13 kwietnia niemiecka agencja informacyjna Transocean, poinformowała świat o odkryciu masowych grobów polskich oficerów, zamordowanych strzałem w głowę[1]. Dwa dni później moskiewskie radio zakomunikowało, że zbrodnię popełnili Niemcy w 1941 r. podczas zajmowania okolic Smoleńska. Próby wyjaśnienia sprawy przez polski rząd z pomocą Międzynarodowego Czerwonego Krzyża doprowadziły do zerwania przez Kreml 25 kwietnia 1943 r. stosunków z Polską. Władze USA i Wielkiej Brytanii już w 1943 r. miały informację o tym, że zbrodni na polskich jeńcach dokonali Sowieci. Jednak z obawy, że Stalin wycofa się z koalicji antyhitlerowskiej, wolały w tej spawie milczeć. Zbrodnia w Katyniu dokonana na polskich oficerach, przez pół wieku była w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej tematem zakazanym. Sprawiedliwość, chociaż nie rychliwa, zawsze jest sprawiedliwa.
Pierwszego września 1939 roku, od wczesnych godzin porannych, od zachodu, z południa i północy, hitlerowskie Niemcy wraz ze Słowakami, dokonali inwazji na Rzeczpospolitą Polską. Polacy bronili się na lądzie i w powietrzu. Na kilka dni przed wrześniem, polskie okręty otrzymały rozkaz opuszczenia polskich portów i udanie się do Wielkiej Brytanii.
Gorący Wrzesień 1939
Początkowy konflikt pomiędzy trzema sąsiadującymi ze sobą państwami zaczął się rozrastać, do dużego konfliktu europejskiego. 3 września Wielka Brytania i Francja wypowiadają Niemcom wojnę, przynajmniej teoretycznie wypełniając zobowiązania sojusznicze. Nikt nie miał pojęcia, że za kilkanaście dni do wojny przystąpi niespodziewany sojusznik Adolfa Hitlera, Józef Stalin. Trzeba przyznać, że związek pomiędzy odległymi od siebie ideologiami, jakimi były narodowy socjalizm i komunizm, był bardzo abstrakcyjny.
Pakt o nieagresji zawarty pomiędzy dwoma mocarstwami III Rzeszą a ZSRR został podpisany 23 sierpnia 1939 roku. Już sam fakt, że dwa wrogie sobie ideologiczne systemy podpisują takie porozumienia był zaskoczeniem dla obserwatorów w Europie. Pakt zawierał jeden protokół, który zrealizował się 17 września[2]. W przeciwieństwie do Francuzów i Brytyjczyków, Sowieci wypełnili swoje zobowiązania i zaatakowali wschodnie granice Polski. Tej wojny nie dało się wygrać. Kleszcze zacisnęły się i chociaż pojedyncze zgrupowania walczyły jeszcze na początku października, to dla wszystkich stało się jasne już od połowy września, że bitwa o Polskę, została przegrana. Warszawa upadła 28 września, 2 października poddał się hel a 6 października Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”, generał Kleeberg został zmuszony do kapitulacji wobec przeważających sił niemieckich.
Czy porozumienie z 23 sierpnia 1939 było pierwszym, jakie podpisały dwa mocarstwa?
Oczywiście, że nie. Po raz pierwszy dyplomaci z Berlina i Moskwy spotkali się 16 kwietnia 1922 roku, we włoskim Rapallo. To pierwszy poważany układ o współpracy, jaki zawarły pomiędzy sobą Niemcy, wtedy jeszcze jako Republika Weimarska, z Rosyjską Socjalistyczną Federacyjną Republiką Radziecką. Punktem wyjściowym do porozumienia była próba podważenia i zniesienia traktatu Wersalskiego.
Oczywiście, że nie. Po raz pierwszy dyplomaci z Berlina i Moskwy spotkali się 16 kwietnia 1922 roku, we włoskim Rapallo. To pierwszy poważany układ o współpracy, jaki zawarły pomiędzy sobą Niemcy, wtedy jeszcze jako Republika Weimarska, z Rosyjską Socjalistyczną Federacyjną Republiką Radziecką. Punktem wyjściowym do porozumienia była próba podważenia i zniesienia traktatu Wersalskiego. Swoimi Słowami
Bękart Traktatu Wersalskiego
Największym „problemem” dla Niemców i Rosjan, stanowiła sprawa Polski i mniejszych państw, które na mocy traktatu otrzymały prawa do 
własnego państwa, gwarancji bezpieczeństwa granic oraz zapewnioną suwerenność. Mowa głównie o Polsce. To Polska była nazywana „bękartem traktatu wersalskiego”, który powinien zostać jak najszybciej usunięty. Jeżeli usunięcie stałoby się nie możliwe, to należało jak najmocniej osłabić Rzeczpospolitą i podporządkować. Każde z mocarstw chciało podporządkować Polskę sobie.
Republika Weimarska i rodzący się Związek Radziecki wychodziły z okresu Wielkiej Wojny bardzo mocno poobijane. Niemcy przegrali na frontach, toczyły się wewnętrzne walki w rewolucji listopadowej 1918 roku, co pogarszało i tak już fatalną sytuację Niemców.
Rewolucje
Sowietów ogarnęła rewolucja Październikowa, po której dokonano egzekucji ostatniego cara rosyjskiego, Mikołaja II Romanowa wraz z całą rodziną. Nastała era Związku Radzieckiego. Zbrodni dokonali funkcjonariusze Wszechrosyjskiej Komisji Nadzwyczajnej, w skrócie Czeki. Grupą zbrodniarzy dowodził Jakow Jurkowski.
Odradzające się Niemcy miały swoje poważne problemy gospodarcze, społeczne i polityczne. Idealny grunt dla narodzin skrajnych partii politycznych. Na ulicach toczyły się regularne bitwy pomiędzy oddziałami Freikorpsu z bojówkami komunistycznymi. Ziarno dla ekstremistów i skrajnych nacjonalizmów, zostało zasiane.
Nastało dwudziestolecie międzywojenne, na mapach pojawiły się nowe państwa, powróciły stare, ale zapędy mocarstw cały czas pozostały takie same. Podbicie wszystkich dookoła i rządzić wszystkimi. Jak nie po dobroci, to terrorem. Nie wszystkim państwom udało się odpocząć od razu po Wielkiej Wojnie. O swoje granice walczyła między innymi Polska. Nie każdą granicę udało się ustalić za pomocą układów czy plebiscytów. Polskie granice zostały wywalczone na zachodzie w Powstaniu Wielkopolskim i w Powstaniach Śląskich, we wojnach na wschodzie z Zachodnią Ukraińską Republiką Ludową, z Sowiecką Rosją. Na Południu II Rzeczpospolita zajęła Zaolzie.
Lenin o Niemcach
Już w 1920 roku nie kto inny, jak Lenin napisał, że „Burżuazyjne rządy Niemiec nienawidzą Bolszewików, ale sytuacja międzynarodowa wbrew ich woli popycha Niemcy w kierunku pokoju z Rosją Sowiecką”. Przez całe dwudziestolecie międzywojenne oba mocarstwa często ze sobą współpracowały.
Kanclerz Rzeszy Joseph Wirth z ministrem Waltherem Rathenauem ze strony niemieckiej i Gieorgij Cziczerin Ludowy Komisarz Spraw Zagranicznych, Leonid Krasin, Adolf Joffe ze strony sowieckiej, podpisali porozumienia, pomiędzy którymi znalazły się tajne punkty, rozszerzające współpracę gospodarczą, polityczną, o rozwój wojskowości. Z podpisanych porozumień bardzo zadowolony był szef Sztabu Generalnego Reichswehry Hans von Seeckt. Już w 1922 roku wierzył, że ten najmocniejszy filar traktatu wersalskiego, Polska, zostanie skutecznie ponownie wymazany z mapy przy pomocy Związku Radzieckiego.
Na sowieckich poligonach ćwiczyła niemiecka armia, której liczebność była zmniejszona na mocy traktatu do stu tysięcy żołnierzy. Niemieccy inżynierowie testowali nowe prototypy czołgów, broni pancernej i innych nowych rodzajów broni, których oficjalnie nie mogłoby być w Niemczech. Układ z Rapallo ze zmiennym szczęściem przetrwał aż do stycznia 1933, kiedy do władzy w Niemczech doszedł Adolf Hitler.
Hitler zmienia zasady
Na sześć lat stosunki pomiędzy ZSRR i III Rzeszą były bardzo chłodne. Zmieniająca się sytuacja w Europie, coraz większe napięcia pomiędzy Niemcami, Francją, Wielką Brytanią, żądania terytorialne wysuwane przez III Rzeszę, zmusiły administrację Hitlera do podjęcia rozmów ze Stalinem, chociaż dalej byli wobec siebie wrogimi systemami.
Francja i Wielka Brytania
Polskę i Francję wiązały zobowiązania sojusznicze podpisane w latach 1921 i 1925 roku. Można wiele powiedzieć o tym, w jaki sposób owa współpraca wyglądała, ale nie mniej, pakty i umowy obowiązywały 31 sierpnia 1939 roku. 23 sierpnia w Moskwie niemiecki minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop oraz ludowy komisarz spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow, podpisali pakt o nieagresji i współpracy pomiędzy obu państwami. W odpowiedzi na pakt śmiertelnych wrogów, 25 sierpnia w Londynie ambasador Edward Raczyński w imieniu Rzeczpospolitej a lord Edward Halifax, sekretarz spraw zagranicznych z ramienia rządu Wielkiej Brytanii, podpisali układ o wzajemnej pomocy wojskowej, na wypadek ewentualnej agresji III Rzeszy na Polskę. Obie umowy miały swoje jawne i tajne punkty.
W umowie pomiędzy Polską a Wielką Brytanią tajne punkty zawierały ścisłą współpracę tylko wobec agresji niemieckiej Rzeszy. Brytyjczycy nie byli związani żadną umową, jeżeli ataku dokonał by Związek Radziecki. Tajne punkty obejmowały także niemieckie działania na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Ostatni punkt zobowiązywał obie strony do podpisywania wspólnie i w porozumieniu aktów pokojowych czy rozmów dotyczących rozejmu. Jak się okazało nie po raz pierwszy, Brytyjczycy bardzo dużo obiecują, kiedy coś podpisują, a jeszcze więcej oczekują od innych.
W Berlinie się zagotowało. Na wieść o podpisaniu umowy polsko-brytyjskiej w kancelarii Rzeszy podjęto decyzję opóźniającą atak na Polskę, z 26 sierpnia na 1 września 1939 roku[3].
Ribbentrop z Mołotowem po raz pierwszy
Pakt z 23 sierpnia, zawarty pomiędzy niemiecką Rzeszą a Sowietami zawierał między innymi punkty obejmujące rozbiór Polski, dzielące kraj na dwie części, wstępnie na linii rzek Narwi, Wisły i Sanu, która ostatecznie została przesunięta na linię rzeki Bug. Kolejne punkty obejmowały terytoria krajów Bałtyckich, Finlandii, Rumunii i traktowania ludności cywilnej.
Po upadku Rzeczpospolitej, Naziści i Sowieci podpisali kolejną umowę, tzw II Pakt Ribbentrop-Mołotow, oficjalnie zwany „Traktatem o granicach i przyjaźni III Rzesza - ZSRS”. Drugi Pakt zawierał szczegółowe regulacje w kwestiach przesiedlenia ludności cywilnej, podziału mienie cywilnego i wojskowego. Pakty pomiędzy Ribbentropem i Mołotowem nie ograniczały się tylko do pokonanej Polski, ale do całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Rozmowy przebiegały w dwóch etapach: pierwsza faza pomiędzy 28 września a 4 października 1939 roku, druga faza zakończyła się podpisaniem porozumienia nazywanym „O uregulowaniu linii granicznej” 27 lutego 1940 roku.
Obie strony zadbały o to, aby ludność cywilna, jeńcy wojenni, nie mogli przemieszczać się przez granice. Niemieccy urzędnicy zadbali o to, aby na zachodnią stronę trafili wszyscy Niemcy, osoby wskazane przez niemiecką administrację lub posiadające odpowiednie dokumenty, np. volksdojcze. Sowieci mieli swoje własne listy, na których figurowali przedstawiciele polskiej inteligencji, polscy oficerowie, których zatrzymano na terenie ZSRR wraz z rodzinami.
Ribbentrop z Mołotowem po raz drugi
20 października 1939 roku podpisano kolejne porozumienie dwustronne dotyczące wymianę jeńców, zgodnie z miejscem ich zamieszkania przed 
wojną. Powstały punkty wymiany jeńców na granicy niemiecko-sowieckiej w Dorohusku, Przemyślu, Brześciu Litewskim i Chełmnie. Jako pierwsi wyłamali się przedstawiciele niemieckich komisji, zamykając wcześniej swoje ośrodki, aby całkowicie je przedwcześnie zamknąć.
Takich umów obaj okupanci podpisali jeszcze kilka i każda z nich miała podobne brzmienie, ale obejmowała inne regiony Europy Środkowo-wschodniej oraz obywateli innych podbitych państw.
Wszystkie umowy, wszystkie porozumienia otworzyły szeroką drogę do Katynia.
Wielu oficerów zostało przekazanych stronie sowieckiej właśnie na mocy tych porozumień.[4]
Polacy w niewoli
Agresja ZSRR na Polskę 17 września przyspieszyła ostateczny upadek Polski. Należy w tym miejscu powiedzieć, że bez względu na atak sowietów, los Polski był przesądzony. Wojna obronna w Kampanii Wrześniowej została przegrana. W wyniku ataku do niewoli trafiło ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy polskich żołnierzy, funkcjonariuszy Korpusu Ochrony Pogranicza, Straży Granicznej, Służby Więziennej, wywiadu, kontrwywiadu, polskich policjantów. Istotne jest to, że ZSRR nigdy oficjalnie nie wypowiedział wojny II Rzeczpospolitej.
Każde działania wojenne, każda niewola, zatrzymania, mają swoje definicje w prawie międzynarodowym, wiele państw podpisywało konwencje genewską i haską z lat dwudziestych ubiegłego wieku w szczególności te z roku 1929, zobowiązując się, do przestrzegania praw wziętych do niewoli żołnierzy, oficerów i odpowiedniego traktowania ludności cywilnej.
Każde działania wojenne, każda niewola, zatrzymania, mają swoje definicje w prawie międzynarodowym, wiele państw podpisywało konwencje genewską i haską z lat dwudziestych ubiegłego wieku w szczególności te z roku 1929, zobowiązując się, do przestrzegania praw wziętych do niewoli żołnierzy, oficerów i odpowiedniego traktowania ludności cywilnej. Swoimi Słowami
Polscy jeńcy wzięci do niewoli od razu zostali potraktowani jako przestępcy wojenni. Wobec polskich żołnierzy zostały zastosowane regulaminy i przede wszystkim ustawa z 19 września 1939, ściśle opisująca jak należy traktować zaaresztowanych. Zgodnie ze wspomnianą ustawą, jeńców wojennych oddano pod zarząd Jeńców Wojennych NKWD ZSRR, którym kierował major Piotr Soprunienko. Wszystkie te działania były złamaniem konwencji z 1929 roku. Nikt się tym w ZSRR nie przejmował. Nie przejmowano się złożoną obietnicą obrońcom Lwowa 22 września. Gwarancje swobodnego opuszczenia granic Rzeczpospolitej przez Rumunię i Węgry, zamieniono na wywiezienie do obozu w Starobielsku[5].
Specjalne obozy dla Polaków
Ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria wydał rozkaz majorowi Soprunienko, aby przygotował sieć obozów przeznaczonych dla polskich jeńców wojennych. Powstało osiem obozów: dla 10 tys. osób, w Pawliszczew Borze, dla 6 tys. osób, w Talicach k. Juży, dla 10 tys. osób, w pobliżu Kozielska, dla 10 tys. osób, w Kozielszczynie, dla 4 tys. osób, w Orankach, dla 10 tys. osób, w Ostaszkowie, dla 10 tys. osób, w Putywlu, dla 8 tys. osób, w Starobielsku, dla 3 tys. osób, w Griazowcu i dla 1,5 tys. osób, w Zaonikijewie.
Jeńcy byli przetrzymywani w dawnych cerkwiach, klasztorach, mniejszych więzieniach, zabudowaniach gospodarczych, dawnych sanatoriach czy szpitalach. Miejsca były ogrodzone
drutem, dla strażników zbudowano pospiesznie prymitywne wieżyczki strażnicze. Przeludnienie, brak dosłownie wszystkiego, brak dostępu do wody, brak naczyń, miejsca do spania, musiał doprowadzić do pierwszych poważnych epidemii i chorób.
Kolejne raporty przedstawione Berii zmusiły go do zwolnienia części jeńców. Ograniczył się do wypuszczenia szeregowych i podoficerów, ale tylko tych z Zachodniej Ukrainy i Białorusi. Ta decyzja uratowała życie ponad czterdziestu tysiącom wygłodzonych, schorowanych żołnierzy. Cały czas trwały wymiany pomiędzy Niemcami i Sowietami, co także przynajmniej na tym etapie wojny, uratowało życie kolejnym tysiącom.[6]
NKWD rozpoczęło porządkowanie w obozach wszystkich pozostałych. 2 października Biuro Polityczne postanowiło o ustanowieniu specjalnych obozów tylko dla oficerów wszystkich służb i polskiej inteligencji w Starobielsku i Ostaszkowie. 23 października powstał obóz w Kozielsku. To tam mieli trafić oficerowie, których większa część, nigdy nie miała wrócić do Polski.[7]
Obóz w Starobielsku
Obóz w Starobielsku przyjął pierwszych polskich więźniów 28 września. Funkcję komendanta obozu starobielskiego pełnił kpt. Aleksiej Gieorgijewicz Bierieżkow. Do połowy listopada znajdowało się w nim 11 262 Polaków. W poklasztornych budynkach, w surowych warunkach, zostało im przydzielone około 1,5 metra kwadratowego powierzchni. Na tej powierzchni spali, trzymali swoje rzeczy, spożywali posiłki. Początkowo wydawano tylko jeden posiłek dziennie. Przez cały czas funkcjonowania obozu trwała rotacja. Przywożonych żołnierzy szeregowych i podoficerów zwalniano, a oficerowie zostawali.
W Starobielsku zostali umieszczeni wszyscy, wspomnieni przeze mnie, obrońcy Lwowa.
W obozie w Starobielsku więziono 9 generałów: Leona Billewicza, Stanisława Hallera, Czesława Jarnuszkiewicza, Aleksandra Kowalewskiego, Kazimierza Orlik-Łukoskiego, Konstantego Plisowskiego, Franciszka Sikorskiego, Leonarda Skierskiego i Piotra Skuratowicza.
Wraz z Generałami w obozie przebywało: 55 pułkowników, 127 podpułkowników, 230 majorów, ok. 1000 kapitanów i rotmistrzów, ok. 2450 poruczników i podporuczników, a ponadto ok. 50 cywilów. Prawie połowę więzionych stanowili oficerowie rezerwy: ponad 20 profesorów wyższych uczelni, cały bez wyjątku personel naukowy Instytutu Przeciwgazowego WP i prawie cały personel Instytutu Uzbrojenia WP, ok. 400 lekarzy, kilkuset prawników, kilkuset inżynierów, ok. 100 nauczycieli, ok. 600 lotników, wielu działaczy społecznych, kilkudziesięciu literatów i dziennikarzy.
5 marca 1940 roku Biuro polityczne wydało rozkaz zamordowania wszystkich przebywających w specjalnych obozach polskich jeńców wojennych. Dokument został podpisany przez Józefa Stalina, Klimenta Woroszyłowa, Wiaczesława Mołotowa i Anastasa Mikojana (a także z adnotacją o poparciu przez Kalinina i Kaganowicza). Decyzja zapadła na podstawie pisma (notatki 794/B) szefa NKWD Ławrientija Berii do Stalina, który wnioskował o likwidację polskich elit uznanych za „wrogów” władzy sowieckiej[8].
Rozkaz o rozpoczęciu mordów w Starobielsku został wydany 1 kwietnia. Jeńcy byli poddani szczegółowej rewizji osobistej. Zabierano wszystko, co 
miało jakąkolwiek wartość oraz odbierano przedmioty ułatwiające ewentualną przyszłą identyfikację. Polskich oficerów koleją transportowano do Charkowa. Na dworcu czekały więzienne karetki. Następnie trafiali do więzienia NKWD w Charkowie, które mieściło się przy ówczesnym placu Dzierżyńskiego. Poddawani kolejnej rewizji, umieszczeni w celi, czekali na dalszy bieg zdarzeń. Po kolei, pojedynczo, Sowieccy zbrodniarze wyprowadzali polskich wojskowych z jednej celi do drugiej. Oficerowie mieli podać swoje imię i nazwisko, odznaczano na liście i prowadzono do kolejnego pomieszczenia, gdzie strzałem w kark, mordowano. Od kwietnia do maja wymordowano prawie wszystkich jeńców. Tylko dziewięćdziesięciu jeńców wywiezionych do obozu Pawliszczew Bory, bądź na indywidualne śledztwa do więzień w Moskwie i Kijowie. Jednym z cudem ocalałych więźniów Starobielska był Józef Czapski, wówczas rotmistrz Wojska Polskiego, później znakomity malarz i pisarz emigracyjny, który w ostatniej chwili, wraz z grupą kilkudziesięciu oficerów ze Starobielska, został wysłany do obozu w Griazowcu, gdzie doczekał zwolnienia po podpisaniu układu Sikorski – Majski w lipcu 1941 r. Pomordowanych chowano w dołach w Leśnym Parku w okolicy Charkowa.[9]
Policjanci w Ostaszkowie
W Ostaszkowie Beria postanowił umieścić policjantów, żandarmów, strażników więziennych i funkcjonariuszy wywiadu i kontrwywiadu. Od 3 października komendanci, NKWD, miało kierować wymienionych powyżej tylko do tego obozu. Według raportu komendanta obozu w Ostaszkowie – majora Pawła Borisowca z 25 maja 1940 roku w okresie istnienia obozu (od września 1939 do maja 1940 roku) w obozie przebywało łącznie 15 991 więźniów: 9 413 żołnierzy Wojska Polskiego oraz 6578 innych osób. Z tej ogromnej liczby 6288 więźniów zostało rozstrzelanych w zbrodni katyńskiej, w tej liczbie śmierć poniosło 5938 policjantów i żandarmów.
Los policjantów z Ostaszkowa przesądzony został 5 marca 1940 roku na posiedzeniu Biura Politycznego w składzie: Stalin, Woroszyłow, Mołotow, Mikojan i Kaganowicz. Wówczas to podjęto decyzję akceptującą wniosek Berii o rozpatrzeniu w trybie specjalnym, z zastosowaniem kary śmierci przez rozstrzelanie spraw 14736 polskich jeńców, w tym 1030 oficerów i podoficerów policji, ochrony pogranicza i żandarmerii oraz 5138 szeregowych policji, żandarmerii, więziennictwa i wywiadu. Wniosek swój Ł. Beria uzasadniał tym, iż „wszyscy oni są zatwardziałymi, nie rokującymi poprawy wrogami władzy radzieckiej”. W oparciu o te materiały narady specjalnej, zarząd NKWD d/s Jeńców Wojennych i Internowanych, sporządził zbiorowe imienne listy do rozstrzelania, które rozesłał do obozów w kwietniu i maju, gdyż wtedy „ziemia była na tyle rozmarznięta, iż można było kopać zbiorowe groby”. Od 4 kwietnia rozpoczęto akcję likwidacji polskich jeńców. Polscy jeńcy byli pędzeni na stację kolejową do Soroga, stamtąd trafiali do Kalinina. Karetkami więziennymi transportowano ich do zarządu NKWD, do więzienia NKWD w Twerze na ulicy Sowieckiej i prowadzono do cel w piwnicach budynku. Jedno z większych pomieszczeń, nazwane „czerwonym kącikiem” służyło do weryfikacji personaliów. Po zatwierdzeniu wyprowadzono skazanego na śmierć, strzałem w tył głowy odbierano życie i wywożono w okolice miejscowości Miednoje. W jednym dole sowieccy zbrodniarze umieszczali po 250-300 pomordowanych. Takich dołów znajdowało się dwadzieścia pięć. Cała operacja została zakończona 19 maja 1940 roku. Uratowało się jedynie 112 jeńców, cudem przewiezionych do obozu juchnowskiego.[10]
oficerowie w Kozielsku
Trzecim obozem specjalnym, z którego nie przewidywano zwolnienia, był Kozielsk. Od jesieni 1939 do połowy maja 1940 roku przebywało w nim łącznie 4594 polskich oficerów. Wśród nich znajdowali się kontradmirał Ksawery Czernicki, czterech generałów: Bronisław Bohatyrewicz, Henryk Minkiewicz, Mieczysław Smorawiński, Jerzy Wołkowicki (jeden z dwóch ocalałych generałów), ok. 100 pułkowników i podpułkowników, ok. 300 majorów i ok. 1000 kapitanów i rotmistrzów. Mniej więcej połowę jeńców stanowili oficerowie rezerwy, wśród których było m.in. 21 profesorów, docentów i wykładowców szkół wyższych, ponad 300 lekarzy, kilkuset prawników, kilkuset inżynierów, kilkuset nauczycieli i wielu literatów, dziennikarzy i publicystów. Była tu też przetrzymywana jedyna w WP kobieta ppor. pilot Janina Lewandowska (zamordowana przez Sowietów w dniu swoich 32 urodzin).
Od 3 kwietnia rozpoczęto akcję likwidacji polskich oficerów w Kozielsku. W grupach po dwustu, dwustu pięćdziesięciu transportowano żołnierzy do stacji Gniezdowo. Tam strażnicy przeprowadzali oficerów do autobusów więziennych. Ostatnią drogę pokonywali ze stacji kolejowej w stronę uroczyska Kozie Góry w Lesie Katyńskim. W najbliższej okolicy znajdował się ośrodek wypoczynkowy dla oficerów NKWD. Ośrodek był całkowicie izolowany od społeczeństwa, co ułatwiło przeprowadzenie zbrodni. Polscy jeńcy zostali przewiezieni na miejsce, pojedynczo wyprowadzeni z autobusów i mordowani strzałem w tył głowy, wpadali do wykopanych głębokich dołów. Zbrodnia na jeńcach w Kozielsku była pierwszą, dokonaną przez NKWD na polskich oficerach, polskiej inteligencji.
Zbrodnie NKWD
W wyniku zbrodni katyńskiej dokonanej przez NKWD wiosną 1940 roku, w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz w więzieniach na terenach wschodnich Rzeczpospolitej Polskiej zamordowano łącznie blisko 22 tysiące (ok. 21 768 – 21 857) polskich obywateli. Nie wszyscy ginęli w Charkowie, Twerze czy Lesie Katyńskim. Wielu zostało zamordowanych w katowniach NKWD[11].
W wyniku zbrodni katyńskiej dokonanej przez NKWD wiosną 1940 roku, w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz w więzieniach na terenach wschodnich Rzeczpospolitej Polskiej zamordowano łącznie blisko 22 tysiące (ok. 21 768 – 21 857) polskich obywateli. Nie wszyscy ginęli w Charkowie, Twerze czy Lesie Katyńskim. Wielu zostało zamordowanych w katowniach NKWD. Swoimi Słowami
Szczegółowe dane dotyczące pomordowanych jeńców w obozach specjalnych to:
Jeńcy z Kozielska zostali zamordowani w Lasku Katyńskim, na uroczysku Kozie Góry. Śmierć z rąk siepaczy sowieckich poniosło 4 421 jeńców wojennych, głównie oficerów Wojska Polskiego.
Jeńcy ze Starobielska zostali pomordowani w więzieniu NKWD w Charkowie. NKWD zabiło 3 820 jeńców. Po mordach przewożono ciała do Leśnego Parku pod Charkowem, miejsce ma nazwę Piatichatki.
Jeńców z Ostaszkowa Sowieci wywieźli do więzienia NKWD w Twerze, w którym zamordowano 6 311 policjantów, strażników więziennych i żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza. Po zbrodni zwłoki przewożono do dołów w Miednoje, gdzie zostali przysypani ziemią, czekając aż historia się o nich upomni.
Berling ocalał
Nie wszyscy polscy oficerowie zginęli. Jak to się stało, że nie wszyscy trafili do głębokich dołów? Wiele jest mitów i przypuszczeń, dlaczego los dla nich okazał się łaskawszy. Ze zbrodni ocalał między innymi Berling. Swoje życie ratowano na wiele sposobów. Jedni wyznawali swoje przywiązanie do Związku Radzieckiego. Innych uratowało przewiezienie na śledztwo do innego obozu, albo do Moskwy. Wśród uratowanych można by jeszcze wydzielić pokaźną grupę medyczną. W Pawliszczewie Borze znalazło się aż 48 lekarzy i farmaceutów. Tu przypuszczenia nasuwają się same. Ci ludzie, wyróżniając się wcześniej sumienną pracą w lazaretach obozowych, mogli się jeszcze Rosjanom przydać. Ironią losu w wypadku sporej liczby uratowanych jeńców było to, że uniknęli oni rozstrzelania dzięki interwencji ambasady niemieckiej w Moskwie. Znalazł się wśród nich profesor seminarium duchownego w Pińsku, ksiądz Kamil Kantak. Był on obywatelem Wolnego Miasta Gdańska, które zostało przyłączone do III Rzeszy. Być może odpowiedzi znajdują się w głębokim archiwum KGB. Nie wszystkich należy krytykować tylko dlatego, że przeżyli swoją śmierć.
kłamstwo Katyńskie
Przez czterdzieści lat okupacji sowieckiej propaganda nie zamierzała przyznać, że winnymi popełnienia zbrodni są oni sami. Propaganda walczyła o to, aby jedynymi winnymi tej zbrodni byli naziści. Nie wszyscy nauczyciele mieli odwagę uczyć prawdziwej historii, a wielu z tych, którzy się odważyli opowiadać o Katyniu, często ponosiło odpowiedzialność zawodową i karną.
Przemiany na Świecie, pierestrojka, upadek ZSRR, doprowadziły do ujawnienia prawdziwych winnych zbrodni katyńskiej. 13 kwietnia 1990 roku, a więc w dzień moich urodzin, rosyjska agencja prasowa TASS oficjalnie poinformowała o tym, że za zbrodnię popełnioną w Katyniu, w Miednoje, w Lesie Katyńskim, odpowiada Związek Radziecki. To Michaił Gorabczow, twórca pieriestojki, przyznał, że winnymi zamordowania dwudziestu tysięcy polskich żołnierzy, policjantów, strażników granicznych, harcerzy, urzędników, artystów, strzałem w głowę, byli Sowieci. W oświadczeniu pierwszy sekretarz KC KPZR obwinił autorów zbrodni, Berię i Mierkułowa.
Światło prawdy
14 kwietnia, na drugi dzień, z wizytą na miejscu zbrodni pojawił się pierwszy prezydent Rzeczpospolitej, generał Wojciech Jaruzelski. W asyście kompanii reprezentacyjnej Armii Czerwonej, składał wieniec i oddał hołd pomordowanym Polakom.
14 października 1992 r. szef rosyjskich archiwów Rudolf Pichoja przekazał akta prezydentowi Lechowi Wałęsie. Przekazanie akt, wśród których znajdował się haniebny rozkaz z 5 marca 19490 roku. Na czele delegacji rosyjskiej stał prezydent Rosji Borys Jelcyn.
Dzisiaj miejsca pochówków są pokazane całemu Światu. Chociaż sytuacja na Świecie cały czas jest gorąca, chociaż wielu Rosjan chce zmienić bieg wydarzeń z przeszłości, nie da się wymazać tego, co zostało wszem i wobec powiedziane. Polscy Patrioci zostali wysłuchani. Ich krzyk przedostał się przez metry zasypanej ziemi, przez lasy. Chociaż jako pierwsi odkryli ich inni zbrodniarze, najważniejszym jest, że dzisiaj godnie spoczywają w Lesie Katyńskim, w Miednoje, w Piatichatkach.
Cześć ich Pamięci.
[1] "Katyń. Dokumenty zbrodni t.I-III" Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych; 1995 rok;
[2] "Pakt diabłów Sojusz Hitlera i Stalina" Roger Moorhouse; Znak;
[3] "Ludzie Hitlera" Evans Richard J.;Wydawnictwo Literackie; 2025 rok;
[4] "Katyń Zbrodnia i kłamstwo" Tadeusz Kisielewski; Dom Wydawniczy Rebis; 2016 rok;
[5] "Katyń. Zbrodnia i walka propagandowa wielkich mocarstw" Thomas Urban; Bellona; 2019 rok;
[6] "Mord katyński. 70 lat drogi do prawdy" Wojciech Materski; Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych; 2010 rok;
[7] "Oprawcy z Katynia" Władimir Abarinov; Znak; 2007 rok;
[8] "Rozstrzelani w Katyniu NDEKS REPRESJONOWANYCH, tom I" Ośrodek KARTA;1995 rok;
[9] "Rozstrzelani w Katyniu NDEKS REPRESJONOWANYCH, tom I" Ośrodek KARTA;1995 rok;
[10] "Rozstrzelani w Katyniu NDEKS REPRESJONOWANYCH, tom I" Ośrodek KARTA;1995 rok;
[11] "Czterdziestu, co godzinę" Stanisław M. Jankowski;Polska Fundacja Katyńska; 2002 rok;
Bibliografia:
"Katyń Zbrodnia i kłamstwo" Tadeusz Kisielewski; Dom Wydawniczy Rebis; 2016 rok;
"Katyń. Zbrodnia i walka propagandowa wielkich mocarstw" Thomas Urban; Bellona; 2019 rok;
"Mord katyński. 70 lat drogi do prawdy" Wojciech Materski; Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych; 2010 rok;
"Oprawcy z Katynia" Władimir Abarinov; Znak; 2007 rok;
"Rozstrzelani w Katyniu NDEKS REPRESJONOWANYCH, tom I" Ośrodek KARTA;1995 rok;
"Czterdziestu, co godzinę" Stanisław M. Jankowski;Polska Fundacja Katyńska; 2002 rok;
"Katyń. Dokumenty zbrodni t.I-III" Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych; 1995 rok;
"Pakt diabłów Sojusz Hitlera i Stalina" Roger Moorhouse; Znak;
"Ludzie Hitlera" Evans Richard J.;Wydawnictwo Literackie; 2025 rok;
Swoimi Słowami








Komentarze
Niestety nie każdy potrafi to zrozumieć niektórzy wolą opowiadać bajki o hazarach mordujących w Katyniu i
" błogosławionej armii czerwonej "
Wyzwalającej obozy koncentracyjne