami konserwatywnymi, obawami, że jeżeli Świat zmieni się jeszcze bardziej, to kobiety zaczną dominować nad nami wszystkimi. Czy to znaczy, że byłoby gorzej? Nie mam pojęcia.

Nie miałem pisać o kobietach. Miałem pisać o złudzeniu wyższości testosteronu nad estrogenem.

 

Do napisania poniższego tekstu skłonił mnie podcast Cypriana Majchera, w którym rozmawia on ze swoim gościem, PIotrem "Bestią" Piechowiakiem, o tym, jak nie być męską pizdą. 

 

Taki stan rzeczy jest przedstawiany przez wielu męskich Influencerów, uważających siebie za przedstawicieli kogoś wyżej od innych, w pewnym sensie lepszych. Jest ich bardzo dużo, przybywa co kilka miesięcy jeden, lub dwóch, ale łączy ich jedno. Nie mają racji. Dzisiaj odniosę się tylko do kilku Panów, którym za mocno do głowy uderzyła siłownia i pompowanie bicepsów, a za mało wpompowali sobie tej prawdziwej męskości do głowy.

Pojęcie męskiego samca alfa to nie jest wymysł naszych czasów. Jest on tak stary, jak starzy są najstarsi ludzie. Zawsze znalazło się dwóch, trzech takich, którzy chcieli dominować nad innymi. Kobietom owszem, od czasu do czasu, imponuje siła, czasami wręcz jej brutalne odcienie, ale jak to powiedziała Krysia z serialu „Lokatorzy” „nie możecie być wszyscy Lindami, są potrzebni także Zamachowscy”. Zbyt duża dominacja męskiego ego w jednym organizmie, nigdy nie będzie pozytywnie oddziaływać na samego Samca, ale przede wszystkim, na najbliższe otoczenie: partnerkę/żonę, dzieci, kolegów, znajomych.

To jest taka osoba, która ma dookoła siebie wianek klakierów, śmiejących się z żartów niskich lotów, bo nie wyobrażają sobie oni wyrzucenia poza ten nawias.

Co tak naprawdę oznaczało kiedyś słowo „męski”? Władczy, nieomylny, mający zawsze rację, nieznoszący sprzeciwu. Kobiety miały do odegrania  DSC0311 swoje role, ale zawsze były drugie plany, gdzieś w cieniu głównego aktora. Owszem, zdarzało się, że ta Szyja zakręciła Głową. Kłamałbym, gdybym napisał, że kobiety były pozbawione wszelkich praw. Musiały się one jednak godzić ze swoim losem o wiele częściej niż w przypadku swoich męskich odpowiedników. Kobiety nie miały wpływu na to, czy pójdą do szkoły, nie miały wpływu na to, czy będą na służbie u bogatego nielubianego chłopa, czy w domu dziedzica. Nie mogły decydować o tym, kto będzie ich mężem, ilu potomków urodzą.

Trochę zapachniało „Chłopkami”, ale to nie ta książka mnie zainspirowała.  

Zainspirował mnie naszpikowany testosteronem Piotr Piechowiak, z zawodu kulturysta, strongmen, nazywany w pewnych kręgach „bestią”, w wywiadzie u Cypriana Majchera. Chodzący dowód na to, że sterydy stosowane niezgodnie z zaleceniem lekarza, wywołują olbrzymie, negatywne efekty uboczne. Nie będę przytaczał całego wywiadu, bo nie jest to moim celem. Chcę spojrzeć na tę osobę jako pełny obraz jego stanu psychosomatycznego.

A ten oceniam, jako fatalny.

Przerośnięte ego, przerośnięte mięśnie, olbrzymie problemy z utrzymaniem siebie we względnym spokoju, gubienie wątków, emocje rozsadzające od środka i wybuchające niczym nadmiernie rozrośnięty pryszcz na czole. A do tego ktoś go okłamał, wmawiając mu, że ma on prawo do tego, aby stać się mentorem męskiej części populacji. Zanim ktokolwiek mi zarzuci, że robię dokładnie to samo, to jest między nami ogromna różnica. Nie zmuszam tym tekstem do przyjmowania moich słów za pewnik, nie poniżam, ani nie wywyższam nikogo. Zachowuję zdrowy rozsądek.

 

W swoim bardzo niespokojnym wywiadzie Piotr Piechowiak wielokrotnie podkreślał, jak to brak wybuchowości, agresji, chęci dania komuś w mordę, jest dowodem na brak testosteronu u mężczyzny. Swoimi Słowami

 

To dokładnie ten fragment mnie zamurował i rozbawił jednocześnie. Przyznam, że ten stan towarzyszy mi do dzisiaj. Nie śledziłem kariery Pana Piotra. To, co usłyszałem w wywiadzie, jest dla mnie dowodem, że nie zmarnowałem czasu. Upewniłem się, że z moim testosteronem jest wszystko w porządku, a u Pana Piotra, w najważniejszym mięśniu, nastąpiły nieodwracalne szkody. Muszę jednak wspomnieć o innych „rewelacjach” przedstawionych w tym wywiadzie oraz o teoriach, których próżno szukać w pismach naukowych, na temat funkcjonowania ludzkich hormonów.

Gdyby nie Pan Piotr, to wielu z nas, mężczyzn, nie dowiedziałoby się, że niski poziom testosteronu wywołuje zmęczenie ogólne organizmu, że od jego wysokiego poziomu poprawia się stan wewnętrzny naszych żon lub partnerek. Pan Piotr brnie jednak dalej, to, że nie wychodzimy ze znajomymi, że wolimy czasami pogapić się na telewizor, że wybieramy inne formy aktywności niż koledzy.

Wisienką na torcie jest wniosek bohatera, że depresja nie istnieje, ale to wszystko jest winą braku testosteronu.

 

       

 

 

 

Tak, wszelkie fizyczne, psychiczne przypadłości, to brak testosteronu.

Nie jest tak, że namawiam kogokolwiek, aby porzucili ćwiczenia, chociaż sam nie ćwiczę. Nie namawiam nikogo, aby wbrew sobie, swoim przekonaniom, nie spędzali czasu ze znajomymi, czy w drugą stronę, spędzali wolny czas na gapienie się w telewizor. To jest tylko i wyłącznie nasza sprawa, jak zechcemy spędzać czas, czy wybieramy towarzystwo serialu, filmu, czy kolegów w barze lub na siłowni.

Chcę zwrócić uwagę Czytelnika na bardzo niebezpieczne efekty przyjmowania takich nauk. Nie tylko od Pana Piotra czy innego Dzikiego Trenera. DSC01693
Od każdego, kto zacznie wam opowiadać, że wasze złe samopoczucie jest wynikiem niedoboru testosteronu, ewentualnie, że depresję powinno się leczyć szprycą hormonalną. Takie porady mają zazwyczaj tragiczne skutki. Niestety, żyjemy w czasach, gdzie jest wygodniej i bezpieczniej w towarzystwie podważać zdanie lekarzy, wyśmiać naukę, ignorować postęp w psychologii, niż przeciwstawić się konkretnej grupie, a w efekcie narazić się na ostracyzm.

Ludzkość zaczyna przegrywać bój z postępem, nie tylko technologicznym. Jako ludzie sięgnęliśmy gwiazd, a nie potrafimy zgłębić do końca potęgi naszego mózgu. To daje szerokie pole do popisu takim „gwiazdom” jak Piotr, Dziki Trener, wielu samozwańczym nauczycielom życia. Łączy ich jedno: nigdy nie biorą oni odpowiedzialności za swoje słowa, nigdy nikomu nie pomogli, a są współwinnymi wielu ludzkich tragedii.

W końcu, cytując Pana Piotra „ktoś, kto ma niedobory testosteronu, to zwykła pizda”…

 

Swoimi Słowami

Swoimi Słowami
Każdego dnia pokazuję i piszę swoje życie od nowa
Swoimi Słowami
Swoimi Słowami
w Teksty
Odsłon: 147

Dodaj komentarz

Wyślij

PANO 20220507 133045